Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Gier Kerstin, Błękit szafiru

Autor: Jenny [oczami-jenny.blogspot.com]

 

Tym razem wcielmy się w rolę Gideona – 19-letniego absolwenta szkoły z internatem „Greenwich”, który był kapitanem szkolnej drużyny polo. Przyszłego studenta medycyny, grającego na skrzypcach, a którego wykonania słuchał sam hrabia de Saint Germain na balu w XVIII wieku. Tancerza, potrafiącego nauczyć tańczyć walca zarówno przy klasycznym podkładzie jak i do „Papercut” zespołu Linkin Park. Podróżnika w czasie, mającego mieszkanie w Chelsea, choć i tak przebywającego cały czas ze swoją daleką rodziną – zarówno z powodów przeskoków w czasie, jak i tego, że matka wraz z jego bratem Raphaelem i ze swoim nowym mężem wyjechała do  Francji. Diament, który dostał jasny rozkaz – „masz uwieść Rubin”. I wszystko było dobrze, dopóki miejsce Charlotty Montrose nie zajęła Gwendolyn Sheperd, która naprawdę jest niezwykłą osobistością. No bo która dziewczyna jest w staniu po pijaku zaśpiewać piosenkę z musicalu „Cats” na osiemnastowiecznym balu i jeszcze zmusić się, do zagrania podkładu? Która czyta jednocześnie najbanalniejsze książki młodzieżowe i sir Arthura Conana Doyle'a, Grubera, Szekspira i całą masę wspaniałych, acz mało znanych pisarzy? Która ze zwierzyny staje się łowcą i sprawia, że nie sposób żebyś jej nie pokochał?

„Błękit szafiru” jest kontynuacją „Czerwieni rubinu”. Jest równie dobry, równie wciągający i pełen niezwykłych przygód co pierwsza część Trylogii. Między obiema książkami właściwie nie widać różnicy – kończąc jedną od razu zaczynamy drugą, nie czuć żadnej przerwy. Cała historia stanowi jedną całość, nie podzieloną na segmenty, dlatego też z tej przyczyny tak bardzo nie możemy doczekać się trzeciej części Trylogii – „Zieleni szmaragdu”.

Na końcu niektórych rozdziałów czekały na Czytelnika  pewne niespodzianki. Nie były co prawda kupony do Carrefour’a ani Reserved, nie były to wzory do drukowania fałszywych pieniędzy (dajmy na to, dolarów amerykańskich) ani przepisy na ciasto z jagodami (choć szkoda), ale wciąż było to coś, co stanowi, że książkę czyta się jeszcze przyjemniej, o ile w tym przypadku to w ogóle możliwe: to różnego rodzaju przypisy, tabelki i ciekawostki z życia… A raczej z książki wzięte, które sprawiają, że wydaje nam się ona jeszcze bardziej rzeczywista, niż do tej pory. Mamy tam fragmenty z pamiętnika hrabiego de Saint-Germain, drzewa genealogiczne rodzin Montrose i de Villiers a także różne źródła historyczne. Choć to niby niewiele, podnoszą one bardzo wartość książki, tak, że Czytelnicy pokochają ją jeszcze bardziej. Te dodatki to naprawdę świetny zabieg, już nie raz się o tym przekonaliśmy: to samo stosował przecież Sapkowski w naszym ukochanym „Wiedźminie”.

Przy recenzji „Czerwieni rubinu” wspomniałam (a przynajmniej miałam wspomnieć), że język jakim operuje autorka Trylogii Czasu sprawia, iż czytelnik jest w stanie uwierzyć w istnienie Gideona czy Gwen. Wszystko, co składa się na wykreowanie postaci było w oparciu o codzienne życie młodzieży. A przecież sporo czasu zajmuje młodym ludziom szkoła. Skoro więc Kertin Gier postawiła na naturalność u swoich bohaterów, to i liceum, do którego chodzą, musi być „naturalne” i rzeczywiste. A odpowiedzialne za to są schody.
Bo to właśnie na schodach Liceum Saint Lennox zdarzają się najbardziej „życiowe” sytuacje. Nigdy nie zapomnę sceny, w której Cynthia wyznała zauroczenie Panem Whitmanem, kiedy ten stał za jej plecami. Lub ta, w której Gideon rozmawiał z Charlottą przy limuzynie, a Gwen wraz z Leslie, Cynthią i Gordonem się twemu przyglądali. I choć, jak przyznała nasza narratorka, jest to zachowanie absurdalne i niedorzeczne, dzieje się tak w większości szkół na świecie.

Ostatnio pisałam, że bohaterkami, które podbiły moje serce, są Leslie i Gwen. Te radosne, pełne życia, miłe i niezwykle pomocne „wojowniczki” podbijają serca wielu. Czym byłaby jednak dobra książka, bez choćby jednego złego charakteru? A złym charakterem (dosłownie!) może poszczycić się Charlotta.
Kto by się po niej spodziewał, prawda? W końcu była to dobrze wychowywana dziewczyna, dostawała zawsze najlepsze stopnie, nauczyciele ją uwielbiają. Świetnie tańczy, gra na fortepianie, interesuje się historią, zna dobre maniery. I choć już wcześniej była pyszna i wredna, to po „mianowaniu” Gwendolyn Rubinem, całkiem jej odbiło. Jestem w stanie zrozumieć rozgoryczenie i złość, ale to co opowiadała o Gwen podczas kolacji z Gideonem i Raphaelem przekraczało wszelkie granice przyzwoitości.
Z kolei całkiem sympatycznym gościem okazał się Gideon. Ten utalentowany młody człowiek, był całkiem sympatycznym jegomościem, gdy opiekował się Gwen w czasie przeskoków. Choć w „Czerwieni rubinu” był dość oschły i „niezdecydowany” względem uczuć do panny Sheperd (przyczynę znajdujemy pod koniec drugiej części Trylogii Czasu), w „Błękicie Szafiru” staje się cudownym, miłym facetem, który podbija serca nie tylko bohaterom książki, ale i czytelniczkom.

Podsumowując… Druga część Trylogii Czasu autorstwa Kertin Gier – „Błękit szafiru” – trzyma poziom swojej poprzedniczki. Bohaterowie nadal są doskonale kreowani, świat przedstawiony nadal jest dokładnie taki sam jak nasz, akcja książki nadal zaskakuje, satysfakcjonuje i sprawia nam przyjemność. Kto lubi podróże w czasie i ciekawe książki musi sięgnąć po „Czerwień rubinu”. Kto sięgnął po „Czerwień” musi przeczytać „Błękit szafiru”, a kto przeczytał „Błękit” nie może żyć bez „Zieleni Szmaragdu”.
Serdecznie polecam!

 

Autor: GumcioBook [mylittlelibrary-gumciobook.blogspot.com]

 

Tytuł: "Błękit szafiru"
Autor: Kerstin Gier
Wydawnictwo: Egmont
Ilość stron: 364
Ocena: 6+/6

 
"Błekit szafiru" to druga część niepowtarzalnej i niezwykłej Trylogi Czasu. Kończąc pierwszą część od razu wzięłam się za drugą. Uf, jak dobrze, że od razu kupiłam trzy części.
Gwendolyn, która niedawno dowiedziała się, że może podróżować w czasie próbuje teraz na własną rękę dowiedzieć się czegoś o hrabim Saint Germain oraz Lucy i Paulu( oczywiście angażuje w to swojego dziadka spotykając się z nim potajemnie w przeszłości). Nie dość, że w raz z Gideonem ma na głowie ratowanie świata, naukę manier i menueta to jeszcze między nimi zaczyna się coś dziać i Gwendolyn nie może przestać o nim myśleć.
 
Już niedawno pisałam o tym, który bohaterowie najbardziej przypadli mi do gustu. I co tu ukrywać, Gwendolyn i Gideona lubię jeszcze bardziej, a do grona ulubionych dołączył jeszcze pan George i oczywiście Leslie- przyjaciółka głównej bohaterki. Z resztą jak tu można nie lubić Thomasa George. Miły, zawsze skory do pomocy i przede wszystkim wierzy od samego początku Gwendolyn i staje po jej stronie. Za to Leslie jest według mnie bardzo inteligentna i co najważniejsze jest najlepszą przyjaciółką pod słońcem. Zawsze pomoże i wysłucha Gwendolyn. Oczywiście jest we wszystko wtajemniczona i dlatego mocno wspiera główną bohaterkę.   
Akcja pełna interesujących wydarzeń. W niektórych momentach można się śmiać do upadłego( szczególnie rozśmieszył mnie fragment, gdy Gwendolyn przypominała sobie wieczór, gdy pierwszy raz się upiła), w niektórych być smutnym i przeżywać to co bohaterowie. Nawet był pewien moment, gdy płakałam- oczywiście był to koniec książki :)
 
Zakończenie książki było dla mnie wielkim zaskoczeniem( tak jak w poprzedniej autorka skończyła tom na najciekawszym i  w najbardziej nieoczekiwanym momencie, i proszę powiedzcie mi- jak tu można wytrzymać od razu nie sięgając po następną część:) . Czytając ostatnie kilkanaście stron miałam ciągle otwartą buzię z wrażenie, a potem ogarnęła mnie wściekłość. Po prostu nie mogłam uwierzyć, że coś takiego mogło się w ogóle stać!  
Jak zwykle przychodzi czas na okładkę. Oczywiście jestem tak samo nią oczarowana jak poprzednią, Choć muszę przyznać, że gdybym musiała wybrać tę, która najbardziej mi się nie podoba, wybrałabym tą. Pewnie dlatego, że przeszkadza mi te pomalowane oko, ale to tylko moja opinią, ja po prostu nie lubię makijażu. Reszta jest przepiękna :)
Kilka cytatów:
"- [...] Ale dżentelmen nie rozmawia o takich sprawach. - Zgodziłabym się na taką wymówkę, gdybyś był dżentelmenem."
"- Jest cała - powiedział z ulgą w głosie. Tak. Pomijając moje serce"
"Broń, z którą człowiek nie umie się obchodzić, zostaje z reguły użyta przeciw niemu."
„Nie ufaj nikomu i niczemu. Nawet własnym uczuciom.”- To chyba mój ulubiony cytat z tej książki. Zawsze jak go czytam czuję jakąś taką głębię tych słów.
O mało co bym zapomniała o rzeczy, która ma podsycać naszą ciekawość. Jest to bowiem kod na ostatniej stronie, dzięki któremu możemy dowiedzieć się co znajduje się w skrytce w domu Gwendolyn (szczegółów dowiecie się czytając Trylogię czasu :)
151  13  3  1  62  13  5  1  23  29  1  2  313
6  8  1  117  25  5  3  113  7  8  4  326  3  1
3  123  12  4  3  329  3  2  4  359  15  4  4
Szczerze mówią mam trochę trudność z napisaniem recenzji do tej książki. Niestety jest ona spowodowana tym, że już czytam trzecią część ( a właściwie to zostało mi kilka stron) i wszystko mi się myli. Po prostu mam problem z wydarzeniami, bo nie wiem które było w której książce. Tak byłam zafascynowana całą trylogią, że te wszystkie części połączyły mi się w głowie tworząc jedną wielką książkę. Mam tylko nadzieję, że nic nie pomyliłam :)



Autor recenzji: Shoko [twinkle-heart.blogspot.com]

 

Tytuł: Trylogia czasu. Błękit Szafiru.
Autor: Kerstin Gier
Premiera: 19 październik 2011
Liczba stron: 364
Wydawnictwo: Egmont Polska
Ocena: 6/6

NOTA WYDAWCY:
Błękit Szafiru to już drugi tom Trylogii czasu. Gwendolyn i Gideon zapatrzeni w siebie wrócili właśnie z początku XX wieku. Ale sprawy tylko się skomplikowały. Czy Strażnicy mają rację uznając Lucy i Paula za przestępców, czy też może mylą się w swej wierności Hrabiemu de Saint Germain? Gwendolyn jako jedyna zdaje się mieć wątpliwości. Uczucia Gideona do Gwen wystawione zostają na najpoważniejszą próbę… Podróże w czasie, niebezpieczeństwa, miłość… Trylogia czasu cię pochłonie. Czerwień Rubinu jest już dostępna. Błękit Szafiru trzymasz w dłoni. Zieleń Szmaragdu pojawi się niebawem…

Gwendolyn Sepherd to ostatnia z dwunastu podróżników w czasie. Czas w którym rozpoczyna się druga część trylogii wynosi nie więcej jak kilka minut po zakończeniu pierwszej części. Znajdujemy się w tym samym miejscu i w tej samej sytuacji. Z tą różnicą, że pojawia się nowy bohater, Xemerius. Jest to duch-demon, którego widzi tylko Gwendolyn. Tym razem bliżej poznamy postać Gideona – 19-letniego absolwenta szkoły z internatem „Greenwich”, który był kapitanem szkolnej drużyny polo. 

"Błękit szafiru" jest już drugą częścią Trylogii czasu. Nie było innej opcji żebym nie sięgnęła po jej kontynuację. Na końcu niektórych rozdziałów czekają na czytelników niespodzianki, mianowicie są nimi fragmenty z pamiętnika hrabiego de Saint-Germain, czy też drzewa genealogiczne rodzin Montrose i de Villiers. Dzięki nim książkę czyta się jeszcze przyjemniej. Skupmy się na bohaterach. Gwendolyn daje się ponieść uczuciom i między nią i Gideonem zaczyna dziać się coś poważniejszego. Jednak czy uczucie którym darzy Gwen Gideon jest szczere? A może to część jakiejś gry? W tej części pojawiają się także nowi bohaterowie - jak na kontunuację trylogii przystało. Xemerius jest gargulcem i pierwszą nową postacią, którą poznajemy. Według mnie jest to bohater pozytywny. Uwielbiam fragmenty w których jest Xemerius ponieważ są one śmieszne i nawet u największego ponuraka pojawi się uśmiech na twarzy. Poznajemy też brata Gideona -  Raphaela, kolejnego przystojniaka z zielonymi oczami. Jest on zainteresowany przyjaciółką Gewn, Leslie. 

Akcja książki nadal zaskakuje i satysfakcjonuje. Czytając czujemy się jakbyśmy byli w miejscach w których przebywają bohaterowie. Zadajemy sobie też mnóstwo pytań np. dlaczego hrabiemu de Saint Germain tak bardzo zależy na zamknięciu Kręgu Dwanaściorga? I czym jest ta wielka tajemnica, której tak wszyscy strzegą, a o której nie chcą powiedzieć Gwendolyn? Oraz czy miłość Gwen i Gideona pokona przeciwności.

Co do okładki to nie mam zastrzeżeń ponieważ jest ładna. Jednak znowu moje serce podbiła okładka z wersją anglojęzyczną.

piątek, 04 maja 2012, fosher
Tagi: Gier Kerstin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka