Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Ryan Carrie, Las Zębów i Rąk

Autor recenzji: Ew [pergamin.blox.pl]

 

Ocean.

Jak wielką i nieokrzesaną moc posiada ten ogrom wód, że ludzie boją się jego gniewu, ale mimo to legną do niego jak muchy do światła? Co oczami wyobraźni widzą, kiedy o nim rozmyślają i zastanawiają się nad jego potęgą? Czy pragną zanurzyć się w jego głębinie, czy tylko chcą popatrzeć na coś wspaniałego? Chcą go poczuć? Zasmakować jego słonej wody? Usłyszeć szum fal, które obijają się o kamienie lub rozprostowują swoje ramiona na piasku?

Każdemu człowiekowi z osobna marzy się inny aspekt tego cudu świata.

Tak jak Mary, głównej bohaterce powieści Las Zębów i Rąk pióra Carrie Ryan. W tym miejscu rodzi się jednak pewien szkopuł, a mianowicie to, że dziewczyna nie ma w ogóle pewności, iż coś takiego jak ocean istnieje. Ba! Nikt w jej wiosce nie ma takiej pewności – oni nie chcą mieć takiej pewności, bo za nią idzie nadzieja, a nadzieja często równa się głupocie. Cóż, może właśnie tak można powiedzieć o Mary – głupia.

A wystarczyła tylko opowieść matki...

Matki, która poprzez swoją naiwność została zarażona. Matki, od której cała historia się tak naprawdę zaczęła.

A zaczęła się niesamowicie ciekawie. Zresztą, jak może nie być interesująco, kiedy ma się do czynienia z wioską ogrodzoną przez siatki, których pilnują specjalnie wyszkoleni Strażnicy, by żaden Nieuświęcony nikogo nie zaraził? Muszę jednak przyznać, że przez pewien krótki moment byłam wręcz przerażona. W końcu jak można egzystować, czując się uwięzionym, zamkniętym w klatce na dożywocie i ciągle słysząc jęki i krzyki otaczających zombie? Mało tego! Zombie, które jest naszą daleką albo bliską rodziną... Żyjąc tak, naprawdę można zwariować.

A jedyną rzeczą, która nas trzyma, są właśnie marzenia.

I właśnie one towarzyszą nam przez całą historię. Dzięki niej uczymy się wierzyć w siebie, mieć nadzieję oraz pomimo wielu przeszkód, które ciągle nas napotykają, nie poddawać się, walczyć o swoje i wyjść zwycięsko z podniesioną wysoko głową i krzykiem: „Udało mi się!”.

 Niestety, tak jak w życiu bywa, trzeba wybierać. I to właśnie te ów wybory decydują, jaką drogą pójdziemy, dokąd dotrzemy i czy w ogóle czeka nas jakiś koniec.

Reasumując, książkę naprawdę warto przeczytać. Choćby tylko ze względu na to, by się dowiedzieć, co takiego się stało, że czara Mary się przepełniła. Co sprawiło, że ostatecznie zadecydowała nad ścieżkami życia i co dokładnie ją skłoniło do tego, by w ogóle wyruszyć w podróż w nieznane. I przerażające.

Bardzo polecam, szczególnie w momencie, kiedy ma się chęć oderwania od rzeczywistości i wniknięcia głęboko w swoje marzenia.

 

Ocena własna: 7/10




 

Autor recenzji: Książkówka [ksiazkowka.blogspot.com]

 

Do tej pory wydawało mi się, że znam tysiąc odmian historii z zombie w tle. Nic też nie zapowiadało, że niebawem poznam odmianę tysiąc pierwszą, aż do momentu ukazania się na rynku wydawniczym „Lasu zębów i rąk” autorstwa Carrie Ryan. Choć nie paliłam się do tej lektury, skutecznie schładzając swój zapał do niej, licznymi entuzjastycznymi opiniami, to jednak znów ciekawość wzięła u mnie górę. I cóż my tu mamy?

Po moim wstępie nietrudno się domyślić, że bohaterami (drugoplanowymi) są w tej opowieści zombie. Rzesza „przyjemniaczków” (zwana tutaj Nieuświęconymi) otacza wioskę, którą zamieszkują ostatni (?) żyjący i niezarażeni ludzie. I jak na tego typu historie przystało, potwory chcą za wszelką cenę dorwać ludzi, a ludzie za wszelką cenę chcą się przed nimi obronić. Jednak na tym fabuła książki się nie zamyka. Poznajemy w niej także Mary – młode dziewczę mieszkające w klatce (to chyba nie jest przesadne stwierdzenie jeśli teren wioski jest ogrodzony drucianą zaporą?), marzące o poznaniu świata innego niż ten, który ogląda co dzień i bez pamięci zakochane w kimś kogo kochać jej niewolno. Opowieść ta byłaby pewnie nudna do bólu gdyby życie Mary (oraz wszystkich mieszkańców) nie miało się wywrócić do góry nogami. I tak też się dzieje…

Bohaterka walczy (wraz z bliskimi sobie ludźmi) z hordą wiecznie głodnych i pozbawionych krzty inteligencji, żyjących trupów. Co absolutnie nie przeszkadza jej w żywieniu płomiennego uczucia do jednego z towarzyszy niedoli. Tu, wg mnie, autorka zasługuje na pochwałę gdyż bardzo zgrabnie i umiejętnie pokazała miłość tych dwojga. Nie zrobiła tego w jakiś nachalny sposób, robiąc ze swojej opowieści ckliwą historyjkę z horrorem w tle. Postarała się jednak by wątek miłosny był całkiem przystępnie ukazany na kartach „Lasu Zębów i Rąk”. Emocje jakie między nimi buzują, dają się odczuć czytelnikowi jednak nie tłamszą. Jednak na zachwalaniu pani Ryan nie skończę….

Skoro tak ładnie poprowadziła wątek miłosny to dlaczego podobnie nie potraktowała wątku grozy? Dlaczego zombie bardziej nudzą niż straszą? No, może pod koniec książki da się wyczuć trochę więcej mrocznego klimatu horroru, ale to dopiero na końcu. A wcześniej? Długi czas dobijania się stworów do ludzi, nagle ni stad ni zowąd, udaje im się to, myślę więc - „teraz już się będzie działo i w końcu zacznę się bać”, ale to były płonne nadzieje.
Sięgając po tę lekturę liczyłam na wyważone podejście do obydwu kwestii, a ostatecznie miłość wyczuwa się tu najmocniej.

Ostatecznie jest ona ciekawym czytadłem, które czyta się z prędkością światła. Uroku też nie da się jej odmówić, jednak ja, na skutek tego o czym wcześniej wspomniałam (i zamiłowania do mocnych wrażeń podczas lektury), czuję niedosyt. Wydawnictwo sugeruje na ostatnich kartach książki, by w październiku szukać kolejnego tomu w księgarniach. Nie wiem czy sugestii ulegnę, przemyślę to.

Ocena 4,5/6

 


 

Autor recenzji: 

 

Tytuł: „Las Zębów i Rąk”
Autor: Carrie Ryan
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Seria: Trylogia Las Zębów i Rąk
Ilość stron: 348
Ocena: 6+/6

 

Mary żyje w wiosce okrążonej siatką. Całe jej życie kontrolują Strażnicy i Siostrzeństwo, a na każdym kroku słyszy jęki Nieuświęconych. Od urodzenia wpajano jej, że są jedynymi ludźmi, którzy pozostali na świecie po Powrocie, że Las Zębów i Rąk nigdy się nie kończy i, że nie liczy się nic innego jak tylko Bóg i przedłużanie gatunku ludzkiego. Wszystko się zmienia, gdy jej matka postanawia dołączyć do Nieuświęconych i jej ojca, gdy Mary musi wstąpić do Siostrzeństwa i gdy do wioski przybywa Gabrielle- Obca, dziewczyna zza ogrodzenia. A do tego dochodzi wydarzenie, na które od zawsze ludzie w wiosce się przygotowywali- Nieuświęceni przebili się przez siatkę.

Książka jest niesamowita. Od samego początku bardzo mnie wciągnęła. Świetna historia, idealne postacie i niesamowite pomysły.

Mary po prostu podbiła moje serce. Nie ugięła się nawet, gdy było jej ciężko. Robiła wszystko, żeby dojść do swojego celu. Według mnie była naprawdę inteligentna. Idealnie kojarzyła wszystkie fakty i wydarzenia. Uwielbiam ją za to, że nigdy się nie poddała.

Oczywiście bardzo polubiłam również Argosa- pieska, którego Mary dostała od Harry’ego. To jest niesamowite jaki on był odważny. Nawet stawił czoło Nieuświęconym i uratował przed nimi swoją właścicielkę.

Byłabym chyba nienormalna, gdybym nie wspomniała o Travisie. Chłopak-cud jak dla mnie. Poświęciłby dla swojej ukochanej Mary wszystko, nawet swoje życie. Był taki opiekuńczy i dobry.

Na początku myślałam, że „Las Zębów i Rąk” to książka podobna do „Delirium”. Siatka otaczająca miasto, zakażeni ludzie i reguły, których wiecznie trzeba przestrzegać- to wszystko łączy te dwie książki. Ale „Las Zębów i Rąk” jest inna. Ta książka ma coś w sobie takiego (np. okładkę :), że momentalnie chce się ją czytać. Nadal nie mogę skończyć się zachwycać tą fenomenalną historia! Tak jak mówi napis na książce:

„Inteligentna, mroczna i czarująca. Las Zębów i Rąk łączy w sobie horror i piękno.” - Cassandre Clare

Jak najbardziej zgadzam się z tymi słowami. Inteligentna- tak jak wspomniałam główna bohaterka zachwyciła mnie swoją inteligencją. Mroczna- to jest strzał w dziesiątkę! Czarująca- no mnie z pewnością oczarowała szczególnie postaciami i relacjami między nimi. Horror- jak dla mnie każda strona jest przesiąknięta horrorem i tymi okropnymi Nieuświęconymi, którym zależało tylko na ludzkim mięsie. Szczerze mówiąc to naprawdę, w niektórych momentach zmroziło mi krew w żyłach. Piękna- czyż cała historia nie jest piękna? To dążenie do spełnienia marzeń, te wieczne poświęcenia, ta ciągła miłość bohaterów.

Zakończenie po prostu zwaliło mnie z nóg. Niby każdy czytając tę książkę może się domyślić jak się ona skończy, ale tak naprawdę nikt się nie spodziewa tego co się wydarzyło. Czytając ostatnie dwadzieścia stron szok malował mi się na twarzy i jestem przekonana, że na waszych też by tak było.

To może kilka słów o okładce: Jejciu, jejciu, jejciu! Nie dość, że zawartość tej książki jest cudowna to jeszcze jej oprawa jest przepiękna. Dziewczyna z poplamionymi krwią rękoma, a za nią las i morze. Ta okładka opisuje wszystko co jest w tej książce i to bez użycia słów!

Moje ukochane cytaty:

 

„- Obiecałam Travisowi, że nie porzucę nadziei. Obiecałam, że nie przehandluję marzeń za bezpieczeństwo.”

„Zastanawiam się, czy istnieje świat okrutniejszy niż ten, w którym każe się nam zabijać ludzi, których kochamy.”

„Kiedy jest się zakochanym... wtedy się wie, po co się żyje. Kiedy kocha się każdego dnia. Budzi się z miłością, ucieka do niej podczas burzy i po sennym koszmarze. Kiedy miłość jest azylem, w którym można schronić się przed otaczającą nas śmiercią i kiedy wypełnia cię tak całkowicie, że nie potrafisz tego wyrazić.”

 

Teraz muszę skombinować sobie drugą część! „Śmiercionośne fale”- nadchodzę!

piątek, 27 kwietnia 2012, fosher
Tagi: Ryan Carrie

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka