Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Pilipiuk Andrzej, Oko Jelenia. Droga do Nidaros

Autor recenzji: Felicja79 [cowartoprzeczytac.blox.pl]

 

I znowu książka Andrzeja Pilipiuka na moim blogu. Chciałam ją porzucić w połowie, czyli po 200 stronach, ale po przerwie jednak do niej wróciłam i doczytałam do końca. Okazało się, że wcale nie jest taka zła, jak na początku myślałam.

Rozpoczyna się bardzo ciekawym opisem końca świata. Chwilę przed katastrofą dwóch nauczycieli zostaje wezwanych do dyrektora i powiadomionych o zbliżającym się nieszczęściu. Informatyk Marek, lat 28, będzie jednym z głównych bohaterów. Razem z poznanym przypadkowo osiemnastolatkiem Staszkiem zgodzą się być niewolnikami kosmity, żeby tylko przeżyć zagładę Ziemi:

 

„– Ziemianie! – Staszek odezwał się ochrypłym, dudniącym głosem.

Natychmiast zorientowałem się, że to obcy w jakiś sposób przemówił, używając jego gardła.

– Czy… – zacząłem.

– Czeka was unicestwienie.

Tyle to i ja wiedziałem. Jak przekonać tego gada, żeby nas stąd wyciągnął? Skoro zabiera całe budynki, powinien mieć możliwości techniczne. Milczy. Czeka na moją odpowiedź? Nie zadał pytania. A, do diabła!

– Czy może nas pan zabrać ze sobą? – zapytałem.

– Nie, To nie jest możliwe. Mogę jednak uratować wasze istnienia, jeśli w zamian zostaniecie moimi… – zatrzymał się na chwilę, jakby szukał słowa: – niewolnikami.”

 

Na zlecenie przybysza z kosmosu zostaną przeniesieni w przeszłość, do Norwegii, do roku 1559. Tam poznają lubelską szlachciankę (mającą ok. 16 lat) pochodzącą z 1864 roku i podobnie jak oni zmuszoną do wykonania dziwnego zadania – odnalezienia tytułowego „Oka Jelenia”.

Choć początek powieści i fabuła zachęcająca, potem jest już nudno. Szesnastowieczna Norwegia, opanowana przez protestantów, którzy mordują katolików, to miejsce niebezpieczne i niezbyt ciekawe do zwiedzania dla przybyszów z przyszłości. Właściwie po przeczytaniu „Drogi do Nidaros” za żadne skarby nie chciałabym się przenieść w tamten świat. Bieda mieszkańców, marne jedzenie, niesprawiedliwe prawa. Marek niczym Robinson Cruzoe zmuszony zostaje do budowania sobie siedziby, szukania pokarmu i walki z nieznajomymi.

W połowie powieść nabiera trochę tempa za sprawą ponownego pojawienia się Staszka. Dowiadujemy się też więcej szczegółów na temat kosmitów i tajemniczej misji. Możliwe, że pierwszy tom jest przydługim wstępem naprawdę ciekawej historii. Postaram się to sprawdzić, sięgając po tom drugi – „Srebrna Łania z Visby”. Skoro sam autor uważa ten cykl za swoje szczytowe osiągnięcie, to coś w tym musi być.

Ocena: 4+/6

 

 

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Droga do Nidaros.
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 398
Rok wydania: 2008 
Cena:
29,99 PLN
Ocena recenzenta: 6+/10

 

Zaczyna się jak u Hitchcocka. Do zagłady naszej planety pozostało kilkadziesiąt minut. Paweł, skromny nauczyciel informatyki nawet nie oczekiwał, że jego życie zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni za przyczyną pewnego kosmity, który zarąbał Bibliotekę Narodową. W każdym razie od tej chwili nic nie będzie już normalne…

Paweł wraz z kolegą zostają uratowani, jednak nie było to bynajmniej powodowane szlachetnymi pobudkami kosmity. Zostali oni wyznaczeni do pewnego delikatnego zadania. Lądują prawdopodobnie w przyszłości (mamy szóste tysiąclecie), jednak świat zatrzymał się na poziomie średniowiecza. Teraz muszą odnaleźć Oko Jelenia. Zadania na dziś? Po pierwsze przeżyć w niegościnnym świecie. Po drugie, dowiedzieć się, co to do cholery, jest to Oko Jelenia!

Obaj mężczyźni nie są nawet trochę przygotowani na to, co zastaną w nowej rzeczywistości. Trzeba przyznać, że średniowieczna Europa swoją kulturą i obyczajami znacząco różni się od czasów dzisiejszych. Handel ludźmi, wyzysk, brudne miasta, problemy z pożywieniem. Śmierć to codzienność. Teraz trzeba ją ominąć szerokim łukiem. Niewiele można powiedzieć o postaciach. Żadną miarą nie rzucają się w oczy, nie są też mdłe i niewyraźne. Po prostu sobie są, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że bez ich obecności ta książka nie miałaby prawa bytu.

Drobnym minusem cechuje się fabuła – czasami trąci zdarzeniami naciąganymi, które podpięte są pod ogólny szkielet fabularny. Mimo wszystko da się to przeboleć, aczkolwiek oczekiwałbym jednak trochę więcej akcji. Na razie przypomina to Robinsona Crusoe w krajach Północnej Europy, co nie daje ciekawego efektu. No nic to, zobaczymy jak będzie w następnych częściach książki.

Trzeba przyznać, że świat, który wykreował Pilipiuk, jest bardzo wiarygodny – od różnic kulturowych, po obyczaje, kończąc na odpowiednio archaicznym słownictwie (na szczęście bez przesady). Mówiąc szczerze, średniowiecze to mój ulubiony okres historyczny. Nawet pomimo ewidentnych wad, które jakoś są zakryte poprzez epickie bitwy, pełne chwały i glorii, nadal jest to niezwykle ciekawy okres w dziejach ludzkości. Dlatego uważam, że osadzenie fabuły tutaj, a nie w czasach starożytnych jest strzałem w dziesiątkę.

Pozycja nie wyróżnia się niczym szczególnym. Nie jest ani zła, ani dobra. Mimo wszystko warto spróbować, jednak nie nastawiajcie się na porcję humoru w ilości Jakuba Wędrowycza.

sobota, 28 kwietnia 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka