Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Białołęcka Ewa, Wiedźma.com.pl

Autor: Felicja79 [cowartoprzeczytac.blox.pl]

 

Na początek ważne pytanie: ilu znacie autorów powieści, którzy potrafią Was rozbawić. Ile jest takich powieści, przy których czytaniu śmieliście się na głos? Ja niestety nie znam wielu takich pisarzy ani wielu takich powieści. Na pewno Chmielewska, a potem długo, długo nikt… Aż do teraz, kiedy poznałam twórczość Ewy Białołęckiej. „Wiedźma.com.pl” to pierwsza jej książka, którą przeczytałam, ale na pewno nie ostatnia.

Choć leżała w bibliotece na półce z fantastyką, to jednak skojarzenie z Chmielewską nastąpiło nie tylko z powodu poczucia humoru obu autorek. Główna bohaterka - Reszka przypomina trochę Joannę charakterem – inteligentna, autoironiczna, zabawna, samodzielna, odważna. Życie jej nie rozpieszcza, sama wychowuje synka, mieszka kątem u rodziców, zarabia na życie grosze redakcją tekstów w wydawnictwie. Radzi sobie jak może, do czasu kiedy niespodziewanie otrzymuje spadek – chatę na wsi. Temat to już znany w polskiej literaturze. Mi najbardziej kojarzący się z przeczytaną w tym roku bardzo dobrą książką Marty Kisiel „Dożywocie”. W obu powieściach pojawia się czynnik nadprzyrodzony w postaci duchów. Jednak o ile Lichotka (dom odziedziczony przez Konrada) z utworu Kisiel jest miejscem pełnym cudacznych, sympatycznych stworów, dość literackim i bajkowym, to Szyftówka (dom odziedziczony przez Reszkę) z „Wiedźmy” momentami straszy nie gorzej niż w rasowym horrorze. W ogóle powieść ta jest mieszaniną różnych gatunków: powieści obyczajowej (wątek samotnej, zapracowanej mamy), fantastycznej (czarownice, duchy, zjawiska nadprzyrodzone), kryminału (w ostatniej części zastanawiamy się, kto jest mordercą) i właśnie horroru (przerażające, mroczne sceny), a i jeszcze trochę thrillera trzymającego w napięciu (wątek seryjnego mordercy).

Zaletą powieści jest jej język, bardzo współczesny, zrozumiały dla dzisiejszego odbiorcy żyjącego w świecie popkultury i Internetu. To najciekawsza próbka tego stylu, chociaż podobnych fragmentów jest w powieści więcej:

 

„Po całej kuchni rozchodziła się woń smażonej kaszanki i świeżo zaparzonej kawy. Już po trzeciej próbie udało mi się rozpalić pod kuchnią i nawet domyśliłam się, że czarny okopcony haczyk służy do manewrowania fajerkami. Byłam z siebie naprawdę dumna. Poradziłam sobie, i to bez pomocy Google! Jak na netomankę na odwyku w ogóle radziłam sobie świetnie. Zaczynałam właśnie drugą dobę bez sprawdzania konta pocztowego, a rączki mi nie drżały, nie odczuwałam jakiegoś szczególnego niepokoju, ani parcia na sieć, jak to mówią. Zdecydowanie łatwiej było wyjść z uzależnienia internetowego, niż takiego na przykład alkoholizmu.”

 

Uśmiałam się bardzo czytając perypetie Reszki. Polecam wszystkim na poprawę jesiennego humoru. Były momenty, że książka wydawała mi się wręcz genialna, ale i momenty nudniejsze i słabsze. Ogólnie bardzo dobra powieść. Jestem ciekawa kolejnej, którą już widziałam w bibliotece – "Naznaczeni błękitem". Żałuję, że nie wzięłam od razu.

Jedyny zarzut, za to ogromny, mam do okładki "Wiedźmy": okropna, brzydka, niezachęcajaca, staromodna. Przecież ta książka została wydana w 2008 roku! Czy ta okładka wygląda na współczesną?

A o książkach Białołęckiej i o tym, że warto je czytać dowiedziałam się z bloga „Polonisty” . Znajdziecie tam wiele ciekawych recenzji książek, głównie fantastyki, ale nie tylko (i ładniejszą wersję okładki "Wiedźmy"). Autorce bloga bardzo dziękuję za odkrycie Białołęckiej!

Ocena: 5/6


PS Próbowałam czytać opowiadania "Naznaczeni błękitem". Dobrze napisane, ciekawie wykreowany świat, "nietuzinkowi" bohaterowie, ważne problemy, a jednak nudne. Dotrwałam do połowy pierwszego tomu.



 

Autor: Polonisty [polonisty.blox.pl]



Nie czytałam nic innego tej autorki, znaczy Ewy Białołęckiej, ale ta książka jest świetna!

 

Może dlatego, że lubię fantazy przeniesione do świata realnego, co jest właśnie w tym dziele.

 

Trzydziestoparoletnia biedna jak mysza kościelna redaktorka otrzymuje w spadku po nieznanej krewnej dom na totalnym zadupiu i, zdawać by się mogło, pewne nadprzyrodzone umiejętności. Po dotarciu do wsi, której nawet google nie potrafi odnaleźć, bohaterka znajduje poniemiecki bunkier w sypialni,  płoszy włamywacza i widzi ludzi, których nikt inny nie dostrzega... Coś jest nie tak z wioską tak zacofaną, że wydaje się zatrzymana w czasie i jej mieszkańcami, którzy panicznie boją się nieżyjącej już przecież sąsiadki. Plotka głosi, że była ona...wiedźmą...

 

Fajna, naprawę polecam. Zwracam honor, bo byłam przekonana, że Polacy słabe fantazy piszą. A tu takie zaskoczenie.

 

Enjoy!!!



sobota, 28 kwietnia 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka