Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Komuda Jacek, Imię bestii

Autor: Avo_lusion [ksiazkizbojeckie.blox.pl]

 

Europa śmierdzi. Cuchnie rozkładającym się ciałem, moczem, gnijącymi resztkami jedzenia, pleśnią, kałem, potem. Europa jest brudna, obrzydliwa. Bez higieny, pełna odpychających ludzi, którzy nie myli się od miesięcy, zamiast zębów mają czarną maź, a do tego przekrwione oczy, owrzodziałe ciało, poodcinane kończyny i łachmany sztywne od nieczystości. Europa jest dziwką. Pełną ladacznic, które oddają się za marny grosz. Ladacznic ładnych, młodych, które dopiero uśmiechając się, odsłaniają braki w uzębieniu i zepsucie. Ladacznic starych, bez klasy, obficie upstrzonych malowidłami na twarzy. Europa jest jednym, wielkim burdelem, który w swoich zakamarkach kryje kwiat zła:

 

Przy ogniu zasiadał kwiat złodziejskiej branży. Byli tu drzemcarze, wyrażacze, wytrychiwacze, podrzynacze gardeł. Byli świętoszkowie, łomiarze, fałszywi klerycy, sprzedawcy odpustów, sprzedawcy fałszywych relikwii. Przy ogniu bawili się wagabundy, żacy, franci, dziady, żonglerzy, mordercy, kosterzy, szulerzy, szelmy udający przyzwoitych ludzi, upijali się wędrowni akrobaci, goliardowie, zbiegli zakonnicy, histrioni, minstrele, muzykanci, sprzedawcy trutki na szczury, fałszywi pątnicy, wędrowni kaznodzieje, żebracy, fałszywi ślepcy, trędowaci, pokąsani przez wściekłego psa, kulawi, dalej stali paralitycy, garbusi, chorzy na febrę, fałszywi epileptycy, obłąkani, uwolnieni z więzienia, uwolnieni z saraceńskiej niewoli, fałszywi zbieracze jałmużny, fałszywi egzorcyści, pokutnicy, fałszywi księża, wędrowni ślepcy. Na końcu bawili się begardzi (część z nich udająca nawróconych Żydów), symulujący taniec świętego Wita, symulujący chorobę świętego Antoniego, padający na ziemię, udający szaleńców. A także: banici, fałszywi inwalidzi, maruderzy, rabusie, wędrowni opowiadacze historii, zbiegli czeladnicy, Cyganie, kotlarze, franciszkanie, fałszywi kwestarze, żebrzący z dziećmi, żebrzący z psami, wyciągający dusze z czyśćca, wyciągający dusze z piekła, wędrowni bracia zakonni, zapisujący do bractwa, sprzedawcy fałszywych pereł i pierścieni, wyłudzacze datków, fałszywi kwestorzy, oszuści z dzwonem, linoskoczkowie i wielu, wielu innych...

 

Tylko po takiej średniowiecznej Europie z XV wieku oprowadza nas Francois Villon, bohater powieści "Imię bestii" Jacka Komudy:

 

– Oto François Villon (…) bękart paryskiej ulicznicy, którego trzydzieści lat temu znalazłem porzuconego przy wodopoju Aubreuvor de Paris,gdzie kurwy z Glatigny, Cite, Chapon i Champ-Flory pozostawiają niechciane dzieci.

 

Fracois jest postacią autentyczną – to znany wierszokleta, zdolny – ale nie przebierający w środkach. Zna najmroczniejszą stronę życia, być może właśnie dlatego walczy nie tylko z rzezimieszkami i niedouczonym plebsem, ale także z siłami, które pochodzą z otchłani piekielnej. Demony, duchy, sam diabeł próbują, na przekór okrutnej inkwizycji, zapanować nad Europą, ale  na swej drodze spotykają właśnie jego. Poeta jest sprytniejszy od szatana, przebieglejszy od bestii, bardziej zahartowany od upiorów. Z gracją przemyka po brudnych ulicach Francji, nie stając po niczyjej stronie. Jest na bakier z prawem, ale stale umyka przed szubienicą. Pomaga Kościołowi, ale rozrabia, ile dusza zapragnie i nie szuka „grzechów odpuszczenia”. Ratuje swoje życie sprytem, rozwiązując kryminalne i nadprzyrodzone zagadki. Kiedy w kolejnych miastach pojawiają się dziwne znaki, zbrodnie i masowe tragedie – to właśnie on staje się bohaterem, bo gdzie Kościół nie może – tam Villona pośle. Zasada stara i sprawdzona. Jednak Villon nie jest uroczym łobuzem. To alfons, łotr, morderca, złodziej, okrutnik. W tym świecie nie znajdziemy ludzi do końca dobrych, za to całkowicie złych jest od groma.

„Imię bestii” to świetnie napisana powieść, w której mroczny klimat średniowiecza został perfekcyjnie uchwycony, nie tylko poprzez barwne opisy, ale także stylizację językową. Mamy więc tutaj trochę archaizmów, gwary plebsu, i komicznych wulgaryzmów:

 

Czego kceta? – zapytał nadzorca i przyklepał resztki włosów do pokrytej bliznami czaszki. – Wszystkie klienty zdrowe. Skaczom jak źrebięta. Nawet kija nie trzeba na unych.– Chcę się widzieć z Jeanem dzwonnikiem. Tym, co oszalał po rzezi w katedrze.

– A na co wam uny? Tyż un cięgiem godzinki klepie. I na ścianę łypie.

 

Francja z XV wieku została ukazana przez Komudę tak plastycznie, że momentami można wyczuć jej odór. Mdlący, ciężki, wszechobecny.

Autor wykorzystał do tworzenia barwnej palety bohaterów nie tylko znanego poetę, ale także postaci z innych powieści, starych baśni i legend (na przykład Sinobrodego, zapomniałam już o tej historii…).

Mogę więc tylko chylić czoła przed znakomitą stylizacją, ciekawym pomysłem i nietuzinkowym bohaterem. Wdychajcie opary historii, nasz dobytek, naszą brudną, okupioną krwią niewinnych przeszłość… Niech i nad tymi słowami uniesie się duch Villona, poety przez kurwę zrodzonego:

 

TU LEGŁ, Z AMORA DŁONI SROGIEY,
Z SERCEM BOLEŚNIE SKALECZONEM,
ŻACZYNA LICHY Y UBOGI,
CO BYŁ FRANCISZKIEM ZWAN WILONEM;
ZIEMI NIE POSIADŁ NI ZAGONA,
ODDAWAŁ WSZYTKO: CHLEB, KOSZYCZEK,
STÓŁ. ANO TEDY, ZA WILONA,
ODMÓWCIE BOGU (…) WIERSZYCZEK (…)



środa, 02 maja 2012, fosher
Tagi: Komuda Jacek

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka