Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Łukjanienko Siergiej, Nocny patrol

Autor: Felicja79 [cowartoprzeczytac.blox.pl]

 

„Nocny patrol” przeczytałam tydzień temu i choć wydarzenia w nim opisane szybko ulatniają mi się z pamięci, to jednak wiem, że trafiłam na książkę wybitną. Nie trafiłam na nią sama, ale została mi ona polecona przez Wojtka, tak jak wcześniej książki Sapkowskiego, Tolkiena, Carda. Teraz do tej listy dopisuję Łukjanienkę i jestem pewna, że przeczytam jeszcze wiele jego powieści.

Co takiego niezwykłego ma w sobie „Nocny patrol”? Właściwie wszystko! Może czytaliście już książki o wampirach, wilkołakach, „innych” obdarzonych nadprzyrodzonymi mocami, o walce dobra ze złem itd. W tej książce to wszystko jest, ale jest też dużo więcej. Jest to, co najważniejsze, czyli „drugie dno”, przesłanie, coś nad czym zastanawiamy się jeszcze długo po odłożeniu książki. Kto jeszcze prócz Łukjanienki pisze dziś fantastykę z pytaniami o sens życia, naturę dobra i zła? A raczej przesiąkniętą jakimś takim bólem egzystencjalnym, czy romantycznym weltschmercem. Nie wiem, jak to nazwać. Może po prostu „manichejskie urban fantasy z rosyjską duszą” (tekst z okładki)?

Aż dziwne jest to, że książka tak naprawdę zaczęła mi się podobać dopiero po 150 stronach! Wcześniej parokrotnie powstrzymywałam się, żeby jej nie odłożyć (przecież Wojtek polecał). Myślałam, że cała powieść będzie wyglądała podobnie jak początek, czyli nocne patrole po współczesnej Moskwie, łapanie niepokornych wampirów i tak w kółko bez głębszego sensu. Jakie było moje zdziwienie, gdy dotarłam do końca księgi pierwszej. No właśnie, okazało się, że są trzy księgi (takie rozbudowane opowiadania właściwie), a nie jedna powieść. Do tego każda z części opowiada jakąś jedną historię i kończy się zaskakująco. Kończy się rozważaniami o tym, co w danej sytuacji jest dobre lub złe. O tym, co zrobiono i o tym, co trzeba było zrobić. Nie są to jakieś suche dyskusje, ale rozmowa o najważniejszych faktach z życia bohaterów, o ich losie, a raczej przeznaczeniu. A wszystkie trzy są ze sobą nierozerwalnie powiązane, w każdej następnej dowiadujemy się czegoś nowego na temat wydarzeń i bohaterów.

Chyba niewtajemniczonym powinnam podać chociaż podstawowy zarys fabuły. Głównym bohaterem jest Anton należący do Nocnego Patrolu. Anton jest „Innym”, posiada dodatkowe zdolność pozwalające mu widzieć Zmrok (taki inny świat, bez kolorów, gdzie czas płynie wolniej i jest zimniej) i się do niego przenosić. Każdy Inny może się opowiedzieć po stronie Światłości lub Ciemności. Anton wybrał bycie Jasnym i pracę w patrolu, który kontroluje Ciemnych Innych, żeby zachować świat w równowadze. Tak tłumaczy to Jegorowi:

 

„– Dobrze. w takim razie słuchaj. Prócz zwykłego ludzkiego świata, który jest dostępny twoim zmysłom, istnieje jeszcze jeden świat – świat cieni, Zmroku.

Myślał. Mimo strachu, a bal się okropnie – czułem fale dławiącego przerażenia – usiłował zrozumieć. Niektórych ludzi strach paraliżuje, innym dodaje sił.

Chciałem mieć nadzieję, ze i ja należę do tych drugich.

– Świat równoległy?

No proszę, w ruch poszła fantastyka. Dobrze, co za różnica, nazwy i tak nie mają znaczenia.

– Tak. Do tego świata mogą dostać się tylko ci, którzy posiadają nadprzyrodzone zdolności.

– Wampiry?

– Nie tylko. Są jeszcze odmieńce, wilkołaki, wiedźmy, czarni magowie… biali magowie, czarodziejki, uzdrowiciele, prorocy.

– To wszystko naprawdę istnieje?

Był spocony jak mysz. Włosy mu się zlepiły, koszula przywarła do ciała, po skroniach spływały krople potu. a jednak nadal nie odrywał oczu, szykował się do stawienia oporu. Zupełnie jakby miał na to siły…

– Tak, Jegorze. Czasem wśród ludzi zjawiają się ci, którzy umieją wchodzić w świat Zmroku. Stają wtedy po stronie Dobra lub Zła, Ciemności lub Światła. To Inni. Tak nazywamy siebie – Inni.”

 

Dużo można by tu napisać jeszcze o świecie Zmroku i Innych. Myślę, że dużo przyjemniej odkryć wszystkie tajemnice samemu, czytając książkę. A właściwie serię książek. Po „Nocnym patrolu” ukazał się „Patrol dzienny”, a po nich jeszcze „Patrol Zmroku” i „Ostatni Patrol”. Możecie się ich spodziewać na moim blogu, jak tylko je przeczytam.

Ocena: 5+/6

 

 

]

 

Światłość i Ciemność, dobro i zło, trudna do określenia granica między jednym a drugim… Wampiry, wilkołaki, magowie obu frakcji oraz nieświadomi istnienia Zmroku zwyczajni ludzie. Do tego niewyróżniający się, sympatyczny protagonista oraz odwieczne dylematy i pytania bez jednoznacznej odpowiedzi. Niby nic pionierskiego, jednak podane w moskiewskim sosie (i z wódką) smakuje wybornie. „Nocny patrol” to jedna z tych książek, które garściami czerpią ze schematów, a efekt i tak prezentuje się wyśmienicie.

Świat Innych przedzielony jest prostą z pozoru linią. Zanurzywszy się w Zmroku, wstępujesz albo do Światła, albo do Ciemności. Antoni Gorodecki, główny bohater powieści, związany jest ze Światłością. Co więcej, pracuje on w oddziale Nocnego patrolu, którego zadaniem jest kontrola poczynań Ciemnych. I vice versa zresztą, Dzienny Patrol nadzoruje działania Jasności. Na straży utrzymania statusu quo, czyli utrzymania Patroli w ryzach, stoi zawarty pół wieku temu Traktat. Jasność nie może ot tak wpływać na szczęście ludzi. Ciemność nie może ot tak ludziom szkodzić. Każde posunięcie jednej strony zezwala na ruch drugiej.

Jak wielu z was jeszcze pozostało, nieszczęśliwych i nieumiejących być szczęśliwymi. Jak chciałbym wam współczuć, jak chciałbym wam pomóc. Dotknąć przez Zmrok – odrobinkę, całkiem delikatnie. Dodać nieco pewności siebie, kropelkę optymizmu, gram woli, ziarenko autoironii. Pomóc wam – żebyście wy mogli pomóc innym.
Nie wolno.
Każde czynienie Dobra to zezwolenie na aktywną działalność Zła. Traktat! Patrole! Równowaga świata?
Cierp lub zwariuj, narusz prawo, idź przez tłum, rozdając ludziom nieproszone dary, łamiąc losy i oczekując aż zza którego rogu wyjdą do ciebie byli przyjaciele i wieczni wrogowie, żeby odesłać cię w Zmrok. Na zawsze…


Ustawiczne ścieranie się dwóch antagonicznych sił to fundament trzech opowieści, z których składa się „Nocny patrol”. Historie następują w kilka miesięcy po sobie i właściwie można by je uznać za zwykłe rozdziały. Niemniej jednak nie są one sobie równe. Utwór wprowadzający, „Własny los”, to zdecydowanie najbardziej pochłaniająca część mini zbioru. Przepełniony przygodą, błyskotliwą i gawędziarską narracją oraz humorystyczno-groteskowymi smaczkami wybija się ponad dwa kolejne teksty.

We „Własnym losie” zaznajamiamy się ze wspomnianym już Antonim Gorodeckim, bohaterem i narratorem większości zdarzeń. Poznajemy prawa Zmroku, ciemnej płaszczyzny świata, gdzie nie działają prawa fizyki, a ich analogie. (Dla wielbicieli kotów – one żyją we wszystkich wymiarach). Nierzadko udaje się Łukjanience nas zaskoczyć, czy to opisem świata, czy intrygami Innych. Akcja i moralne dylematy są perfekcyjnie wyważone, skutkiem czego całość łatwo połknąć za jednym zamachem. Z kolei dwa następne opowiadania kładą większy nacisk na etyczne rozważania. Napięcia w nich mniej, zaś fabularne zwroty stają się odrobinę przewidywalne.

Walka Światła z Ciemnością to w istocie poszukiwanie czynnika mogącego zapewnić przewagę nad przeciwnikiem. Gdzie w tej potyczce miejsce na prawdziwe dobro? Czym Światło różni się od Ciemności? Te i podobne zagadnienia zaprzątają głowy wszystkich nowicjuszy Nocnego patrolu. Notabene, jak się po pewnym czasie okazuje, nie tylko samych żółtodziobów. Nawet kilkusetletni magowie bojowi nie są wolni od stawiania sobie pytań. Czyżby tym właśnie charakteryzowała się postawa obrońcy dobra? A może to tylko godne potępienia zwątpienie? Łukjanienko zasypuje tak nas, jak i bohaterów, mrowiem wątpliwości. Co trzeba mu przyznać, robi to niezwykle umiejętnie. Nawet jak na psychiatrę z zawodu.

Wielkim plusem powieści jest realistyczne odmalowanie realiów. Patrole nie są jedynie instytucjami stworzonymi na potrzeby fabuły, bohaterowie nie przewijają się po kartkach tylko po to, by stworzyć tłum. W tej książce wszystko osadzone zostaje na mocnych korzeniach. Jednocześnie Łukjanienko nie pozbywa się rzeczywistej historii świata, a wręcz wplata w nią istnienie Zmroku. Ile prawdy kryje się w mrocznej poezji Poego? Jakimi pobudkami kierowali się wielcy dyktatorzy, Hitler, Kaligula, Stalin? Jak się miały sprawy z systemami takimi jak komunizm? Ano właśnie, siły Światła i Ciemności działają…

Pierwsza część tetralogii „Patrole” to pozycja doskonała dla wielbicieli dobrego fantasy. Znajduje się w niej wszystko, co znajdować się powinno, poczynając od wartkiej akcji, poprzez niebanalne problemy, a na malowniczości i magii kończąc. Wprawdzie nie brak też do bólu rutynowych artefaktów, jak chociażby cudownej kredy, na to jednak łatwo przymknąć oko. A nawet warto. Tym zaś, którym wciąż mało, polecam całkiem niezłą ekranizację pod tytułem „Straż nocna”, której tutaj podaję trailer.

 

sobota, 28 kwietnia 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka