Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Hohlbein Wolfgang, Thor

Autor recenzji: Jenny [oczami-jenny.blogspot.com]

 

Wolfgang Hohlbein jest jednym z najsłynniejszych pisarzy niemieckich, który nie bez powodu został nazwany królem literatury fantasy. Ponad 250 wydanych książek (stan z sierpnia 2004) z gatunku fantasy, science fiction, horror i historycznych , ponad 37 milionów sprzedanych egzemplarzy, przetłumaczone na niemal 40 języków. Niegdyś pracownik administracji przemysłowej, od 1983r. zawodowy pisarz, który opisał losy m.in. Indiany Jonesa, Maga z Salem („Der Hexer von Salem”) czy bohaterów Legend Camelotu. Nagrodzony przez wydawnictwo Ueberreuter za  fantastyczną bajkę „Märchenmond”. Mąż i ojciec znanych pisarek – Haike, z którą napisał parę książek, i Rebecci Hohlbein. „Saga Asgard” luźno oparta na mitologii nordyckiej jest jednym z jego nowych projektów.

Według legend Midgard jest jednym z dziewięciu światów, krainą zamieszkaną przez ludzi, wewnątrz starożytnego Drzewa Świata Yggdrasil. Znajduje się ona na środku nieprzebytego oceanu, w którym żyje olbrzymi wąż morski Jormungand – potwór tak wielki, że jego zwoje otaczają cały świat, a on pożera swój własny ogon. Jest rajem na ziemi, gdzie każdy może zacząć od początku, bez względu na swoją przeszłość. Jest ideą i nadzieją na lepsze jutro. W rzeczywistości Midgard jest małą osadą w dolinie pośród gór, w której mieści się nie więcej niż 300 ludzi, gdzie w jednej z chatek mieszka kowal z żoną i dwójką dzieci. Kowal o dość nietypowym imieniu, jakim jest Thor. Mężczyzna do niedawna jednak nie miał imienia. Obudził się w wysokich górach podczas burzy śnieżnej, nie wiedząc kim jest, kim był i co go czeka w życiu. A przecież przyszłość boga zawsze zapowiada się nader interesująco…

Książki można porównać do trzech rodzajów spotkań towarzyskich. Te jednotomowe historie (np. „Przekraczając granice” O.Pankiejewej czy „Inni” E.Dragi) są jak przypadkowe spotkania na mieście ze starymi znajomymi ze szkoły. Bawiliśmy się świetnie,  wiele się dowiedzieliśmy, będzie o czym później rozmawiać z przyjaciółmi i na długo tego nie zapomnimy, ale szybko tego się nie powtórzy, jeśli w ogóle.
Serie czy sagi (np. „Kroniki rodu Kane” R.Riordana, „Dom nocy” P.C i K. Cast czy „Jutro” J.Mardena) są niczym cotygodniowe imprezy w klubach z przyjaciółmi. Weszło nam to już w krew, stało się częścią naszego harmonogramu, nie możemy się doczekać, kiedy znów będziemy mogli się zabawić i nie potrafimy sobie wyobrazić, że kiedyś mogą się skończyć.
Książki, które nieco przerażają swoją obszernością, tzw. „cegły”, („Hyperversum” C.Randall) mają w sobie coś tych ogromnych imprez, które są 1-2 razy w roku, np. sylwester. Okazja do wzięcia udziału w czymś takim zdarza się niezbyt często, impreza trwa długo, a gdy się skończy czujemy się syci i w pełni usatysfakcjonowani. I właśnie do tych ostatnich należy „Thor”.

Przed przeczytaniem pierwszej części sagi Asgard, nie wiedziałam zbyt wiele o mitologii nordyckiej. Wszystko co wiedziałam, to to, że jest Odyn (który w moim mniemaniu był kimś na kształt Zeusa w mitologii greckiej), Thor – bóg piorunów i grzmotów – i coś takiego jak Wallhalla. I choć po lekturze „Thora” wiem nieco więcej (Midgard, Asgard, Yggdrasil, Loki etc.), nie można uważać tej powieści za podstawy wiedzy o wierzeniach w kulturze nordyckiej. Książka została wybitnie luźno oparta na mitologii, co, według jej miłośników, w dużej mierze oznacza, że historia ta, ma z mitologią bardzo mało wspólnego, tylko imiona i nazwy własne. Dla tych, którzy szukają kolejnej ciekawej książki z mieczem w tle, nie będzie to przeszkadzać (ba! Może dzięki temu, ktoś zagłębi się w dzieje bogów z Asgardu!), aczkolwiek osoby interesujące się tą kulturą mogą poczuć się „nieco” zawiedzione.

Jeśli chodzi o wykreowanie bohaterów… Mimo opasłego tomiska nie poznajemy ich zbyt wielu. A naprawdę dobrze wykreowanych, możemy policzyć na palcach jednej ręki. Na szczęście Hohlbein nadrabia jakością, ponieważ te kilka postaci jest naprawdę wyśmienitych. Pełen wątpliwości Thor, podstępna Urd, wierny Bjorn i agresywny Sverig – sprawiają, że wybaczam autorowi wszystkie wpadki dotyczące Lifa, Eleni i mieszkańców Oesengardu, a po plecach przechodzą mi dreszcze.
Teraz pojawia się pytanie: czy do dobrze, że na 850 stron pojawia się niespełna 20 imiennych bohaterów? No cóż… Z jednej strony nie – ma się wtedy wrażenie, że książka jest strasznie rozwlekana i nijak można coś wymyśleć, bazując wciąż na tych samych postaciach. Sądzę jednak, że w przypadku „Thora” to nawet lepiej – wolę, żeby było ich kilku, ale dobrych, niż kilkudziesięciu i beznadziejnych.

To czego z pewnością nie można zarzucić autorowi „Sagi Asgard” to przewidywalność fabuły. Zakończenie jest niesamowite, a liczne zwroty akcji sprawiają, że nie jesteśmy w stanie odgadnąć co wydarzy się w przyszłości – a muszę przyznać, że mnie już trudno zaskoczyć. Żebyśmy jednak nie gnali na złamanie karku przez całą powieść, Hohlbein postanowił zwrócić także uwagę na prozaiczność zwykłego życia. Mamy okazję zaobserwować jak żyje bóg w Midgardzie, w opuszczonej wierzy i Oesengardzie. I choć w tej kwestii można mieć różne zdania, uważam, że jest to bardzo dobry zabieg, dzięki któremu jesteśmy w stanie zrozumieć, za czym tęskni główny bohater.

„Thor” to powieść dla odważnych i wytrwałych czytelników. Jak każda książka, ma kilka wad i nie wszystkim musi się spodobać, ma jednak i swoje plusy, za które można ją pokochać. Kto szuka sycącej lektury w późno starożytnych klimatach z mieczem, toporem, tarczą i śniegiem w tle, z pewnością się nie zawiedzie. Sama z niecierpliwością czekam na kolejne części losów Thora, Lifthrasil, Urd, Bjorna i Sverga.



Dla Paranormalbooks.

 

 

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 


Tytuł: Thor
Autor:
Wolfgang Hohlbein
Wydawnictwo: TELBIT
Ilość stron: 829
Rok wydania: 2011
Cena: 49,90 PLN
Ocena recenzenta: 5/10

 

Wszelkiego rodzaju mitologie i wierzenia to świetny budulec dla pisarzy trudniących się tekstami mniej lub jeszcze mniej opierającymi się o rzeczywistość. Wystarczy stworzyć fabułę i nie martwić się o świat, bo ten został wykreowany już całe wieki temu, gdy jeszcze nie istniało wszelkie zło pokroju recenzentów i krytyków literackich.


„Thor” zapowiadał się świetnie – historia o mitycznym bogu piorunów po prostu nie mogła się nie udać, a na dodatek obecność Lokiego czy Fenrira (chociaż ta dwójka zagrzewa miejsce w tekście na bardzo krótko) pozwala oddać epickość wierzeń ludów północy. Niestety świetny pomysł został zaprzepaszczony dennym wykonaniem. Naprawdę można przeboleć motyw tajemniczego bezimiennego wędrowca, który powoli odzyskuje wspomnienia, jakie najprawdopodobniej utracił podczas gwałtownej burzy w górach. Można przeboleć ogromny i wydłużony do granic niemożliwości motyw wędrówki. Ale nie można przeboleć schematyczności tekstu.

Niestety, ale czytelnik może odnieść wrażenie, że jakieś osiemdziesiąt procent książki (która jest naprawdę dużą cegłą) opiera się na trzech rodzajach scen. Po pierwsze są walki, od których w końcu mogą rozboleć zęby. Rozumiem, że autor chciał wyraźnie zaznaczyć możliwe boskie pochodzenie Thora, ale udało mu się tak bardzo przedobrzyć z tym elementem, że w efekcie prawie każda batalia, jakiej podejmuje się nasz niezłomny bohater, kończy się sromotną klęską. Wrogów Thora, nie jego samego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby ta sztuka nie udawała mu się nawet pomimo odniesionych poważnych obrażeń lub ogólnego wycieńczenia organizmu. Po drugie - co zresztą wiąże się z walkami - po każdej z nich  następuje kilkudniowa gorączka Thora, po której bohater oczywiście budzi się rześki, lecz trochę osłabiony. W końcu wędrówka została rozdmuchana przez wiele niepotrzebnych epizodów, dialogów czy nawet wynurzeń bohaterów na temat świata dookoła i tego, co przyniesie im jutro.

Autora wyraźnie przygniótł też rozmach powieści – ma on tendencję do wplatania w tekst informacji, które w danej chwili wydają się być ważne i mieć odniesienie w przyszłości, później jednak nie mają żadnej kontynuacji. Kilka razy Hohlbeinowi zdarzyło się nawet zapomnieć, że o jakimś fakcie już wspominał kilkanaście stron wcześniej.

Jednak obok narzekania na przesadzone do granic niemożliwości sceny walki trzeba też przyznać, że są one w „Thorze” bardzo realistyczne i pozwalają odwzorować czytelnikowi taki pojedynek w rzeczywistości. Batalie naprawdę są tu dopieszczone, chociaż nieodłącznie towarzyszy im zbyt dużo absurdu, a za mało realizmu. No i niekiedy obrażenia, jakie odnoszą przeciwnicy Thora, są zbytnio przesadzone, a czasami wręcz niemożliwe do osiągnięcia w rzeczywistości.

Zdecydowanie zbyt mało miejsca poświęcono w książce wcześniej wspomnianemu Lokiemu i Fenrirowi. Nie tylko para ta pojawia się (chociaż nigdy razem) dosłownie kilka razy, to tylko Fenrir rzeczywiście miał jakiś wpływ na wydarzenia kształtujące Thora - Loki zaczął odgrywać jakąkolwiek rolę dopiero na samym końcu książki, kiedy było już za późno na to, by miał realny wpływ na akcję i przemianę głównego bohatera.

W „Thorze” leżał ogromny potencjał, który został jednak zmarnowany przez piekielne dłużyzny, jakimi raczy nas autor podczas opisywania z pozoru krótkich i niewymagających wiele wysiłku czynności. Gdyby skrócić wędrówkę bohaterów do niezbędnego minimum mogłoby się okazać, że książka jest o połowę mniejsza objętościowo, a sama akcja nabiera większego tempa. Bo tak naprawdę dziać zaczyna się dopiero na samym końcu, a i wtedy tempo akcji nie jest specjalnie zawrotne. Pozostaje mieć nadzieję, że „Thor” jest niemrawy tylko dlatego, że jest on zarazem wstępem do „Sagi Asgard”. Jeśli jednak kolejne książki także będą emanowały stoickim spokojem, to nie wróżę tej serii dużego sukcesu.
piątek, 04 maja 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka