Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Piekara Jacek, Cykl Inkwizytorski [4 tomy]

Autor: ZaczytAnia [zaczytania.blox.pl]

 

W życiu każdej kobiety (i niektórych mężczyzn) pojawia się czasem – i to nawet dość regularnie – konieczność wykonania różnych prac domowych, a prace domowe mają to do siebie, że absorbują różne zmysły, ze szczególnym uwzględnieniem wzroku, nie absorbując przy tym nadmiernie uwagi. Czytać się wówczas nie da, ale można słuchać audiobooków, co czyni owe prace o wiele, wiele mniej nieznośnymi – przynajmniej w moim przypadku.

Tegoroczne wiosenne porządki, połączone z przygotowaniami do świąt wielkanocnych, umiliłam sobie wysłuchaniem czterech tomów opowiadań Jacka Piekary o Mordimerze Madderdinie. Dwa z  nich, "Sługę Bożego" i "Młot na czarownice", kiedyś już czytałam (w wersji papierowej), ale podobały mi się wówczas jakoś mniej…



Agata Christie twierdziła, że wiele opisanych w swoich kryminałach morderstw wymyśliła podczas zmywania naczyń, bo to zajęcie wydawało jej się tak głupie, że ogarniała ją żądza mordu. Może jakiś podobny mechanizm sprawił, że opowieści o bezwzględnym inkwizytorze spodobały mi się dopiero podczas generalnych porządków? Może trzeba myć okna, żeby zachwycić się światem, w którym podejrzanych o czarostwo poddaje się torturom, heretyków pali na stosach, a jedną z podstawowych doktryn wiary jest to, że Jezus zszedł z krzyża i wspólnie ze swoimi Apostołami wymordował pół Jerozolimy?

Jak wygląda świat, w którym Jezusa nazywa się Mścicielem, Matkę Boską – Bezlitosną, a Modlitwa Pańska zawiera prośbę: "I daj nam siłę, byśmy nie przebaczali naszym winowajcom"? Zadziwiająco podobnie do tego, który znamy z lekcji historii. Alternatywność powieściowego quasi-Średniowiecza polega właściwie tylko na tym, że różne istoty nadprzyrodzone istnieją naprawdę, a herezją jest twierdzenie, że Jezus zmarł na krzyżu, by odkupić ludzkie grzechy. 

Ludzie żyją w nieco innej rzeczywistości, ale… grają w te gry, które znamy aż za dobrze – możni chcą się bogacić, duchowni zyskać jak największe wpływy, biedni jakoś przeżyć… Wszyscy chcą być piękni, młodzi, szczęśliwi i dobrze się bawić, a różnią się tylko tym, jaką cenę gotowi są za to wszystko zapłacić. "Do tego właśnie uniwersum Mordimer Madderdin niesie żagiew Boskiej miłości" - jak pięknie napisano w blurbie do tomu pt. "Miecz Aniołów". A jak Boska miłość oddziałuje na tych, którzy mienią się najwierniejszymi z wierzących, to akurat możemy zobaczyć nawet dzisiaj... Warszawiacy mają lekcje otwarte na ulicach ;)

Co ciekawe, Mordimer Madderdin, licencjonowany inkwizytor biskupa Hez-hezronu, znacznie częściej zajmuje się prywatnymi zleceniami  niż sprawami Świętego Officjum – jest znany jako "przyjaciel przyjaciół" (notabene, świetne określenie). Uważa się przy tym za człowieka uczciwego i nieprzekupnego, choć angażuje się w cudze sprawy tylko wówczas, kiedy otrzyma hojne wynagrodzenie. A zaangażowanego Mordimera nic nie powstrzyma – nawet zleceniodawca… Obecnie kogoś takiego nazwalibyśmy socjopatą, ale kierując się normami obowiązującymi w tym świecie, w którym on żyje, można by go nawet – przy odrobinie dobrej woli – uznać za człowieka moralnego. Jest przy tym tak niewiarygodnie konsekwentny, że aż bezlitosny, co jednak wcale nie przeszkadzało mi w notorycznym łudzeniu się, że w końcówce słuchanej akurat opowieści okaże litość... Może to i dobrze świadczy o mojej wierze w ludzi, ale na pewno nie o rozsądku ;)

Wydaje się, że tworząc Cykl Inkwizytorski Piekara zagrał motywami oklepanymi jak kosy kosynierów: stworzony przez niego protagonista jest człowiekiem do wynajęcia, który niczym prywatny detektyw śledzi złoczyńców i niczym Wiedźmin rozprawia się z wszelkimi piekielnymi (s)tworami, a w niektórych opowiadaniach pojawia się "organizacja w organizacji" – Wewnętrzny Krąg Inkwizytorium – i tajemniczy klasztor Amszilas, zamieszkiwany przez niezwykłych mnichów. Na dodatek, bezczelnie włożył w usta swoich bohaterów znane wypowiedzi postaci historycznych (np. Piłsudskiego), a kiedy już opisał bitwę, to wyszedł mu wypisz-wymaluj… Grunwald.  O dziwo, wymieszanie takich składników dało oryginalny i całkiem niezły koktajl ;)

Szkoda tylko, że zamiast kontynuować wątki rozpoczęte w „Łowcach dusz” Piekara zaczął pisać prequele… Jakoś mnie one nie pociągają - z powrotem do świata Mordimera Madderdina poczekam raczej na sequel.



czwartek, 03 maja 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Pan Andrzej Józef Czerwinski, *.broadband.nucleus.com
2015/05/11 07:53:05
Prośba O Modlitwe za zmarłych i poszkodowanych w atakach terrorystycznych
w imieniu jezusa chrystusa




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka