Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Rodda Emily, Jezioro łez

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com]
Tytuł: Jezioro łez
Autor: Emily Rodda
Wydawnictwo: Egmont
Ilość stron: 169
Rok wydania: 2012
Cena: 14,99 PLN
Ocena recenzenta: 8/10
Pierwszy tom „Pasu Deltory” przybliżył nam sytuację w królestwie Deltory oraz początek podróży, w jaką wyrusza syn przyjaciela dawnego króla, by odzyskać klejnoty, które przez stulecia chroniły królestwo przed inwazją. Tytułowe Jezioro łez to drugi punkt na mapie, jaki musi odwiedzić Lief wraz z przyjaciółmi. A im dalej w las, tym więcej stawia przed nimi wyzwań i niebezpieczeństw autorka.
„Jezioro łez” dość mocno odcina się do wydarzeń z pierwszej części sagi, które towarzyszyły odnalezieniu pierwszego klejnotu, topazu. Drugi kamień, rubin, ukryty jest na ziemiach niebezpiecznej wiedźmy Thaegan, która przeistoczyła niegdyś żyzne ziemie w jałowe pustkowie. Na straży klejnotu postawiła zaś sympatycznego stworka, jakiego możemy ujrzeć na okładce. Jednak po drodze po rubin wydarzy się trochę więcej, bo podróżnicy zdobędą także nowych przyjaciół w dość niezwykłych okolicznościach.
W „Jeziorze łez” dzieje się dużo więcej, niż w pierwszym tomie – trudno znaleźć wręcz moment, w którym na Liefa i jego kompanię nie czeka kolejne niebezpieczeństwo, nawet gdy pozornie jest to moment spokoju. Doskonale widać, że mrok świata oddziałuje na wszystko dookoła, uczestnicząc w tworzeniu historii, nie będąc tylko tłem. Autorka kreuje mrok świata aż za dobrze – przez wiele jego elementów ponownie trudno orzec, czy „Pas Deltory” to seria adresowana na pewno do dzieci. Z drugiej strony jednak seria nie różni się niczym szczególnym od baśni, które pokazują to samo, co Emily Rodda, tylko w sposób bardziej umowny.
Czasami podczas lektury jednak zbyt mocno widać, że nad bohaterami czuwa jakaś niewidzialna siła, która prowadzi ich za rękę, podpowiadając najbardziej abstrakcyjne i absurdalne rozwiązania trapiących ich problemów (które okazują się skuteczne). Niezwykłość świata serii jest przygaszona właśnie przez tylko dobre wyjście bohaterów z tarapatów – nawet gdy z początku wydawały się one czymś niemożliwym do pokonania.
Prostota języka, jakim posługuje się autorka, jest plusem „Jeziora łez” – długie, kwieciste opisy nie odrywają uwagi czytelnika od fabuły, jednocześnie zaś sfera literacka książki pozwala w wyraźny sposób naszkicować sobie przez czytelnika obraz sytuacji. Książka nie będzie także problematyczna w lekturze dla młodszego czytelnika.
Dzisiejsza fantastyka dla dzieci i młodzieży to, nie ma co ukrywać, nędzne próby sprzedania tego, co było wiele razy w nowym opakowaniu. Autorzy takich pozycji nierzadko mają swoich czytelników za totalne bezguścia, serwując im wyzutą z akcji i oryginalności fabułę powielaną od innych. Emily Rodda ze swoim „Pasem Deltory” w przyjemny sposób wymyka się z grona rzemieślników i tworzy fantasy, które może spodobać się zarówno młodemu czytelnikowi, jak i staremu wyjadaczowi.
czwartek, 03 maja 2012, fosher
Tagi: Rodda Emily

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka