Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Pratchett Terry, Piąty Elefant

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com]

 

Tytuł: Piąty Elefant
Autor: Terry Pratchett
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 335
Rok wydania: 1999
Cena: 29,90 PLN
Ocena recenzenta: 7+/10

 

Vimes jako komendant Ankh-Morporskiej Straży Miejskiej ma przekichane przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Jednocześnie musi walczyć z zaborczą małżonką, podwładnymi, przestępcami i rozkazami Patrycjusza, które oficjalnie są tylko dobrymi radami (ale znajdźcie takiego, który przeciwstawi się Vetinariemu!). A teraz na polecenie tego ostatniego trzeba zająć się misją dyplomatyczną w Uberwaldzie, królestwie krasnoludów. Tam z kolei dostanie się w tryby odwiecznej walki rodów wampirów i wilkołaków. A Angua przy okazji odwiedzi swoją ukochaną rodzinkę.
Wyjazd ten poprzedzają jednak nie mniej dramatyczne wydarzenia w Ankh-Morpork. Kustosz krasnoludzkiego muzeum zostaje zamordowany (prawdopodobnie narzędziem zbrodni był krasnoludzki chleb), zaś kopia Kamiennej Bagietki, artefaktu używanego podczas koronacji władcy krasnoludów, została skradziona. Nikt nie wie, po co potencjalnemu złodziejowi zwykła kopia. Między innymi na to pytanie będzie musiał odpowiedzieć Vimes     
W samym Uberwaldzie okazuje zaś, że także oryginał Bagietki został skradziony! Sprawa jest już poważna, bo nikt nie zna zarówno tożsamości złodzieja, jak i sposobu, jakim wyniesiono Bagietkę z pilnie strzeżonej sali z najdziwniejszymi i najbardziej oryginalnymi zabezpieczeniami. Cała sytuacja robi się bardzo nerwowa. Na dodatek Vimes wda się w walkę z rodem wilkołaków, rodziną sierżant Angui. Przy czym jak zwykle podczas tej walki wpędzi się w kłopoty, które nie miały prawa przydarzyć się komukolwiek innemu oprócz Sama Vimesa, komendanta Straży Miejskiej w Ankh-Morpork, mieście tysiąca tajemnic.
Strażnicy miejscy mają wręcz wybitną umiejętność pakowania się w kłopoty, które są tak absurdalne, że aż z trudem można uwierzyć, że mogą mieć miejsce. A najgorsze w tym wszystkim jest, że Marchewa porzucił swoją posadę, by wyruszyć za Anguą. Zgadnijcie, kto w tej sytuacji został kapitanem Straży Miejskiej? Bo nagle wszystko robi się Colonalnie dziwne… Z niewiadomych powodów pozostali strażnicy wyjeżdżają lub zaczynają protestować (na czele z kapralem Nobbsem). Wszystko przez złośliwe kostki cukru nowego kapitana.
Czym zaś jest tytułowy Piąty Elefant? Według legend był to piąty słoń (jak wszyscy wiemy, Dysk podtrzymują na swych grzbietach cztery słonie stojące na wielkim żółwiu płynącym przez ocean wszechświata), który runął na Uberwald, zaś z jego ciała powstały złoża tłuszczu, miedzi i złota. Stąd też gejzery tryskające gorącym tłuszczem.
Jak zwykle zwariowana fabuła wręcz zachęca do przeczytania tej pozycji. Nikt inny oprócz samego Pratchetta nie jest na tyle sfiksowany, by wymyślić podobny ciąg wydarzeń i połączyć go w zgrabną całość. Niech żyje cykl o Straży Miejskiej Ankh-Morpork!

 

piątek, 04 maja 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka