Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Charlton Blake, Czaropis

Autor recenzji: Alannada [luincaerherbata.blogspot.com]

 

Autor: Charlton Blake
Tytuł: Czaropis
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2010
Strona książki: Czaropis

 

Czy Wy też tak czasami macie jak ja w przypadku Czaropisu? To było takie dziwne przeczucie, wrażenie, które ogarnęło mnie, gdy wzięłam książkę z półki w sklepie. "To ta książka" - mówiło przeczucie - "ona jest dla mnie. Do want". A ponieważ miałam chwilę czasu postanowiłam sprawdzić, czy kobieca intuicja jest faktycznie tak nieomylna i... Przeczytałam prolog stojąc pod półką w księgarni i nie zważając na skargi cierpnących nóg :) A potem grzecznie poszłam do kasy kupić Czaropis, bo czułam, że bez własnego egzemplarza, który mogłabym zaczytywać, się nie obejdzie.

Głównym bohaterem powieści okazał się być praktykant czarodziej ze Starhaven, Nikodemus Weal, do którego zapałam szczerą sympatią i którego bardzo dobrze rozumiałam. Życie Nikodemusa nie było nadmiernie szczęśliwe, ponieważ młody mag był kakografem, czyli robił błędy w każdym trudniejszym języku magicznym. Młodzieniec dzielnie walczył ze swoją kakografią starając się o kaptur niższego maga, co - jak na kakografa - było właściwie szczytem kariery.

Warto wspomnieć tu choć ogólnie o prawach magii świata Nikodemusa, otóż tamtejsi magowie zapisywali zaklęcia na własnych ciałach nim mogli je rzucić. Dlatego nie dziwiło wcale, że mistrzem Nikodemusa był lingwista.

Nikodemus od najmłodszych lat musiał zmagać się ni tylko ze swą kakografią, leccz także ze świadomością, że gdyby nie ta ułomność mógłby wypełnić przepowiednię o Zimorodku, dobrym czarodzieju, który miał stanąć przeciw armii demonów w Wojnie Dysjunkcji. Jednakże, jak się okazało, Nikodemus został zamieszany w wojnę dobra ze złem, ladu z chaosem, jeszcze przed swymi narodzinami. Mrocznym siłom nagle zaczęło bardzo zależeć na odnalezieniu naszego bohatera, zaś wśród czarodziejów coraz większą popularnością zaczęła się cieszyć kontrprzepowiednia mówiąca o czempionie demonów, Nawałniku Burzowym, magu, który miał czynić chaos i zło i deformować wszystkie magiczne języki.

Starhaven nagle przestało być bezpieczną przystanią, szczególnie, że do twierdzy zjechali magowie z różnych stron świata i posługujacy się różnorakimi językami. Wśród nich była także tajemnicza para driudów, która okazała się mieć więcej sekretów niż guzików na rękawach.

Powieść jest po prostu wspaniała. Cieszyłam się każdą kolejną stroną, a gdy skończyłam czytać plułam sobie w brodę, że przeczytałam ją tak szybko. Autor ma wyjątkowo lekkie pióro i skłonność do nagłych zwrotów akcji. Każdy szczegól ma znaczenie, każda informacja może zostać wykorzystana, a świat Nikodemusa okazał się być bardziej złożony, niżby się mogło wydawać. Do tego w powieści pojawiały się motywy oniryczne, smoki, wymarłe rasy, bezcenne księgi, "niedoskonała" ludzka miłość. Znalazło się miejsce dla strachów z dziecięcych marzeń, walk na brzydkie słowa, tajemnic sprzed wieków, pojedynków, prastarych bóstw mających inne podejście do życia oraz ślepych mistrzów. Każdy bohater miał swoje własne powody do działania w określony sposób, każdy z nich chował prawdziwą twarz i zamiary za zasłoną pozorów i niedomówień.

W dwóch slowach: było radośnie.

Polecam Czaropis każdemu fanowi fantasy, szczególnie tym, którzy - jak ja - uwielbiają opowieści o magach. Całkiwicie nowatorskie podejście do magii i zaklęć jako takich umili czas, a postacie są fascynujące. Mam nadzieję, że niedługo w polskich księgarniach pojawią się kolejne tomy przygód młodego kakografa, będę na nie czatować niczym Czatownik pod Morią.

 

Ocena
Wciągliwość - 5
Wygoda czytania - 4
Jak bardzo mi się podobało? - 5
Opinia na LubimyCzytać

 

 

 

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com]

 

Tytuł: Czaropis
Autor:Blake Charlton 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron:604 
Rok wydania: 2010
Cena:35,00 PLN 
Ocena recenzenta: 8/10

 

Ile było już książek, w której bohaterowie rzucali zaklęcia, mamrocząc coś pod nosem? Setki. Ile było tytułów, w których do rzucania zaklęcia nie trzeba było nawet mamrotać pod nosem, tylko zginać palce u rąk? Tysiące. Ile było książek, w których czary się „pisze”? Niewiele.

Nikkodemus jest kakografem. Krótko mówiąc, jakikolwiek magiczny tekst, którego dotknie, aż roi się od błędów, sprawiając, że zaklęcie staje się dysczarem. Na język RPG tłumacząc: za mało oczek na k10, nie „walnąłeś z czara”. Chłopak jeszcze nie wie, że jego ułomność kryje za sobą więcej, niż mógł się spodziewać.

Fantastyka ma to do siebie, że jakieś 90% gier, książek i czegokolwiek dotyczy ratowania świata przed Pradawnym, Wszechmocnym i Wszechobecnym Złem, które tylko czyha na los śmiertelników. I najczęściej świat owy ratuje kolejny syn wieśniaka, który nagle potrafi przywalić czymś ciężkim i magią chuchnąć… I tutaj „Czaropis” nie wyróżnia się z tłumu pod żadnym względem. Z jednym małym „ale”.

To właśnie magia i języki dają książce Chartlona znacznie wyższą notę. Nie ukrywam, że początek mnie przeraził, gdy tylko zorientowałem się, że bohaterzy nie obracają się w zakresie jednego magicznego języka, a na dodatek każde zaklęcie mogą wręcz dowolnie definiować. Jak się jednak z biegiem czasu okazało, podział, mimo iż momentami trochę chaotyczny, jest całkiem strawny i przejrzysty. A gdy do gry wejdzie starożytna magia, z którą tylko nieliczni śmiertelnicy mieli do tej pory styczność, można powiedzieć tylko – będzie się działo!

Seria „Fantastyka” Prószyńskiego na początek zraziła mnie kiepską „Namiestniczką”. Czaropis jednak sprawił, że zmieniłem o niej zdanie. Naprawdę, już dawno nie było tak porządnej pozycji z półki dla zwykłych śmiertelników. Także sama pozycja swoją objętość ma, jest ładnie wydana (przez ten „kropkowany” papier na początek byłem pewien, że otrzymałem zabrudzony egzemplarz) no i okładka, która wręcz przypomina stare, dobre lata dla fantastyki. Że nie wspomnę o tym, że w ostatnich czasach Prószyński zdecydowanie wygrywa wyścig na jakość okładek z Fabryką słów. Krótko mówiąc: trzydzieści pięć złotych za „Czaropis”? Toż to grzech nie kupić!


poniedziałek, 28 maja 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka