Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Magary Drew, Nieśmiertelność zabije nas wszystkich

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com]

 

Tytuł: Nieśmiertelność zabije nas wszystkich
Autor: Drew Magary
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 462
Rok wydania: 2012
Cena: 42,00 PLN
Ocena recenzenta: 9+/10

 

Chęć znalezienia sposobu na nieśmiertelność i wieczną młodość spędzała uczonym (i szarlatanom) sen z powiek już od czasów starożytności. Marzenie to łączyło chińskich cesarzy i zwykłych kmiotków, więc na przestrzeni wieków wyprodukowano i spożyto tony tajemniczych specyfików, które w cudowny sposób  miały przedłużyć ludzki żywot (z pewnością ołów i rtęć w nich zawarte działały zbawiennie na zdrowie). Wszystko jest kwestią czasu i odpowiedniej ilości prób, a masa odkryć odbywa się przypadkowo – nie inaczej było w przypadku zidentyfikowania w 2019 roku genu odpowiedzialnego za starzenie się organizmu.  Nowa metoda na wieczność okazała się jednak bombą z opóźnionym zapłonem.

 

Głównym bohaterem, a raczej autorem zapisków (cała powieść to pamiętnik) jest dwudziestodziewięcioletni John Farell, który zdecydował się na zabieg, kiedy ten nie był jeszcze legalny. W chwili przyjmowania lekarstwa protagonista był świadom tylko niewielu wad wiecznego życia i wydawało mu się, że te drobne uciążliwości to niewielka cena za spełnienie marzenia o wiecznej młodości. Bo zyskiwał właśnie tyle - brak starzenia organizmu. Nic nie stało na przeszkodzie, by zginął w wypadku czy następstwie choroby. Jak się potem okazało, mieć wiecznie biologiczne dwadzieścia dziewięć lat to przekleństwo, nie zaś dar.

Lektura „Nieśmiertelności…” skłania do poważnej refleksji nad celowością ingerencji w fundamentalne prawa natury. Hasło "wieczna młodość dla wszystkich" brzmi w pierwszej chwili jak piękna i wzniosła idea, jednak jej długofalowe skutki okazują się zgubne dla ludzkości. Magary stworzył w swojej debiutanckiej powieści jeden z najbardziej prawdopodobnych scenariuszy apokalipsy, jaką spowoduje odkrycie zmieniające odwieczny cykl życia i śmierci. Sztucznie zatrzymani w procesie starzenia ludzie borykają się nie tylko z problemem nowych, nieznanych wcześniej chorób czy brakiem surowców naturalnych, lecz także z rządzącymi, którzy w okrutny, lecz prawdopodobnie jedyny możliwy sposób, próbują opanować potwora, jakiego wypuścili kilkadziesiąt lat wcześniej.

Na podstawie blurba można się spodziewać raczej prostego, schematycznego przedstawienia apokalipsy, jaką zgotowała sobie ludzkość. Nic bardziej mylnego – świat przedstawiony przez Magary’ego jest pełen cierpienia i zła. Autor wyraźnie pokazuje skutki ekonomicznego rozwarstwienia się społeczeństwa - to pieniądze decydują o tym, czy zostaniesz uratowany, czy też w humanitarny sposób twoje cierpienia zostaną skrócone. W „Nieśmiertelności..." bowiem jednostka często zostaje sprowadzona do poziomu pożeracza zasobów, nie zaś myślącej i czującej osoby. Próby rozwiązania problemu świata przepełnionego wiecznie młodymi są często bezlitosne i choć takie zrzucenie bomb atomowych przez Chińczyków na własnych obywateli jest oczywiście ukazane jako coś bardzo niemoralnego i strasznego, jednocześnie czytelnik zmuszony jest do zastanowienia się nad tym, czy mimo straszliwej ceny, nie było to działanie konieczne i usprawiedliwione. 

Magary świetnie tworzy swoich bohaterów, nadając im cechy osobowości, które w bardzo wyraźny sposób wpływają na relacje międzyludzkie. Farell nie jest typem Rambo, który w pojedynkę jest w stanie rozprawić się z wrogim tłumem – zabijanie wyraźnie sprawia mu trudność i stara się go unikać. Czytelnik podczas lektury wyraźnie widzi także, jak mocno zmienia się psychika protagonisty wraz z upływem kolejnych lat i kolejnymi smutnymi epizodami, które wypełniają jego życie. Można powiedzieć, że ludzie wokół niego pojawiają się i znikają – i jest to brutalnie prawdziwe stwierdzenie. Nikt nie będzie towarzyszył Farellowi od chwili przyjęcia lekarstwa aż po kres jego podróży. 

Rozmachu brakuje jednak przedstawionej wizji technologicznego rozwoju. Patrząc na dzisiejsze tempo postępu technicznego nie można w tej kwestii wychodzić z przewidywaniami zbyt daleko, o ile jednak początek powieści w sferze „realizmu” jest całkiem strawny, o tyle później bardzo mocno rzuca się w oczy zastój technologii, która w przeciągu kilkudziesięciu lat praktycznie w ogóle nie poszła do przodu. Główną nowinką obecną u Magary’ego są prawdopodobnie następcy naszych telefonów komórkowych (chociaż niebezpiecznie blisko im do wideofonów) – poza tym świat stworzony przez autora zbyt mocno przypomina naszą rzeczywistość. Nawet elektryczne samochody można było zastąpić czymś bardziej oryginalnym. Szkoda też, że Magary wyraźnie ominął wiele kwestii obecnych w nauce już dzisiaj, które mogłyby zostać z powodzeniem wykorzystane w powieści (jak chociażby laboratoryjne hodowanie mięsa).

„Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” skłania do refleksji na temat odwiecznego problemu ludzkości, jakim jest starzenie się. Plaga nieśmiertelności uderzająca w chwili, gdy świat nie miał żadnych szans na udźwignięcie długofalowych skutków takiej ingerencji w przyrodę w połączeniu z ludzkim instynktem przetrwania  prowadzą do nadużyć i potworności. Staczanie się głównego bohatera jest pokazane aż nazbyt dobrze - wyraźnie widać, jak z normalnego obywatela powoli staje się on wrakiem człowieka. Jedynie do kwestii technicznych w książce można mieć zastrzeżenia – Magary nie postarał się przy kreowaniu przyszłości od strony technologicznej i posłużył się wynalazkami, które już dzisiaj są w powszechnym użyciu. Niemniej „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” może śmiało aspirować do tytułu „Powieści roku” – chociażby ze względu na nieczęsto poruszaną przez autorów science-fiction tematykę, oraz rozmach, z jakim Magary to uczynił.

 


 

Autor recenzji: Alannada [luincaerherbata.blogspot.com]

 

Autor: Drew Magary
Tytuł: Nieśmiertelność
zabije nas wszystkich
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strona książki: Nieśmiertelność zabije nas wszystkich

Powiada się, że śmierć, obok podatków i przeziębienia, jest jedną z tych nieuchronnych rzeczy, które prędzej czy później spotka każdego z nas. Ale co by się stało, gdyby ludzie - po wiekach prób i poszukiwań - odnaleźli upragniony lek przeciw śmierci? Co stałoby się, gdyby wieczne życie było tuż, na wyciągnięcie ręki?

Drew Magary w swej powieści Nieśmiertelność zabije nas wszystkich poruszył ten dość popularny motyw prezentując go w nieco odmienny sposób.

Bohaterem tej książki jest John Farell, dwudziestodziewięcioletni prawnik. Gdy go poznajemy podąża on właśnie do lekarza, aby ten pobrał mu krew, co ma być pierwszym krokiem do nieśmiertelności. W czasie, gdy John zdecydował się na kurację była ona jeszcze nielegalna, więc cały zabieg został przeprowadzony w tajemnicy, ci, którzy przechodzili podobne zabiegi, nie rozpowiadali o tym.

Mimo to lekarz, który kurował głównego bohatera, dość prędko został namierzony i zamordowany. Wraz z nim zginęła Kate, współlokatorka i przyjaciółka Johna, która miała przejść kurację.

John, dzielący się swoimi odczuciami i wspomnieniami z czytelnikami jego notatek, okazał się być całkiem zwyczajnym człowiekiem, nieco leniwym i nie stroniącym od zabaw i używek, lubiącym przebywać w groni dobrych znajomych. Był także wnikliwym obserwatorem świata wokół siebie, który zresztą po części także sam tworzył.

Społeczeństwo w obliczu tak łatwo dostępnej nieśmiertelności - polegającej na zatrzymaniu procesu starzenia - uległo podziałowi na dwie antagonistyczne grupy - osoby, które były za kuracją i wrogów lekarstwa, którzy nie tylko rozwieszali plakaty, ale także posuwali się do aktów przemocy czy morderstw. W niektórych państwach kuracja była całkowicie legalna, w innych zaś przyjęcie leku karano śmiercią.

Z każdym kolejnym wpisem Johna widać, jak podupadały obyczaje i wartości, jak ludzie nagle stanęli w obliczu zagrożeń, o których nawet nie myśleli przyjmując zastrzyki. Z czasem zawierano coraz mniej małżeństw, wiele osób zdecydowało się na rozwód argumentując to tym, iż nie chcą przeżyć reszty nagle bardzo długiego życia z osobą, którą poślbili.

Bardzo ciekawa jest sama forma powieści - prezentującej się jako zbiór chronologicznych notatek sporządzonych na komputerze, który przypadkowo został znaleziony długo po napisaniu ostatniej z nich. Notatki te mają formę postów na blogu-pamiętniku bohatera, który prócz własnych tekstów często zamieszczał wycinki z gazet, teksty przemówień, opinie celebrytów, znajomych i rodziny na nurtujące go tematy oraz - najciekawszy moim zdaniem element notatek - przegląd prasy codziennej czy popołudniowej będący telegraficznym skrótem informacji o zdarzeniach z kraju i świata.

Akcja została podzielona na cztery części - Prohibicja, Upowszechnienie, Nasycenie i Korekta - które oddzielają kilku- lub kilkunastoletnie okresy bez wpisów. Dzięki temu czytelnik może zaobserwować wzrost popularności lekarstwa i jego wpływ na społeczeństwo i pojedyncze jednostki w kolejnych etapach rozpowszechnienia. Można też zauważyć, jak zmieniają się nie tylko stosunki międzyludzkie, ale i trendy mody.

Do tego autor okazał się mieć wyjątkowo lekkie pióro, za pomocą łatwego w odbiorze języka potrafił skreślić niezwykle barwny, plastyczny świat i opisać bardzo zróżnicowanych pod względem charakteru bohaterów pozwalając czytelnikowi na poznanie reakcji i opinii przedstawicieli różnych części społeczeństwa.

Ja sama z wielką chęcią sięgnęłam po Nieśmiertelność zabije nas wszystkich i nie zawiodłam się, bo książka prezentuje sobą bardzo dobry poziom i czyta się ją jednym tchem jako wielce zajmującą i wciągającą lekturę.

Polecam tę powieść nie tylko fanom szeroko pojętej fantastyki, ale także całej masie innych czytelników. Warto podjąć się przeczytania - bagatela - ponad czterystu stron, bo zawierają żywą akcję i ciekawą fabułę, które mogą umilić niejedno lutowe popołudnie.


Ocena
Wciągliwość - 5
Wygoda czytania - 4
Jak bardzo mi się podobało? - 4

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka

 

Opinia na LubimyCzytać

 

Autor recenzji: Agnieszka [krimifantamania.blogspot.de]

 

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Tytuł oryginału: The Postmortal

Data wydania: 21.02.2012

Liczba stron: 464

Cena detaliczna: 42,00 zł

Przekład: Grzegorz Komerski

 

 

Książka ta została wydana w serii Prószyńskiego "Fantastyka - prawdopodobnie najlepsze książki na świecie", szturmem zdobyła serca polskich bloggerów, mimo że autor nieznany, a o książce dotychczas niewiele słyszano. Ponieważ większość recenzentów wypowiadała się dość pozytywnie o tej książce, a po skandynawskich ponuractwach chciało mi się czegoś wręcz odwrotnego - lekkiego, z przymrużeniem oka, wzięłam się za "Nieśmiertelność".

 

I pierwsza niespodzianka. Gdzie tam "spojrzenie pełne humoru" obiecywane na okładce przez wydawcę! Albo książki sam nie czytał, albo ma dość specyficzne poczucie humoru... bo mnie w tej książce nie śmieszyło nic. Wręcz przeciwnie, wizja, roztaczana przez autora, jest absolutnie nieśmieszna, tylko po prostu koszmarna.



Okładka oryginału



Rzecz dzieje się w niedalekiej przeszłości, w Stanach Zjednoczonych. Na skutek - jak to często bywa z przełomowymi wynalazkami - przypadku, tudzież błędu naukowca, ludzkości udało się wyeliminować gen odpowiedzialny za starzenie się organizmu. Konsekwencje tego przypadkowego odkrycia okazały się brzemienne w skutkach. Oto zwykły zastrzyk mógł zapewnić tym, których było stać na początkowo dość drogą, a nawet nielegalną kurację, wieczną młodość... a przynajmniej zachowanie status quo. Terapia genowa nie chroniła bynajmniej przed śmiercią, o nie. Nadal można było zostać zastrzelonym, przejechanym przez samochód i umrzeć na raka, ale komórki organizmu przestawały się starzeć. Cudowny wynalazek, zapewniający szczęście milionom ludzi? Wreszcie raj na Ziemi? Ano, niestety nie. Powszechne zastosowanie kuracji pociągnęło bowiem za sobą lawinę zmian społecznych, psychologicznych, ekonomicznych i ekologicznych, które zmieniło życie w prawdziwe piekło...

 

Narratorem jest pewien prawnik, który postanawia poddać się terapii. Ze swej perspektywy, wspierając się szeregiem "oryginalnych" dokumentów epoki (wpisów na blogach, wywiadów z mediów, notek z agencji informacyjnych itepe), relacjonuje swoje życie i staje się świadkiem historycznych zmian. Zmian, które dotykają i jego. Fabuła skokowo przenosi na w przyszłość, mniej więcej co dwadzieścia lat. To prosty zabieg, mający pokazać ogrom i kumulację przemian, jakie dla zwykłego śmiertelnika (a właściwie śmiertelnika) dzieją się w sposób powolny i stopniowy. Rozwój tego odmiennego świata został pokazany dość ciekawie, przynajmniej w warstwie społeczno-psychologicznej - podczas pierwszej euforii spowodowanej perspektywą wiecznej młodości nikt nie myślał o tak prozaicznych sprawach jak przeludnienie, niemożność przejścia na emeryturę, niemal całkowity regres małżeństw (któż chce spędzić całą wieczność z jednym chłopem / babą...) Skutki - ataki na kobiety ciężarne, przymusowe tautowanie daty urodzenia w Chinach, a w dalszej perspektywie skazywanie staruszków na śmierć, powstanie całej fali nowych ruchów religijnych i sekt, nowe rodzaje wynaturzeń typu aplikowania lekarstwa na śmierć niemowlętom, by zatrzymać rozwój w najpiękniejszym dla matki momencie ich rozwoju... Przerażające, odrażające, a jednocześnie jakże prawdziwe, obnażające ludzką naturę.

 

Ale to już prawie wszystko, jeśli chodzi o pozytywy tej książki. Postać narratora, choć niby ewoluująca, wydała mi się płaska i nieciekawa. Jakoś nie porwał mnie swą opowieścią John Farrell, nie zdołał zaszczepić bakcyla sympatii dla swej osoby, ale też nie irytował, nie wkurzał, był mi po prostu obojętny, a to przecież śmierć dla epickiego bohatera.

 

Nie udało się stworzyć autorowi przekonującej przyszłości w warstwie technologicznej - poza paroma gadżetami i powszechością samochodów na prąd, nie ma w tym świecie niemal żadnych zmian, a pamiętamy przecież, jak bardzo zmieniła się nasza rzeczywistość w przeciągu ostatnich dziesięciu lat! Tu niewiele się dzieje na przestrzeni połowy wieku.

 

Niemniej jednak książkę czyta się szybko, gładko, czytelnik prześlizguje się przez dziesiątki stron, nie zatrzymując nigdzie na dłużej. I jeśli potraktować tę książkę jako lekturę na jeden wieczór, to jest ona w miarę OK, nie olśniewa wprawdzie, nie powala, nie dostarcza też żadnych przyjemnych wrażeń, nie jest ani zabawna, ani wizjinerska. Ot, czytadełko.

 

Moja ocena: słaba trójeczka 3/5.

czwartek, 03 maja 2012, felicja79
Tagi: Magary Drew

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka