Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Sapkowski Andrzej, Krew elfów

Autor: Nika [pergamin.blox.pl]

 

W natłoku dzieł Sapkowskiego w mojej osiedlowej bibliotece, udało mi się odnaleźć pierwszy tom sagi opisującej losy wiedźmina Geralta z Rivii – postaci, która bliska jest sercu każdemu fanowi fantastyki, i nie tylko. Łapiąc w dłonie „Krew elfów” polskiego mistrza gatunku, spodziewałam się wartkiej akcji, niezwykłych bohaterów i niesamowitych przygód. Czy się zawiodłam? Oczywiście, że nie.

Co uważam za bardzo ważne, „coś” zaczyna dziać się już od samego początku. Już na pierwszych stronach książki poznajemy wspomnienia makabry w rodzinnym mieście Ciri, małej podopiecznej wiedźmina, która została mu przeznaczona jako Niespodzianka. Z pozoru niewinna trzynastolatka wraz z biegiem czasu staje się małą wiedźminką – w Kaer Morhen księżniczka Cintry uczy się miecza pod okiem prawdziwych specjalistów, towarzyszy i przyjaciół Geralta.

Oczywiście, Ciri okazuje się nie być zwykłym dzieckiem, dlatego na jej drodze staje na początku czarodziejka Triss Merigold, która odkrywa przed wiedźminami kilka tajemnic, o których mieli mgliste pojęcie, a potem Yennefer, przepiękna ukochana Geralta, choć łączą ich stosunki, które śmiało można nazwać dziwnymi.

Kiedy młoda adeptka uczy się życia z dala od najbliższych i panowania nad nowymi zdolnościami, możemy niemal uczestniczyć w wojennych naradach władców największych miast, którzy jednoczą się w walce przeciwko elfom. Znane grupy nazywające się Wiewiórkami sieją postrach wśród wszystkich. Równowaga pomiędzy poszczególnymi rasami wyraźnie się chwieje i wszyscy modlą się, by cała sytuacja nie skończyła się wielką wojną, do której i tak ma dojść.

Co najbardziej przypadło mi do gustu? Końcowe fragmenty opisujące więź Ciri i Yennefer. Nie są to uczucia łączące nauczycielkę i uczennicę, lecz coś na kształt siostrzanej, niemal matczynej miłości.

Czytając pierwszy tom „Wiedźmina”, zastanawiałam się, co w nim zauroczyło czytelników nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Z początku nie byłam pewna, ale teraz, kiedy mam pierwszą książkę za sobą, mogę śmiało wymienić kilka czynników.

Bohaterowie tak bardzo podobni do nas: mający własne problemy, namiętności i unikalne charaktery, choć to postacie typowo baśniowe: krasnoludy, czarodziejki, driady, wiedźmini...

Ale co najważniejsze: niezwykły świat stworzony przez Sapkowskiego wciąga bez reszty, w głowie aż szumiało mi od dziwnych imion, języka elfów, wierzeń i zwyczajów w poszczególnych krainach.

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. Sama potraktowałam „Krew elfów” jako pozycję, którą po prostu muszę przeczytać i nie żałuję ani jednej spędzonej nad nią minuty. A zdecydowanie warto poznać polskie dziedzictwo literatury polskiej, bo na pewno „Wiedźmin” przetrwa jeszcze wiele, wiele lat w pamięci czytelników na całym świecie.

 

Ocena własna: 10/10



piątek, 27 kwietnia 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka