Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Grant Michael, Faza pierwsza: Niepokój

Autor: Jenny [oczami-jenny.blogspot.com]

 

O serii: Wszyscy powyżej 15 roku życia znikają. Nauczyciele. Lekarze. Policjanci. Rodzice. A nawet uczniowie. Wolność? Swoboda? Brak zasad? Z pewnością. Nikt jednak nie spodziewa się, że może to doprowadzić do nieopisanej katastrofy. W Perdido Beach - miasteczku na zachodnim wybrzeżu Oceanu Spokojnego, gdzieś w Californii - zapanował chaos. Pół tysiąca dzieciaków zostało bez rodziców, a wszystko spoczywa na barkach Sama Temple - surfera, który do tej pory nie miał żadnych zmartwień. Ponad to: Orc i jego ludzie próbują objąć władzę, wokół miasteczka wyrósł znikąd tajemniczy mur, z Coates Academy przyjechał Caine z "kolegami", a tajemnicza Ciemność próbuje pożreć dzieci. I aż trudno uwierzyć, że za to wszystko odpowiedzialny jest pięcioletni chłopiec...


O książce: Lekcja historii. Wszystko tak jak zawsze: gorąco, duszno, nauczyciel nudzi wojną secesyjną, a każdy robi cokolwiek, byle tylko nie zasnąć. I nagle wszystko się zmieniło. Wraz ze zniknięciem dorosłych - ład i porządek. Dzieciaki czując się wolne, robią co tylko chcą. Grają na konsolach przez cały dzień, obżerają się słodyczami, warzywa i owoce wyrzucają do śmieci. Kradną, uciekają, powodują bójki. Pragną władzy. Jednym słowem: chaos. A wraz z nim do serc młodych ludzi zakrada się niepokój. W jednej chwili wszyscy pojmują, że potrzebują przywódcy. Pech chciał, że stał się nim Sam Temple - młody surfer, z którego, jeszcze niedawno wszyscy szydzili. I choć nie ma na to najmniejszej ochoty, musi walczyć, by tego stanowiska nie objął okrutny Orc z lizusem Howardem czy niebezpieczny Caine z tajemniczą Dianą i  psychicznym Drake'iem. A przecież ma tylko niecałe 300 godzin...

Cała seria "GONE" nie jest lekką lekturą, choć z pewnością "Niepokój" jest najłatwiejszy. Postapokalityczny świat - ETAP (Ekstremalne Terytorium Alei Promieniotwórczej) - w którym muszą żyć bohaterowie historii, jest bardzo realistyczny pod względem życia codziennego. Większość dzieciaków w wieku 8-15 lat nie ma jeszcze świadomości, jakie mogą być konsekwencje ich czynów. I właśnie tego próbuje nauczyć autor serii - Michael Grant. Próbuje nauczyć, że istnieje coś takiego jak ciąg przyczynowo-skutkowy, a także, że każdy czyn ma swoje konsekwencje. A ponieważ przekazuje tę wiedzę w dość radykalny sposób, każdy, kto przeczytał jego książki, wiedzę na ten temat zdobył.
Gdyby możliwe było posiadanie mocy, opis wydarzeń zawartych w książce również odpowiadałby nam zachowaniu nastolatek w normalnym świecie. Z początku niepokój i respekt przed dzieciakami posiadającymi niezwykłe zdolności, a później bunty i bójki (choć te jeszcze nie mają miejsca w fazie pierwszej). Skąd to wiem? Wystarczy spojrzeć na nieco zamożniejsze dzieciaki (zarówno te, które się tym szczycą, jak i te, które tego nie chcą) i ludzi wokół nich (zazdrosne, pogardzające, jak i mające wszystko gdzieś). Według mnie sytuacja jest identyczna i doskonale opisana przez autora z dreszczykiem emocji.
Wbrew pozorom książka jest napisana naprawdę prostym językiem, który łatwo trafia do młodzieży. Ponadto - większość problemów jakie dotyka bohaterów, są bardziej realne niż może nam się to wydawać. Szkolne osiłki, pierwsze miłości, zdrady przyjaciół są prawdziwymi problemami młodych ludzi. Nie potrzeba nam więc tajemniczych stworzeń, niezwykłych zdolności i zmutowanych zwierząt, by stworzyć niesamowity thriller (choć te z pewnością nie przeszkadzają w takiej sytuacji).
Jeśli chodzi o rozwój akcji... Proszę się nie zrażać początkiem. Pierwsza połowa książki jest dość nudna i opisuje - no cóż - początki, więc (szczerze mówiąc) nijak można wprowadzić tam żwawą akcję. Jednak kiedy dotrzemy do momentu, w którym pojawia się Caine z Dianą i Drake'm, nie możemy się oderwać od książki, mimo, że tak tak naprawdę dopiero co się rozpoczyna.

Oczami Jenny: Celowo w recenzję wplatałam co rusz słowo "niepokój". Sama długo zastanawiałam się, dlaczego faza pierwsza w polskiej wersji jest właśnie "Niepokojem" - w oryginale książki są po prostu nazwane GONE, HUNGER, LIES, PLAGUE, FEAR, LIGHT. Z początku sądziłam, że wydawnictwo wybrało "pierwsze lepsze" słowo, bowiem za pierwszym razem tego "niepokoju" u dzieciaków nie widać. Kiedy jednak zagłębiamy się w opowieść (jak zrobiłam to ja, pisząc tę recenzję), zauważamy, że faktycznie - dzieciaki się boją, są pełne niepokoju i potrzebują kogoś, kto zapewni im bezpieczeństwo. Pech chciał, że padło na Sama, który chyba nie do końca sobie z wszystkim radzi... :)
Jestem przyjemnie zaskoczona i dumna z wydawnictwa Jaguar - lepszego tytułu na fazę pierwszą opowieści GONE nie mogli znaleźć.

 

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: GONE. Zniknęli. Faza pierwsza – niepokój.
Autor: Michael Grant
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 528
Rok wydania: 2009
Cena: 34,90 PLN
Ocena recenzenta: 5/10
Pierwsze zetknięcie się z tą książką miłe nie było. Od razu rzuciła mi się w oczy tajemnicza kopuła, wręcz identyczna jak w „Pod kopułą” Kinga, którego zresztą rekomendacja widnieje na okładce. I tak naprawdę tu wszystko jest jak w powyższym tytule, z tą różnicą, że tym razem zniknęli wszyscy dorośli. Gdy jednak pierwsze wrażenie opadło, było lepiej.
W jednej chwili znikają wszyscy dorośli i nastolatki w wieku od piętnastu lat wzwyż. Nikt się tego nie spodziewał – po prostu są i wykonują swoje codzienne czynności, znikają zaś w mgnieniu oka. W Perdido Beach pozostają tylko dzieci, które nie wiedzą, jak odnaleźć się w nowej sytuacji. Do tej pory tym światem rządzili dorośli, którzy wyznaczali reguły. Teraz zaczęło obowiązywać prawo silniejszego. Kto ma siłę, ten ma władzę. Problem w takich sytuacjach dla nowych dowódców jest zazwyczaj tylko jeden – zawsze znajdą się buntownicy, którym nowa władza się nie podoba. A tacy zrobią wszystko, by przywrócić dawny porządek.
Sytuacji nie poprawia wcale fakt, że dzieciaki z Coates Academy, szkoły dla „trudnej” młodzieży postanawiają także zaprowadzić własne rządy w Perdido Beach. A rządy sadystów i osiłków z mutantami są już naprawdę przesadą dla wystraszonej dziatwy. Na dodatek wszyscy, którzy osiągają piętnasty rok życia, znikają bezpowrotnie. Sama kopuła także jest jedną wielką niewiadomą. Pojawiła się znikąd, a jej centrum znajduje się w elektrowni atomowej. Na domiar wszystkiego zwierzęta zaczynają mutować – węże latają, a kojoty gadają.
Nie ukrywam, że bardzo irytuje mnie pójście autora na łatwiznę i skopiowanie utartego schematu. Nie będę też ukrywał, że tytuł jest tu wyjątkowo irytujący – nie wiadomo tak naprawdę, o co w tym wszystkim chodzi, a tylko doprowadza to recenzentów do szału, gdy trzeba wpisać tytuł książki do stopki. Na dodatek mamy masę powtórzeń w samej książce. No i korekta ze strony wydawnictwa! Pomijam fakt, że kilka akapitów nie ma nawet wyraźnego oddzielenia, przez co nagle z miejsca A znajdujemy się w miejscu B. Także jedna linijka odstępu dobra nie jest. Ale dwa bardzo poważne błędy ortograficzne to śmiech na sali.
Nie ukrywam, że tytuł nie prezentuje się okazale – okładka bardziej odstrasza, niż zachęca do tytułu, podobnie jest z jakością korekty. Jako książka dla młodzieży – jest nieźle. Jako ambitna fantastyka – jest tragicznie.



piątek, 04 maja 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka