Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Brett Peter V., Pustynna włócznia, księga II

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com]

 

Tytuł: Pustynna włócznia, księga II
Autor: Peter V. Brett
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 657
Rok wydania: 2010
Cena: 39,90 PLN
Ocena recenzenta: 7/10

 

Podbój Północy przez Krasjan trwa. Jardir snuje śmiałe plany, które pozwolą mu zawładnąć chociażby częścią północnych krain bez rozlewu krwi. Rojer nadal próbuje zdobyć względy Leeshy, jednak ta nie jest nim zainteresowana. Czyli to, co poprzednio i trochę więcej.
Odczuwam tu piekielny niedosyt – mam wrażenie, że niektóre wątki wstawiono na siłę, inne za wszelką cenę próbuje się ciągnąć dalej. O ile wątek zbrodni Renny jest tu ciekawy i zmusza do przewracania kolejnych kartek, tak jej dalsze losy są już najzwyklejszym w świecie zapychaczem, któremu bliżej bulwarowych ulotek niż pełnoprawnej powieści fantasy. Peter – przedobrzyłeś, i to mocno. Zdaję sobie sprawę, jak wygląda psychika Naznaczonego, ale płakać mi się chciało, gdy gość po raz kolejny użalał się nad swoim losem, jaki to biedny, bo przestaje być człowiekiem. Wygląda na to, że na koniec zabrakło pomysłu.
Najbardziej śmieszy mnie jednak zgoła inny fakt. Mianowicie chciałbym wiedzieć, czy nasz autor zapomniał, że bohaterowie też ludzie i spać muszą? W poprzednich częściach to aż tak bardzo nie przeszkadzało, jednak tym razem postaci mają dobę wypełnioną aż po ostatnią sekundę, nigdzie nie ma zaś wzmianki o śnie. W nocy walczą z demonami, z rana załatwiają jakieś ważne sprawy. Co prawda pod koniec przychodzi otrzeźwienie i jakieś znikome ilości snu zaczęły się pojawiać, ale przypomina to nagłe przypomnienie sobie rzeczy oczywistej, co czytelnikowi może się po prostu nie podobać.
Od strony graficznej także nie popisał się ilustrator Fabryki Słów. Poprzednio ilustracje były świetne i boskie ogółem. Ja się pytam, ileż można tym razem patrzeć na gęby kolejnych demonów, z różnicą co najwyżej rodzaju demona i jego mimiką?! Tym razem ilustracje są tu tylko kolejnym zapychaczem, który nie wnosi nic, a podnosi objętość książki i odpowiednio cenę. Korektor także tutaj się nie popisał. Błędów oraz literówek jest masa.
Reasumując – nie rozumiem, czy zabrakło pomysłu, chęci, czy łatwe pieniądze uderzyły do głowy. Druga księga Pustynnej Włóczni jest aż przesycona tym, czym nie powinna, jednocześnie autor znowu denerwuje czytelnika, urywając akcję w najmniej odpowiednim momencie. Fabryka Słów także się nie popisała ze swojej strony. Czuję, że chcieli zrobić to na szybko i po raz kolejny opróżnić portfele czytelników. Mam nadzieję, że kolejne części sagi będą lepsze.



piątek, 04 maja 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka