Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Pjankowa Karina, Z miłości do prawdy

Autor: Polonisty [polonisty.blox.pl]

 

Lektura tej książki skłoniła mnie do wysnucia pewnych wniosków, a w zasadzie do ugruntowania opinii. Po pierwsze: na chwilę obecną rosyjscy pisarze są w czołówce twórców fantasy – moim zdaniem. Izmajłowa, Ruda, Gromyko, Pjankowa, Siemionowa, Pankiejewa – wiem, same kobiety, ale to moje ulubione ;)

Po drugie: jednym z najlepszych wydawnictw, wydających fantasy, jest Fabryka Słów, również moim zdaniem. Dlatego że wydają świetnych polskich autorów (m.in. Pilipiuk, Białołęcka) ale i tych zagranicznych (czytaj; w szczególności rosyjskich), a do tego mają świetnych grafików, ich okładki są śliczne!

A trzecim malutkim wnioskiem jest, że jak już będę duża, to chcę zostać Rinnelis Tyen :) Ten kto zna tę książkę pewnie puka się w głowę, bo lare Tyen jest zimną, bezduszną, pedantyczną, sadystyczną, pozbawioną uczuć i emocji żmiją. Tak właśnie mówią na nią w Wydziale Śledczych Straży Królewskiej miasta Illeny – Żmija.

Ludzie nie potrafią nic, ale więzienia robią doskonałe: wilgotne, zatęchłe i wstrętne. I jeszcze świetnie kształcą swoich śledczych, wyciągając z nich wszelkie ludzkie uczucia - nie ma w nich ani współczucia, ani zrozumienia, nic, co czyniłoby żywą istotę rozumną. Gdy Riencharn po raz pierwszy zobaczył młodą dijes prowadzącą jego sprawę, pomyślał: może jednak będzie dobrze? Dijes Tyen była uprzejma i życzliwa, choć w zdumiewający sposób przypominała kobrę z zaciekawieniem oglądającą mysz, która z głupoty weszła jej w drogę. Jego, kahe, dijes traktowała jak przedmiot, jak swoją ofiarę. Nie istniała dla niej teraźniejszość i przyszłość, interesowała ją jedynie przeszłość, i to wyłącznie w aspekcie zdobycia odpowiednich informacji.

***

Po dwóch magicznych podróżach z rzędu czułam się jak cytryna nie tyle wyciśnięta, co przepuszczona przez maszynkę do mięsa. Teleportacja jest zaklęciem złożonym i bardzo energochłonnym, więc gdy znalazłam się w swoim gabinecie, od razu opadłam na fotel i wyjęłam z szuflady biurka czekoladę, którą trzymałam tam właśnie na takie okazje. Co prawda od czasu do czasu pożerałam ją mimo braku sytuacji krytycznej - jeszcze by się zepsuła...

***

Taellon jadł aż mu się uszy trzęsły, zapominając o manierach, musiał być naprawdę głodny. Patrzyłam na to ze skrywaną przyjemnością. Swoją drogą, nakarmienie mężczyzny sprawia ogromną satysfakcję - od razu czujesz się mistrzem sztuki kulinarnej. Kobiety są pod tym względem zupełnie bezużyteczne - obsesyjnie przejęte nadwagą, jedzą mało i niechętnie albo z kwaśną miną: „Zjadłabym, ale mi nie wolno”. Mężczyźni są zwykle dalecy od takich rozterek, jedzą ze smakiem i tyle, ile dusza zapragnie. Miłe.

***

    Książka napisana świetnym językiem, pełnym ironii i humoru. Wydarzenia poznajemy z punktu widzenia bohaterów, najwięcej z punktu Rinnelis, ale często „wchodzimy w myśli” także pozostałych postaci. Co ciekawe mało jest informacji o mieście i kraju, w którym rozgrywa się akcja. Są opisy, nawet dość dokładne, pomieszczeń i domów, ale nie tego co znajduje się na zewnątrz. Może dlatego, że bohaterka częściej się teleportuje niż łazi po mieście…

    Z miłości do prawdy to właściwie kryminał osadzony w fantastycznej rzeczywistości. Najlepsza śledcza wydziału otrzymuje sprawę zabójstwa córki księcia. Powierzono tę sprawę właśnie jej, gdyż, jako jedyna, z pewnością nie podda się żadnym naciskom „z góry”, nie przyjmie łapówki ani nie przestraszy się gróźb. Na miejscu zbrodni, nad ciałem, złapano podejrzanego kahe – nieludzia (takie nazewnictwo – nieludzie, człowieki, a w rodzaju żeńskim – człowieczki). Od razu stwierdzono, że jest winny i gdyby sprawa nie trafiła do takiej pedantki, jak Rinnelis, podejrzanego już dawno by stracono. Jednak dla śledczej sprawa nie jest taka prosta. Po długich przesłuchaniach, lare Tyen dochodzi do wniosku, że kahe jest niewinny i że trzeba go chronić, gdyż to on jest celem całego spisku. Od tego momentu ktoś próbuje zabić lare Rinnelis by nie pozwolić jej odkryć prawdy. Ponadto kahe, który okazuje się być członkiem rodu panującego na południu, poprzysięga krwawą zemstę mordercy księżniczki, która była jego kochanką. Rinnelis musi więc trzymać z dala i w bezpiecznym miejscu żądnego krwi kahe, uniknąć zamachu na swoje życie i odnaleźć mordercę cały czas utrzymując swoją pozycję zimnej i nieczułej żmii.

    Zakończenie jest zaskakujące, nie zdradzę dlaczego. I dodam, że autorka jest tylko dwa lata młodsza ode mnie a już wydała dwie książki fantasy. Szacuneczek!

Polecam bardzo.

 



wtorek, 01 maja 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka