Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Beagle Peter S., Ostatni jednorożec

Autor recenzji: Alannada [luincaerherbata.blogspot.com]

 

Petera S. Beagle'a znam od paru ładnych lat. Napisał Sonatę jednorożców, napisał Pieśń oberżysty, napisał też Ostatniego jednorożca i chyba głównie dzięki tej ostatniej pozycji zawdzięcza swą sławę bajarza, który potrafi stworzyć wspaniałe dzieło, które wręcz samo się czyta.

Ostatni jednorożec ukazał się w 1998 roku nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka (strona książki: Ostatni jednorożec). Ilustracja na okładce jest nawet ładna, ale zwróćcie uwagę na oczy tych jednorożców... Creepy.

Książka doczekała się ekranizacji w 1982 roku, której moją recenzję możecie przeczytać tutaj.

Fabuła książki nie odbiega szczególnie od tej filmowej, to znaczy: na odwrót - film nie odbiega daleko od książki. Mimo to przypomnę w skrócie fabułę:

Jednorogini opuściła swój las podejmując podróż w poszukiwaniu innych przedstawicieli swego gatunku, którzy podobno zniknęli wiele lat temu. Dowiedziała się od motyla, że w ich zniknięciu rogi maczał niejaki Czerwony Byk*.

Jej podróż została gwałtownie przerwana, kiedy została złapana przez starą czarownicę - Mateczkę Fortunę - prosperującą dzięki obwoźnej menażerii zwanej Ponurym Miasteczkiem, gdzie przedstawiała prostaczkom magiczne stworzenia będące tylko ich iluzjami. Wyjątkiem była krwiożercza harpia pragnąca tylko wydostać się z klatki i rozszarpać wiedźmę na puzzle 3D. Podróżujący z Fortuną czarodziej Szmendryk pomógł Jednorogini odzyskać wolność i zaofiarował się pomóc jej odnaleźć zamek Króla Nędzora, który podobno władał Bykiem.

Opowieść jest warta przeczytania, nawet jeśli oglądało się już film, bo pojawia się tam wiele postaci i scen, których w ekranizacji nie uświadczysz. Ponadto warto tam zajrzeć z uwagi na styl pisanie Beagle'a, bardzo przystępny i sprawiający, że od powieści cięzko się oderwać. Cały wątek Nędzora i przemiana Lira mają więcej miejsca żeby się rozwinąć, poświęcono też o wiele więcej uwagi ludziom i ich charakterom, co widać między innymi wtedy, gdy Jednorogini i jej przyjaciele zawitali do Bramjędza, ktorego w filmie nie było.

Nie jest to pozycja przesadnie obszerna, ale mieści w sobie fascynującą bajędę, kuszącą urokiem i humorem. Książka nadaje się na prezent dla młodszych moli książkowych, choć i ci starsi znajdą w niej wiele przyjemności i zacną lekturę. Polecam równie gorąco jak film.

 

Ocena
Wciągliwość - 5
Wygoda czytania - 4
Jak bardzo mi się podobało? - 5
*Nie, ten nie dodaje skrzydeł :)
środa, 30 maja 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka