Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Card Orson Scott, Pamięć Ziemi

Autor recenzji: Alannada [luincaerherbata.blogspot.com]

 

Większość z nas kojarzy zapewnie Orsona Scotta Carda z cyklem poświęconym Enderowi. Ten wybitny amerykański pisarz znany jest także z cyklu o Alvinie Stwórcy i sagi Powrót do Domu. Pierwszy tom owej sagi to właśnie Pamięć Ziemi. Pamięć Ziemi ukazała się w 2011 roku nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Card wykreował świat dalekiej przyszłości, akcję swej powieści umieścił na planecie zwanej Harmonia, w mieście Basilika. W tym tomie właściwie nie opuścimy już owej lokacji, poza wypadami na pustynię i do domu Wetchika poza murami Basiliki.

W trakcie lektury poznajemy młodzieńca imieniem Nafai, najmłodszego syna Wetchika i lady Rasy, która prowadziła w mieści słynną szkołę. Do owej szkoły uczęszczał właśnie nasz czternastoletni bohater, wraz z jednym z braci, niepełnoprawnym Issibem.

Pewnego dnia obaj chłopcy zostali wezwani, aby wraz z matką i dwoma jej wychowankami wysłuchać opowieści Wrychika, który wracając z pustynii doznał wizji zagłady Basiliki.

Jak się okazało, wizja pochodziła od Nadduszy, której (lub któremu, w zależności od tego, czy było się kobietą czy mężczyzną) mieszkańcy Basiliki oddawali cześć, jako opiekunowi ludzkości. Wraz z rozwojem akcji bohaterowie, a szczególnie Nafai, dowiadywali się coraz więcej o naturze Nadduszy, która okazała się być potężnym komputerem, którego jedynym celem było zachowanie cywilizacji ludzkiej na planecie. Niestety, jak się okazało, Naddusza z wiekiem stracił dostęp nie tylko do części danych, ale także utracił wiele przekaźników, w związku z czym jej wpływ na ludzi na Harmonii osłabł. Wśród mieszkańców Basiliki pojawiła się żądza władzy, pieniędzy i krwi.

Wiele miejsca poświęca się opisowi zasad rządzących społecznością Basiliki. Było to miasto rządzone przez kobiety, gdzie mężczyźni nie mogli posiadać ziemi i domów na własność. Spora część Basiliki była dla nich zamknięta i całkowicie niedostępna, mieściło się w niej Jezioro Kobiet, związane z kobiecym kultem Nadduszy. Ciekawe jest też to, że choć basilikanie posiadali komputery i parę innych zdobyczy cywilizacji, to nie znali wozów oraz innych przydatnych dla człowieka rzeczy.

Przez zawiłości koligacji rodzinnych przeprowadzają nas, zamieszczone na początku książki, tablice genaologiczne. Dla zainteresowanych dołączono także notatki dotyczące wymowy imion poszczególnych bohaterów i ich zdrobnień. Dużą pomocą jest także mapa, choć żałuję, że nie uwzględniono na niej chociaż głównych ulic Basiliki.

Książka podobała mi się bardzo, choć niekiedy powiewało nudą, szczególnie kiedy bohaterowie zaczynali się zastanawiać nad każdym szczegółem swojego i czyjegoś postępowania.

Polecam ją miłośnikom gatunku oraz wszystkim innym, którzy mają wolną chwilę i chcą sięgnąć po zacną lekturę.

Ocena
Wciągliwość - 4
Wygoda czytania - 5
Jak bardzo mi się podobało? - 4 

 

 

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Pamięć Ziemi
Autor: Orson Scott Card
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 291
Rok wydania: 2011
Cena: 32,00 PLN
Ocena recenzenta: 8+/10

 

Orsona Scotta Carda znałem do tej pory głównie z kultowej „Gry Endera”, w której ów autor zdołał ukazać wyrazistych bohaterów, niebanalną fabułę, jak i kwestie filozoficzne towarzyszące ludzkości w walce z obcą cywilizacją. „Pamięć Ziemi” stanowi duże przeciwieństwo do książek, które tworzył do tej pory Card. Tym razem postanowił on połączyć elementy science-fiction wraz z fantasy w jedną całość, a całość podkolorować religijnym mistycyzmem.

Harmonia – tak nazywana jest ziemska kolonia, na którą uciekli ludzie ze swej zniszczonej ojczystej planety, jaką była Ziemia. Nietrudno się domyślić, że kilkadziesiąt milionów lat temu do upadku ludzkości doprowadziła skłonność do autodestrukcji. Do kolonizacji Harmonii doprowadził rozwój technologiczny, który pozwolił ludzkości na tworzenie coraz to doskonalszych typów broni, posiadającej ogromną siłę rażenia. Ocaleni stworzyli więc nowy świat, nad którym czuwała Naddusza – dla tubylców – rodzaj astralnego, niezrozumiałego bytu, istniejącego od zawsze. W rzeczywistości była i jest to sztuczna inteligencja pozostawiona na planecie przez pierwszych kolonizatorów. Miała ona za zadanie chronić planetę i pokazać ludziom drogę, dzięki której z piasków Harmonii będą mogli wrócić na Ziemię, która w tym czasie powinna zregenerować swoje siły. Warunek był jednak jeden – mieszkańcy planety mieli być na to gotowi. Wiąże się to jednak z ingerencją komputera w ludzkie umysły – za wszelką cenę nie może dopuścić on do tego, by odżyła w nich wiedza o dawnych technikach prowadzenia wojny,

Sięgając po „Pamięć ziemi” na pewno rozczaruje się ten, kto nastawia się na ostre, bitewne science-fiction. W istocie jedynym elementem s-fi, które znajdziemy w „Pamięci Ziemi” jest technologia ułatwiająca codzienne życie na tej pustynnej planecie (jednak i ona nie jest niczym szczególnym – większość z owych wynalazków znajdziemy w swoich własnych domach). Wyjątkowym detalem, który jest tu bardziej zaawansowany, niż możemy to wiedzieć jest wcześniej wspomniana Naddusza, jednak i ona jest już przestarzała, a przez to powoli traci swoją moc oddziaływania na mieszkańców planety, którzy powoli zaczynają odkrywać karty wojennej talii.

Książkę należy pochwalić za nacisk Carda na mistycyzm i tajemnicę. Większość działań Nadduszy jest traktowana jako magiczne zjawisko, do którego prowadzi żarliwa modlitwa i cierpienie składane jej w ofierze. Właściwie wszystkie niewytłumaczalne sytuacje w Harmonii są składane na karb religii. A ta w połączeniu z dość konserwatywnymi zasadami społeczeństwa jest mieszanką wybuchową, która tylko czeka na ostatni składnik reakcji, która ma zajść w kolonii.

Główni bohaterowie książki, to czterej bracia, którzy nie są, niestety, zbyt dobrze wykreowanymi osobowościami. Od czasu do czasu czytelnik ma wrażenie, że łączą ich tylko więzy krwi i wspólne kłopoty, które doprowadziły ich klan do ruiny, a ich samych doprowadziły do ucieczki przed siepaczami niebezpiecznego watażki. Zdecydowanie nie jest to zbyt porywająca opowieść. Trudno znaleźć jakieś warte zapamiętania wątki fabularne w tej historii.

Czasami miałem wrażenie, że świat powieści został stworzony z dość dużym lekceważeniem – mamy wiedzę o innych ludach żyjących na Harmonii, a także wiemy o ich obyczajach i cechach szczególnych, jednak to stanowczo za mało – wszystkie elementy planety zdają się zlewać w jedną społeczność, która ma ten sam wspólny cel – przeżycie.

„Pamięć Ziemi” należy traktować jedynie jako wprowadzenie do kolejnych tomów cyklu. Fabularnie książka raczej nie porywa, a jedynym ciekawym wątkiem jest Naddusza, która próbuje odzyskać swoją rolę w tym świecie. Z innych epizodów wartych uwagi można wspomnieć sprawę z tzw. „Indeksem”, od którego właśnie zaczynają się kłopoty rodu Nafaiego, jednego z czwórki braci. Cieszy niewielki nacisk autora na technologię, nie wylewającą się z każdej kartki. Nie powoduje to przesytu – elementów techniki jest tu tyle, by czytelnik wiedział, że ma do czynienia ze science-fiction. Na pewno nadaje to mieszkańcom Harmonii więcej „ludzkości” – w tej sferze Card bardzo dobrze odwzorował społeczeństwo enklawy leżącej pośród piasków pustyni, trzymającej się własnych praw. Zatem otrzymaliśmy świetnie harmonizujące ze sobą połączenie technologii i sztucznej inteligencji wraz z konserwatywną religią, w której głównym dogmatem jest ofiarowywanie Nadduszy swojego własnego bólu. Polecam!

środa, 30 maja 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka