Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Pilipiuk Andrzej, Oko Jelenia. Drewniana twierdza

Autor recenzji: Felicja [cowartoprzeczytac.blox.pl]

 

Tak, znowu sięgnęłam po książkę Andrzeja Pilipiuka, do tego po trzeci tom jego cyklu – „Oko Jelenia”. Czytałam go i podobnie jak w przypadku dwóch pierwszych nie byłam zachwycona. Czegoś tym książkom zdecydowanie brakuje. Są zbyt rozwlekle pisane. W taki sposób autor może pisać na ten sam temat jeszcze przez 50 lat albo i więcej. Po co więc to czytać? Odpowiedź jest prosta – bo to dobre czytadła. Dwa wieczory i po lekturze. Nie zdążyłam nawet zastanowić się, czy chcę czytać dalej, już miałam przeczytane. Nieskomplikowana fabuła, dużo dialogów, zabawne pomysły.

Jakbym kiedyś z nudów sięgnęła po tom czwarty, to postanowiłam sobie „ku pamięci” zapisać najważniejsze wydarzenia. Staszek ginie w górach zabity przez chińskich żołnierzy, którzy przylecieli helikopterem (helikopter w XVI w. – świetny pomysł). Hela udaje się do Marka do Bergen. Marek zakochuje się w pannie Agacie, a razem z odnalezionym alchemikiem Sebastianem (który naprawdę nazywa się Ivo i jest Czechem) odkrywa opuszczoną kryjówkę Chińczyków w szpitalu dla trędowatych. Łasica nie pojawia się przez cały tom. Okazuje się, że Skrat został złapany, osądzony i zabity za okradanie i zabijanie całych cywilizacji, a Ziemia przetrwała katastrofę. Jednak informacje pochodzą od jednego ze schwytanych Chińczyków, więc nie są pewne. Według niego „oko Jelenia” to scalak kosmity, którego zabił Skrat (a nie jego przyjaciela, jak twierdził) i ważny dowód przeciw niemu, dlatego chcą go zdobyć za wszelką cenę. Marek, Hela i Agata razem z innymi mieszkańcami Bergen wiernymi Hanzie, muszą opuścić miasto przed represjami Duńczyków. Próbują uciekać statkiem, ale napadają ich dwa duńskie okręty wojenne. W najgorętszym momencie walki zapada cisza i wszystko nieruchomieje. Marek ma nadzieję, że czeka go zmiana na lepsze:

 

„Nagle zapadła nienaturalna, głucha cisza. Ujrzałem jak fala zatrzymuje się w miejscu. Okręt znieruchomiał, zamarły chmury sunące po niebie. W świetle księżyca woda wydawała się prawie srebrna. Widziałem wiszące w powietrzu bryzgi piany. Stop-klatka.

Matrix mi się zawiesił, nareszcie…– pomyślałem z ulgą. Zaraz zrobią restart i ocknę się w XXI wieku. Panowie programiści, bardzo proszę, żeby to był Londyn albo Nowy Jork, a przy okazji, żebym był ważny i bogaty.

A może po prostu się obudzę? W szpitalu na detoksie albo w psychiatryku… Tak czy inaczej, miałem rację. To było jedynie realistyczne złudzenie. Durny sen się skończył…”

 

I jak tu po takim zakończeniu nie sięgnąć po tom czwarty i sprawdzić, co się stało?  Wiem, że nie powinnam, bo znowu będę narzekać. A z drugiej strony tyle książek odniosę do biblioteki nieprzeczytanych, bo nie dało się ich czytać. Są to m. in.: „Potem” Rosamund Lupton, „Diuna” Franka Herbert, „Skrzydła gołębicy” Henry’ego Jamesa, „Dzienny patrol” Siergieja Łukjanienki, „Delirium” Lauren Oliver, „Pamięć Ziemi” Orsona Scotta Carda, „Felix, Net i Nika” Rafała Kosika, „Wiedźma” Olgi Gromyko. Tych wszystkich powieści nie przeczytałam, nie przypadły mi do gustu, nie mogłam w nich odnaleźć czegoś dla siebie „na teraz”, może kiedyś do nich wrócę. I na tym tle „Drewniana twierdza” wypada bardzo przyzwoicie.

Ocena: 4+/6

 


 

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com]

 

Tytuł: Drewniana twierdza
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 382
Rok wydania: 2008
Cena: 29,99 PLN
Ocena recenzenta: 5+/10

 

„Jest lepiej” – przemknęło mi przez myśl po zakończeniu lektury. W końcu zaczęło się coś dziać, odmiennie od poprzedniej części, gdzie można było z nudów ducha wyzionąć.
Staszek w poprzedniej części zginął zastrzelony przez Chińczyków. Od tej pory Marek i Hela muszą radzić sobie sami. Problemu nie stanowi tu nawet Łasicoterminator®, lecz sam Rosenkratz, który postanowił rozprawić się z Hanzą raz na zawsze. Sam Marek zaś wraz z przyjaciółmi, ukraińskim kozakiem i dwoma skrytobójcami (cóż za doborowe towarzystwo, biorąc pod uwagę, że znajomość z siepaczami zaczęła się od wspólnych… tortur?!) będzie walczył po kolei z uzbrojonymi żółtkami, helikopterem i ze śmiercią, byleby przeżyć. Zapowiada się ciekawie, i o dziwo tak jest!
Przede wszystkim główny wątek fabularny nie ciągnie się tak mocno, jak poprzednio. Owszem, jak zwykle widzimy typowe perypetie mieszkańca średniowiecznej Norwegii widziane oczami gościa z naszych czasów. Jednak zdołał on zaaklimatyzować się wśród północnych fiordów. Przy okazji odkryje też tajemnicę, która skryta do tej pory stawia go w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Sam Skrat zaś być może nie jest tym, za kogo się podaje… lub, za kogo uważał go Marek.
Iva w międzyczasie zniknęła, i ma pojawić się dopiero po upływie, co najmniej kilku tygodni. Scalak w mózgu Marka nadal sprawia, że jest łatwym celem do wyśledzenia, zaś sami Chińczycy zdają się posiadać technologię, która pozwala im odnaleźć te urządzenia. Zakładając, że Markus ma przekichane zarówno u łasicy, która nie będzie wahała się pozbyć balastu, do tego dochodzi jeszcze sam Rosenkratz i owi skośnoocy. Nawet Rambo nie będzie miał tyle roboty.
Nie znalazłem w książce żadnych błędów językowych (jednak biorąc pod uwagę korektę FS, to mam wrażenie, że sam Pilipiuk to chyba robił…), papier jak zwykle zdobią miłe dla oka ozdobniki, nie dekoncentrujące czytelnika. Jak zwykle ilustracje są nie tam, gdzie trzeba. I o dziwo są ładniejsze niż poprzednio, jednak mogłoby być ich więcej. Ale że w każdym garncu miodu jest łyżka dziegciu, tak trzeba porządnie opieprzyć rysownika.
Jednak na wstępie ochrzanu moja dobra rada dla kogokolwiek myślącego w Fabryce Słów: albo zacznijcie panu Rafałowi Szłapie więcej płacić, albo zaproście go do działu kadr po wypowiedzenie. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć fakt, że uczynił Helę kobietą, która ma, czym oddychać (wbrew opisom, które jasno mówiły, że biust miała drobny). Jednak za wszelką cenę nie mogę pojąć faktu, jak to nagle, z pięciolufowej broni (nie wdawajmy się w szczegóły, nie był to Gatling, ważne, że miała PIĘĆ luf) można narysować luf sześć? Kolejna zagadka dla filozofów… Jeśli coś rysujecie, to, chociaż starajcie się przeczytać dany fragment książki!
Książkę tym razem można polecić, bo czyta się całkiem przyjemnie, aczkolwiek trzeba przebrnąć przez pierwsze dwie części, co może okazać się prawdziwym „Mission Impossible”.

 

 

Autor recenzji: Adam Kopeć [magiaksiazek.pl]

 

Co przyciąga w Oku Jelenia?

Drewniana Twierdza to trzecia część cyklu Oko Jelenia napisanego przez Andrzeja Pilipiuka. Historia, którą przedstawia Drewniana Twierdza jest kontynuacją przygód Marka, Heli i Staszka, podróżników w czasie, którzy coraz głębiej poznają świat XVI wiecznej Europy. Pomysł  podróży w czasie nie jest nowy i zdecydowanie nie należy do oryginalnych, ale nie na nim opiera się siła przyciągająca czytelnika do serii Andrzeja  Pilipiuka. Tym co przyciąga do serii Oko Jelenia jest akcja, która z tomu na tom jest coraz szybsza. Autor odkrywa przed Tobą kolejne warstwy fabuły, ale i tak masz wrażenie, że widzisz zaledwie szczyt góry lodowej. Już w Srebrnej Łani z Visby sytuacja naszych bohaterów nie przedstawia się najlepiej, ale to w co wplątuje ich Andrzej Pilipiuk w Drewnianej Twierdzy wygląda jeszcze gorzej.

Pierwsze dwa tomy cyklu były dla mnie przyjemną lekturą, ale nie wiele ponad to. Pierwszy tom – Droga do Nidaros wyglądała dla mnie jak długie przedstawienie postaci głównych bohaterów – Marka, Heli i Staszka. Andrzej Pilipiuk w każdym następnym tomie odsłania kolejne tajemnice przez co pozwala  Ci zorientować się o co w tej historii tak naprawdę chodzi. Mimo tego i tak da się wyczuć, że ukrywa asa w rękawie, a nawet kilka, ale te będziesz musiał odkryć już sam czytając kolejne tomy cyklu Oko Jelenia. Na stronie http://ksiazki.polter.pl znalazłem informację, że autor planuje napisać 8 książek w tym cyklu. Jest to informacja od samego autora, ale pochodzi z października 2008 roku i uważam, że bardziej prawdopodobna jest wersja 7 tomów opisywana na Wiki.

Co mogę powiedzieć na koniec?

Na koniec, a właściwie początek, bo przecież nie dotarłem nawet do połowy serii, mogę powiedzieć, że osobiście z niecierpliwością czekam na dzień, w którym sięgnę na półkę po kolejny tom cyklu Andrzeja Pilipiuka – Pan Wilków, jak i kolejne, które Fabryka Słów planuje wydać już w 2010 roku.

Seria Oko Jelenia jest oczywiście obowiązkowa dla fanów Pilipiuka, osobiście do najzagorzalszych fanów nie należę, ale i tak z przyjemnością je przeczytałem (na chwilę obecną ponad dziesięć książek Andrzeja Pilipiuka).

Jeśli podobnie jak ja chcesz poznać dalsze losy Staszka, Heli i Marka, ponieważ zdążyłeś się już zżyć z bohaterami, to sam dobrze wiesz, że nic nie jest w stanie powstrzymać Cię od przeczytania kolejnej książki opisującej ich losy.



piątek, 04 maja 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka