Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Card Orson Scott, Gra Endera

Autor recenzji: Książkówka [ksiazkowka.blogspot.com]

 

Wyobraźcie sobie świat, w którym każdego dnia najważniejszym tematem jest wielka wojna w kosmosie. Państwa współpracują ze sobą i tworzą ogromną flotę statków kosmicznych w celu obrony. Do sprawowania pieczy nad przeludnionym globem zostaje wyznaczony Hegemon. Jego rządy okazują się być nad wyraz restrykcyjne i bezwzględne, czego przejawem jest choćby nakaz posiadania jedynie dwojga dzieci.

 

Mimo zakazu w rodzinie Jana Pawła Wieczorka (pochodzącego z Polski) rodzi się Trzeci. Chłopiec wybitnie inteligentny i obdarzony geniuszem wojskowym. I nie byłoby może w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Trzeci wzbudził zainteresowanie władz Szkoły Bojowej już w wieku sześciu lat.

To właśnie wtedy przyszło mu podjąć jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu o opuszczeniu rodziny, zerwaniu z nią wszelkich kontaktów na rzecz intensywnego, i nierzadko brutalnego, szkolenia w Szkole Bojowej. Wszystko to po to, by, po kilku latach intensywnych ćwiczeń, stanąć do walki z najeźdźcami z kosmosu – robalami.

Taką wizję świata kreuje przed czytelnikiem Orson Scott Card w książce „Gra Endera”. Na jej głównego bohatera obrał sobie młodego i utalentowanego chłopca, który zostaje wrzucony na głęboką wodę brutalnego świata, w którym dzieci uczą się, jak walczyć, by zabić wroga. Dzieci, we wspomnianej Szkole za pomocą gier wojennych, codziennie odbywają symulacje walk. Młodzi rekruci podzieleni są na armie (każda ma określoną nazwę) i w Salach Treningowych staczają regularne bitwy, korzystając z różnych nadprzyrodzonych zdolności, których jednocześnie się uczą (jak na przykład zamrażanie lub poruszanie w stanie nieważkości).

Fantastyka jest jedną z wielu płaszczyzn „Gry Endera”. Mamy tu zupełnie nowy, niesamowity świat, w którym na porządku dziennym są gwiezdne walki, jego wizytówką są statki kosmiczne, wrogie istoty czyhają, zagrażając bezpieczeństwu Ziemi, możliwości komputerów są niewiarygodnie zaawansowane, jak i ludzkie umysły, które zdają się nie mieć żadnych granic. Card postarał się także o wnikliwe opisy walk dzieci podczas gier wojennych – zwolennicy takich pojedynków będą zachwyceni, tego w powieści nie brakuje. Fantastyka robi wrażenie dbałością o szczegół, ale na pewno nie wysokim stopniem zaawansowania (pod tym względem utworowi bliżej do klasyki gatunku).

Drugą, wartą uwagi, płaszczyzną tej powieści jest psychologia. Już sam fakt, że jej bohaterami są dzieci osadzone w twardym świecie wojskowych realiów robi wrażenie. Dzieci wyrwane z rodzinnych ognisk świetnie radzą sobie z brakiem najbliższych w swoim otoczeniu, choć mają chwile zwątpienia, szczególnie wtedy, gdy nikt nie widzi, jednak same stawiają sobie bezwzględny wymóg nieokazywania słabości. Kolejna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę to sposób, w jaki podchodzą do czynienia krzywdy innym oraz zabijania – wiedzą, że to zło samo w sobie, że nie powinny tego robić, jednak im bardziej dociera to do ich umysłów, tym bardziej je owo zło pociąga, nie potrafią mu się oprzeć. Te dojrzewające dopiero osobowości muszą mierzyć się z własnymi sumieniami i wybierać między złem a dobrem. Oczywiście to nie koniec wątków psychologicznych w tej książce, jednak nie chcę i nie zamierzam Wam więcej zdradzać.

„Gra Endera” to majstersztyk klasycznej formy fantastyki (mam nadzieję, że nikt się na mnie nie obrazi za takie określenie), z którą każdy fan gatunku powinien się zaznajomić. Traktować tę powieść, jako podstawowy element na drodze poznania i fascynacji tą dziedziną literatury. Jednak, zanim osoby, które z tego typu powieściami stykają się raz na jakiś czas zaczną kręcić nosem, powiem, że choć sama nie czytuję tego typu pozycji zbyt często, to jednak tę książkę oceniam bardzo dobrze – myślę, że warto poświęcić jej dłuższą chwilę (nie polecam „rozprawiania się” z nią w krótkim czasie).

A sam autor troszkę mnie zaskoczył. Niby przyzwyczajona jestem do charakterystycznej „nierówności” w pisarstwie Stephena Kinga, więc i u innego pisarza mnie ona dziwić nie powinna, jednak do tej pory nie mogę pozbyć się uczucia zdziwienia, że spod tego samego pióra wyszła tak banalna opowiastka, jak „Szkatułka” i tak mocna powieść, jak „Gra Endera”. Cóż, to chyba świadczy tylko o tym, że drzemie w nim duży potencjał.

Ocena: 5/6

czwartek, 31 maja 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka