Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Reystone A. R., Dziewiąty Mag

Autor recenzji: Pestis [wypiekane-recenzje.blogspot.com]

 

Alternatywna wersja sagi "Zmierzch".


Nie będę może opisywać w jaki sposób ta książka wpadła mi w ręce i co sprawiło, że się nią zainteresowałam, bo jest to dłuższa historia o przeglądaniu kilku portali recenzenckich po kolei. Jednakże fakt, pozostaje faktem: książka została przeze mnie przeczytana.

Fabuła książki nie jest wybitnie skomplikowana. W skrócie mówiąc: W świecie równoległym do naszego smoki zaczynają chorować. Tak więc cała gromadka elfów, magów i innych, typowych dla wysoce fantastycznych książek, stworów postanawia ściągnąć z naszego świata weterynarz Ariel Odgen, która miała by się bidnymi jaszczurami zająć. Naraz okazuje się też, że ma ona ponadprzeciętne zdolności magiczne i przy okazji zakochuje się w swym opiekunie. To tyle.
Szczerze mówiąc, po przebrnięciu tej książki muszę stwierdzić, że wątek miłosny jest chyba głównym jej celem. I powiem szczerze, że już historia Belli ze Zmierzchu i zakończenie ME3 było bardziej pasjonujące od tego... czegoś. Mamy tu miłość od pierwszego wejrzenia, przy czym nasza główna bohaterka usiłuje sobie wmówić, że to nie prawda i co jakiejś 3 strony zmienia opinię na temat obiektu swych zainteresowań i jego opinii o niej. Raz myśli, że on ją kocha, raz że nienawidzi; znowu, że kocha; ale nie, jednak nie lubi. Z drugiej strony chłopak myśli dokładnie w ten sam sposób. (Może nie powinnam tak go nazywać, bo facet ma ponad trzydzieści lat, ale co poradzić, że zachowuje się on jak małoletni dupek, za przeproszeniem?) Tylko dochodzą tu jeszcze problemy natury kulturowej. Okazuje się bowiem, że w tym świecie miłość jest całkowicie zakazana, którego to zakazu rzeczony mężczyzna bardzo nie chce łamać. I tak to się ciągnie, aż do znudzenia do końca książki. Problematyka wysoce "Zmierzcho-podobna".

Główna bohaterka jednakże, jest swego rodzaju przeciwieństwem Belli-łamagi. Mamy tu osóbkę, która potrafi absolutnie wszystko, co stawia ją praktycznie na równi ze sławną Mary Sue. Gdybym za każdy moment, gdy reszta bohaterów mówi jej, że ona tego nie zrobi, bo: "potrzeba na to lat ćwiczeń", "nie masz magicznej mieczo-różdżki (zwanej w książce buzdyganem)", "potrafią to tylko najwięksi magowie", "kobiety tego nie potrafią", "ten smok na pewno cię zeżre", a dwie linie później ci sami osobnicy wytrzeszczają oczy ze zdziwienia, dostała złotówkę, obecnie stać by mnie było na nowy dom. A gdybym za każde westchnięcie "Kobieto, KIM ty jesteś?!" dostała jeszcze 2 złote, to do garażu wstawiłabym nowe ferrari.
Ja jeszcze rozumiem, że autorka, powodowana prawdopodobnie swoimi kompleksami, musiała bohaterkę uczynić idealną, ale chociaż inni bohaterowie mogliby być... bardziej rzeczywiści i po piątym razie mogliby się przestać dziwić. Ale jak widać się, nie dało.

W skrócie mówiąc wszyscy bohaterowie są wyjątkowo płascy, ale na szczęście, gdybyśmy próbowali rozróżnić ich tylko po cechach charakteru, nie powinno być a tym specjalnych problemów. To jeden plus.

Świat nie jest też idealny, choć powiem, że nie aż tak zły, jak twierdzą niektóre recenzje. A przynajmniej wg mnie. Zdecydowanie dziwne jest, że "święte" smoki walczą za tych, którzy w teorii ich "czczą", a przy tym jak tylko zostaną ranne, to są dobijane jak zwykłe zwierzęta. Oprócz tego nie ma nikogo w tamtym świecie, kto by się na nich znał, bo wszystkie publikacje dotyczące smoków zostały objęte najściślejszą klauzulą tajności. Po co i na co? Nie wiadomo. Plusem, jednakże jest to, że bohaterka też to zauważa, a więc był to celowy zabieg autorki, a nie głupi błąd. Gdyby z książki usunąć marysuizm i zdecydowanie przedobrzony wątek miłosny, książka właśnie dzięki tej tajemnicy mogłaby być ciekawa.

Pomysł z tzw. Losowaniem, też prawdopodobnie miał być interesujący. To dzięki niemu pozycja każdej istoty magicznego świata jest zależna tylko od jej talentów. Ponadto nikt nie zna swoich rodziców, dzieci. Nie ma nawet pojęcia, czy je ma ani z kim, jeśli już. Jednakże w połączeniu idei losowań z rozbuchanym wątkiem miłosnym, wyszedł pomysł groteskowy, który zresztą jest wysoce nieprawdopodobny, bo po 20 latach takich praktyk i tak ludzie zrobiliby wszystko, żeby się dowiedzieć, kto jest z kim spowinowacony i spokrewniony.

Drugim plusem jest fakt, że książkę tę czyta się w miarę gładko. Oszem jest banalna, prosta i niedopracowana, ale wciąż jeszcze tysiąc razy lepsza od książki, która jest identyczna, lecz napisana takim językiem... wszyscy chyba wiemy o jaki język chodzi. W każdym razie, o taki, którego czytać się nie da. A tu idzie to całkiem nieźle.

Podsumowując, ta książka mogła by być ciekawa, gdyby jej połowę usunąć lub przerobić. To nie jest dobry wynik, dlatego oceniam ją tylko na:

3/10

Jest to książka dla wąskiego grona czytelników, którzy lubią i smoki, i rozdmuchane romanse. Do mnie ona nie trafiła, ale jeśli szukacie książki "jednowieczorowej", ale nie specjalnie ambitnej, to możecie "Dziewiątego Maga" wypróbować.

 


 

Autor recenzji: Alannada [luincaerherbata.blogspot.com]

 

Autor: A. R. Reystone
Tytuł: Dziewiąty mag
Wydawnictwo: Red Horse
Rok: 2009
Strona książki brak

 

Mam hopla na punkcie smoków, elfów i magii, co wiadomo nie od dziś. Gdy więc dowiedziałam się, że Dziewiąty mag zawiera wszystkie te trzy rzeczy nie mogłam się powstrzymać i dopadłam egzemplarz.

Bohaterką powieści była pani weterynarz imieniem Ariel (tak, będą dowcipy z powodu tego imienia). Ariel była rozwódką wychowującą córkę o wiele bardziej rozgarniętą niż mamuśka, do tego bardzo lubiła się przepracowywać. Los jednak już planował dla naszej niebogi wakacje.

Okazało się, że równolegle do naszego istniał świat, gdzie ludzkość żyła w miastach podległych magom i bronionych między innymi przez smoki i wspomagających je oficerów na pegazach. Marcus i Fabien byli właśnie takimi oficerami. Ten pierwszy był człowiekiem, drugi zaś był elfem, obaj zaś byli piękni jak odpowiedź na modlitwę dziewicy.

Jednakże bezcenne, święte smoki zaczęły chorować, rodziło się ich coraz mniej. Zaniepokojeni magowie postanowili ściągnąć ze świata równoległego zaplecze medyczne. Fabien oraz kilku innych oficerów przeszli portal do naszego świata i spróbowali namówić wybrane osoby do pomocy. Większość zareagowała tak, jak Ariel, do której poszedł elf.

Potem zaś ktoś postarał się, żeby wszyscy ze stuosobowej listy weterynarzy znikli z pola widzenia. Gdyby nie Fabien taki sam los spotkałby Ariel.

Kiedy pani weterynarz w końcu zgodziła się porzucić na jakiś czas swój świat i pomóc smokom doszło do takich radosnych niedomówień jak fakt, że była kobietą. Bo, według wierzeń ludzi z miast, smoki nie znosiły obecności kobiet.

Nie kupiłam tego, smoki zresztą też, jak się okazało. Powoli rodzące się między Ariel a Marcusem uczucie przyprawiało mnie o niesmak, więc sobie daruję szersze opisywanie swego zdania na ten temat.

Warto tylko nadmienić, że koniec końców, to właśnie wielkie waleczne gady były najlepiej pokazanymi postaciami, choć i wśród nich trup ścielił się gęsto.

Wątki magów i ogólnej magii w świecie Marcusa sobie daruję, każdy nieopatrzny czytelnik powinien je poznać sam.

Pióro autorki było w miarę lekkie, opisy nie przeszkadzały w czytaniu, choć wizja świata lubiła kłuć po oczach paranormal romansem. Motyw Losowania i opisywanie, jak to bohaterowie szlachetnie cierpią przygodny, niepamiętany seks z wybraną z góry partnerką... A już powody, dla których spadła liczebność smoków... Turlalam się ze śmiechu po podłodze.

Polecam osobom lubiącym paranormal romanse, bo to dość pokrewny gatunek. Fani smoków także mogą zajrzeć, choćby w poszukiwaniu ciekawostek o tych stworzeniach. Jest to zdecydowanie powieść dla kobiet, niezależnie od wieku. Panowie zanudzą się śmiertelnie czytając o miłości głównych bohaterów.

 

Ocena

Wciągliwość - 4
Wygoda czytania - 4
Jak bardzo mi się podobało? - 3

Opinia na LubimyCzytać

czwartek, 03 maja 2012, fosher
Tagi: Reystone A R

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
alannada
2012/05/06 20:23:01
Zgadzam się z Tobą. Jestem wielką fanką smoków o i to ze względu na ciekawość odnoście do nich nie cisnęłam tej powieści w kąt. Wątki ludzkie ssały okrutnie




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka