Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Białołęcka Ewa, Tkacz iluzji

Autor: Polonisty [polonisty.blox.pl]

 

Jakbym zobaczyła taką okładkę na półce w bibliotece to bym tej książki nie wypożyczyła... Fuj!

I jak to dobrze, że nie oglądałam tej okładki tylko czytałam recenzje! Jeden osobnik napisał, że ta książka nie ma fabuły.

Jeśli chodzi o Białołęcką, to mam o niej dobre zdanie za sprawą "Wiedźmy...", ale jak się dowiedziałam, że pomagała przy "Magii wyższej"... Jak takie dwie dobre pisarki jak Białołęcka i Izmajłowa mogły stworzyć tamto cóś...

    "Tkacz iluzji" fabułą troszkę przypomina mi "Eragona" (polecam mocno), ale tylko troszkę, jest smok i smoczy jeździec, połączeni jakoś mentalnie, i na tym koniec podobieństw. Bardzo mi się podoba ta książka, bo czyta się ją szybko i z przyjemnością, fajna akcja i trzyma w napięciu. Fajne jest to, że odbiega od konwencji, że jak jest mag, to umie wszystko, wystarczy, że popluje i pomacha patykiem w powietrzu. Tu nie, tu magowie dzielą się na "grupy": bestiarzy, stworzyciele, mówcy, tkacze iluzji, wędrowcy itp. A każdy działa w swojej dziedzinie. I nie ma tak znanych i oklepanych elfów, krasnali, wampirów ;) Książka trochę jakby młodzieżowa, ale raczej dla tej starszej młodzieży.

 

  Kamyk (imiona to fajne mają, smok się nazywa: Dobry Biały Fruwacz. Unoszący się Wysoko i Zjadający Obłoki Takiej Barwy Jak On Sam, w tekście to autorka skróciła) jest tkaczem iluzji, potrafi wytworzyć iluzję każdej rzeczy i osoby jaką zobaczy a wytwory jego wyobraźni są tak realne, że nie da się ich odróżnić od oryginału. Jest tylko jeden problem - Kamyk jest głucho-niemy i wytworzone przez niego rzeczy, ludzie i zwierzęta także są niestety bezgłośne. Chłopiec nie umie bowiem wytworzyć dźwięku skoro nigdy go nie słyszał. Dzieciak wyrusza więc do uzdrowiciela by przywrócił mu słuch, ale tam okazuje się, że jego kalectwo nierozerwalnie łączy się z jego magicznym talentem - na zasadzie coś za coś, im większy talent posiada mag tym większa jego ułomność. Pomoc ofiaruje młodemu magowi smok, który jako istota magiczna, łącząc się umysłem z Kamykiem, przekazuje mu swoje odczucia - w tym dźwięki. A będąc w stanie wytworzyć doskonałe iluzje, Kamyk może zdawać do szkoły dla magów i otrzymać upragnioną błękitną szarfę. 

Świat magów nie jest jednak bajką, są tu zawistni, mało uzdolnieni nauczyciele gnębiący uczniów i zazdrośni o posiadających większą moc Starsi Magowie, którzy nie cofną się przed niczym by nie stracić swej pozycji w Kręgu. Jedynym wyjściem staje się ucieczka na Smocze Wyspy...

Zaraz zabieram się za drugi tom.

POLECAM!!! :) 

wtorek, 01 maja 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka