Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Martin George R. R., Nawałnica mieczy

Autor recenzji: Alannada [luincaerherbata.blogspot.com]

 

Autor: George R. R. Martin
Tytuł: Nawałnica mieczy (tom 1: Stal i śnieg, tom 2: Krew i złoto)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok:
2002
Strony książek: Stal i śnieg i Krew i złoto

 

Dziś wracam do Pieśni Lodu i Ognia. Wyjątkowo mam zamiar podywagować o jednej książce w dwóch tomach (wynik podziału w polskim wydaniu).

Nawałnica mieczy jest już trzecią częścią cyklu, który przenosi czytelników do Siedmiu Królestw, ogarniętych wyniszczającą wojną domową i zaplątanych w misterne sieci intryg i zdrad.

Walczące frakcje nadal z zajadłością atakowały wszelakich adwersarzy i szukały nowych sojuszów tylko po to, aby wyciągnąć z przyjaciół wszelkie sily i zaopatrzenie. Zapatrzeni w rozgrywającą się w granicach kraju wojnę szlachcice nie zauważali, że zima, jak powiadali Starkowie, nadchodziła truchcikiem kryjąc się po cieniach i uśmiechając się radośnie na widok niedostatecznie strzeżonego Muru. Jako forpoczta owej zimy z północy nadciągnęli Dzicy Ludzie szukający drogi ucieczki z niebezpiecznych rubieży. Król Robb, nowo upieczony władca północy stanął do walki z Lannisterami świadom, że obie jego siostry być może są więźniami króla Joffreya.

Czasami podczas lektury wyobrażałam sobie Martina siedzącego pod ścianą, na której na wielkiej tablicy rozpisał sobie nazwiska bohaterów i pooznaczał sobie pracowicie kto kogo zdradzał, z kim zawiązywał sojusze i dlaczego. Zawiła fabuła i masa drugoplanowych oraz mniej ważnych postaci może nieopatrznego czytelnika przyprawić o zawrót głowy i zbić z nóg, ale do tego zdążyłam się już przyzwyczaić, ba, pokochałam książki Martina właśnie za te wyraziste postaci, których nie wahał się likwidować w razie potrzeby (ach, ileż to razy umierali ci, których zdążyłam polubić!). Wartka akcja, wojenne krajobrazy wśród których prócz oddziałów wojsk po kraju błąkają się szczenięta Starków, Mur, na i za którym z każdym dniem sytuacja wygląda coraz mniej wesoło (chyba, że jest sie ożywionym truposzem), a do tego wszystkiego na okrasę na innym kontynencie potomkini wielkiego rodu smoczych władców wychowuje małe smoczęta, które - czuję to w kościach - okryją świat cieniem swych skrzydeł niosąc ogień i zniszczenie. Obfitująca w nagłe zwroty akcji Nawałnica mieczy jest godną kontynuatorką cyklu i trzyma poziom poprzedniczek.

Czegóż innego niż fascynująca powieść można spodziewać się po tak wspaniałym, błyskotliwym pisarzu jak Martin? Nieważne, że książka bardziej przypomona encyklopedię albo EWOK*, i tak wciągnie do tego stopnia, że koniec będzie dla czytelnika wielkim zaskoczeniem.

Czy warto po nią sięgnąć? No, ba!

 

Ocena
Wciągliwość - 5
Wygoda czytania - 4
Jak bardzo mi się podobało? - 5
*Nie chcecie wiedzieć.
wtorek, 29 maja 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka