Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Gier Kerstin, Zieleń Szmaragdu

Autor recenzji: Sophie [bucherwelt.blogspot.com]

 

Gwendolyn jest zdruzgotana. Czy wyznanie miłości Gideona było tylko farsą, ich wielkiego antagonisty, mrocznego Hrabi von Saint Germain? Tak wygląda to dla młodych podróżników w czasie. Potem wydarza się coś zaskakującego, co wywraca po raz kolejny życie Gwenny do góry nogami. Dla niej i Gideona zaczyna się zapierająca dech w piersiach ucieczka do przeszłości. Fascynująca noc balu i dzikie pościgi wywołują konflikt w bohaterce, a ponad wszystkim stoi pytanie, czy można wyleczyć złamane serce? 


Zakończenie genialnej Trylogii Czasu (w oryginale jest to Trylogii Kamieni Szlachetnych), autorstwa niemieckiej pisarki Kerstin Gier. Ukłony w stronę tej pani, za wykreowanie tak wspaniale całej tej serii. Jestem pewna, że sięgnę po kolejne jej książki, jak tylko się pojawią. Jak na razie będę musiała zadowolić się jedynie jej powieścią 'Z deszczu pod rynnę'. I jestem pewna, że się nie zawiodę.


Zła jestem na siebie, że zaczęłam czytać książkę po niemiecku, ponieważ prawie przez dwieście stron, wiedziałam, co będzie dalej. No i ciągle myślałam: jak bym to przetłumaczyła inaczej. Ale mimo wszystko uważam, że tłumaczenie jest genialne. 


Oczywiście po lekturze trudno uwierzyć, że to już koniec. Nagle okazuje się, że nie ma kolejnego rozdziału i to jest strasznie smutne, bo wydaje mi się, że mogłabym czytać o przygodach Gwendolyn i Gideona bez końca. A książkę czyta się błyskawicznie i bardzo lekko, co jest zasługą prostego i płynnego stylu. Mnóstwo zabawnych momentów, uprzyjemnia czytanie, a ekstremalne i groźne sytuacje, podtrzymują doskonale napięcie. Czytelnik nie ma okazji znudzić się książką, a odłożeniu jej na bok nie ma mowy, ponieważ pochłania bez reszty. Nie da się myśleć o niczym innym.


Bohaterowie, o ile to możliwe, są jeszcze lepiej wykreowani, nie da się ich nie pokochać i nawet Charlottę da się polubić. ;) A zakończenie... brak słów. Co, jak co, pewne podejrzenia miałam, ale mimo wszystko byłam totalnie zaskoczona i zachwycona. Naprawdę niezwykła historia!


Gorąco wszystkim polecam całą Trylogię! Warto po nią sięgnąć i zanurzyć się w tym niezwykłym świecie, pełnym spisków, tajemnic i podróży w czasie. Nie brakuje to również świetnych wątków romantycznych, które są integralną częścią powieści. Jeszcze raz polecam! 


Plusy: Humor. Sam sposób narracji jest niezwykle zabawny, ale niektóre teksty bohaterów, lub myśli Gwen? Zdarzało mi się i to nie raz, że śmiałam się głośno na głos.
Xemerius. A zwłaszcza jego "niespisana powieść". Trzeba to zobaczyć!
Gideon. Jeszcze w drugiej części nie zdobył mojego serca, ale teraz? Jestem oddaną fanką!
Odpowiedzi na wszystkie pytania! O tak! 
No i czy ta okładka nie jest cudowna?


Minusy: Ciężko było cokolwiek znaleźć. ;) Może trochę to, że książka była momentami aż ciuuut przesłodzona. Ach no i to, że historia wydaje się niezakończona. Niby jest zakończenie, ale takie urwane... Kurdę przeczytałabym nawet suchy raport na ten temat.


Ciekawostki: Film! Na osłodzenie pożegnania, okazało się, że od lutego zaczęto kręcić  ekranizację pierwszej części tj. "Czerwieni Rubinu". Na ekrany niemieckich kin wejdzie w październiku!

 

Autor recenzji: GumcioBook [mylittlelibrary-gumciobook.blogspot.com]

 

Tytuł: "Zieleń szmaragdu"
Autor: Kerstin Gier
Seria: Trylogia Czasu
Wydawnictwo: Egmont
Ilość stron: 456
Ocena: 6++/6
 
Gwendolyn dowiaduje się, że miłość Gideona była fałszywa. Ma złamane serce i wypłakuje się całymi dniami w poduszkę. Bohaterka ciągle chce dowiedzieć się co planuje hrabia de Saint Germain i dlaczego Paul i Lucy uciekli zabierając chronograf. Gwendolyn nie wie komu może ufać. Czy jeśli powie o jedno słowo za dużo wszyscy domyślą się co ukrywa w domu? Czy w końcu krew wszystkich podróżników zostanie wczytana do chronografu? Czy historie o tym, że zawartość urządzenia uleczy wszystkie choroby na świecie? Chyba każdy chciałby znać odpowiedź na te pytania.
Po prostu nie mam słów na tę część. Tak mnie zachwyciła, że czytając aż dech mi zapierało. Jestem na siebie zła, że nie znam słów, którymi mogłabym tę książkę opisać. Mnóstwo bardzo ciekawych wydarzeń, humoru i cudownych bohaterów, to jest właśnie „Zieleń szmaragdu”.
 
Koniecznie muszę napisać coś o postaci, która po prostu mnie tak rozśmieszała, ze czasami turlałam się po podłodze. Oczywiście mówię o Xemeriusie. Jak w ogóle go można nie lubić. Ten demon tak bardzo mi się spodobał. Jego humor, podejście i w ogóle wszystko sprawiło, że tę książkę czytało mi się jeszcze lepiej (o ile to możliwe).
 
Moim zdaniem „Zieleń szmaragdu” była najciekawszą częścią trylogii. To przecież w tym tomie są zawarte odpowiedzi na te wszystkie pytania, które z pewnością nurtują każdego kto sięgnął już po „Czerwień rubinu”. Żałuję tylko, że nie będzie następnej części :( Tak bardzo chciałabym wiedzieć jak dalej potoczy się życie Gwendolyn i Gideona. Ale jest tego jeden plus, a mianowicie taki, że mogę sobie sama dorobić następną książkę. Trochę pofantazjować i pomarzyć, wyobrazić sobie jak to mogłoby być.
Okładka tej części najbardziej mi się spodobała. Sama nie wiem dlaczego. Może to przez te liście i tą zieleń :) Tak naprawdę to jeszcze nigdy nie widziałam piękniejszych okładek. Po prostu są przepiękne i to bez dwóch zdań!

Kilka cytatów:
„Zostańmy przyjaciółmi - ten tekst to już doprawdy był szczyt. Na pewno za każdym razem gdy ktoś wypowiada te słowa, gdzieś na świecie umiera jedna nimfa.”

„... W rzeczywistości serca są zrobione z całkiem innego materiału. Chodzi o materiał bardziej znacznie bardziej plastyczny i nietłukący, który zawsze odzyskuje swój pierwotny kształt. Wykonany wegług tajnej receptury. Marcepan!”



Autor recenzji: Shoko [twinkle-heart.blogspot.com]

 

Tytuł: Trylogia czasu. Zieleń Szmaragdu.
Autor: Kerstin Gier
Premiera: 22 luty 2012
Liczba stron: 449
Wydawnictwo: Egmont Polska
Ocena: 6/6

NOTA WYDAWCY:
Zieleń Szmaragdu to trzeci tom trylogii czasu. Co robi dziewczyna, której właśnie złamano serce? To proste: gada przez telefon z przyjaciółką, pochłania czekoladę i całymi dniami rozpamiętuje swoje nieszczęście. Ale Gwen - podróżniczka w czasie mimo woli - musi wziąć się w garść, chociażby po to, żeby przeżyć. Nici intrygi z przeszłości także dziś splatają się w zabójczą sieć. Złowrogi hrabia de Saint Germain jest bardzo bliski swego celu: Gwendolyn musi stanąć do walki o prawdę, miłość i własne życie.

"Właściwie to dziwne, że złamane serce w ogóle jeszcze może bić."

"Zieleń szmaragdu" to już trzecia i zarazem ostatnia część niesamowitej Trylogii Czasu. Gwendolyn dowiaduje się, że miłość Gideona była fałszywa i starał się rozkochać ją w sobie, tylko po to, by łatwiej było nią sterować. A co robi dziewczyna, której chłopak złamał serce? Odpowiedź jest prosta: płacze w poduszkę, je tony lodów lub czekolady i siedzi godzinami na telefonie z przyjaciółką. Gwen jednak nie poddaje się i teraz na własną rękę próbuje odkryć tajemnicę. W podróżach do przeszłości spotyka się z dziadkiem, który pomaga obmyślić jej plan postępowania, a w teraźniejszości pomaga jej przyjaciółka Leslie. Jak się później okazuje z pomocą przychodzi też miłość Gwen - Gideon. Bohaterkom pomaga również duch-gargulec, który na polecenie Gwendolyn szpieguje. Czy dojdzie do zamknięcia Kręgu i wczytania krwi wszystkich podróżników w czasie? I jakie tajemnice zostaną rozwikłane?

Niestety to już ostatnie spotkanie z bohaterami. A szkoda. Cała trylogia jest niesamowitą zagadką, która rozwiązuje się w tej właśnie części. Akcja toczy się zaledwie dzień po zakończeniu drugiej części. Zdecydowanie najbardziej zapamiętam postać ducha-gargulca - Xemeriusa. Jest to złośliwy demon, którego poznaliśmy w drugiej części i  który towarzyszy Gwen na każdym kroku. To właśnie jego uwagi sprawiły, że książka jest pozytywna i zabawna. Komentował dosłownie każde posunięcie bohaterki i to w naprawdę zabawny sposób, aż czytelnik sam do siebie się uśmiechał. Muszę przyznać, że postawa Gideona trochę mnie rozczarowała i  do końca książki czułam, że jego uczucie jest naciągane i trochę sztuczne. Jednak pod koniec musiałam zmienić zdanie.

Zaledwie wczoraj zaczęłam ją czytać, a już dzisiaj z nieukrywanym żalem odkładam ją przeczytaną na półkę. Nawet nie wiem kiedy te ponad 400 stron zleciało. Bardzo mi się spodobało, że autorka postanowiła stworzyć ciut grubszy tom w którym wyjaśnia nam wszystkie niejasności i niedomówienia nad którymi zastanawialiśmy się w poprzednich częściach. Z ręką na sercu mogę stwierdzić, że cała trylogia trafia na moją półkę ulubionych i jeszcze nie raz po nią sięgnę. Niesamowicie dałam się wciągnąć w wir wydarzeń i zapominałam o całym świecie. Nic nie robiłam, tylko czytałam i czytałam, gdyż na prawdę nie da się od niej oderwać. Dlatego też smutno mi, że to już koniec. Jestem jednak pewna, że ta trylogia pozostanie w mojej głowie na bardzo długi czas.

Jestem również pod wrażeniem okładki. Według mnie na brawa zasługuje osoba, która stworzyła do niej okładkę.

" Otworzyła puderniczkę i westchnęła:
- O rany, wyglądam jak matka Frankensteina.
- No, tu pomoże już chyba tylko ścierka - powiedział Xemerius."





niedziela, 06 maja 2012, fosher
Tagi: Gier Kerstin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka