Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Salvatore R. A., Droga do świtu

Autor: Alannada [luincaerherbata.blogspot.com]

 

Autor: R. A. Salvatore
Tytuł: Droga do świtu
Wydawnictwo: Wydawnictwo ISA
Rok: 2008
Strona książki: Droga do świtu

 

Doszłam do wniosku, że dawno Was nie dręczyłam Drizztem, więc spieszę Was podręczyć. Niniejsze dręczydło nosi tyttuł Droga do świtu i zamyka tetralogię Dziedzictwa Mrocznego Elfa. Na usta ciśnie się westchnienie: "Nareszcie!"
Minęło sześć lat od zdarzeń z Mrocznego oblężenia, czyli pokonania armii drowów i bohaterskiej śmierci Wulfgara, którą ja sama przywitałam z niejaką ulgą.
Nasz ulubiony drowi tropiciel i fechmistrz o sercu tak delikatnym i czułym, że najsłodsze stworzenia świata przy nim są okrutne i wyzute z uczuć, wraz ze swą przyjaciółką Catti-brie (która od początku mnie drażniła) spędzili ten czas na morzu. Cóż tam porabiali? Walczyli z piratami, jak na dobrych herosów przystało, wraz z załogą oddelegowanego do tego zadania statku zwącego się "Duszek Morski" (bardzo męska nazwa, nieprawdaż?).
Przez myśl im nawet nie przeszło, że w Otchłani, pod biczem wrednego balora Errtu (którego czytelnik miał już wątpliwą przyjemność poznać przy okazji poprzednich tomów) Wulfgar żył i miał się raczej kiepsko. Demon, pokonany i wygnany z Planu Materialnego przez Drizzta "jestem_dziewicą" Do'Urdena, miał zamiar wykorzystać młodzieńca jako kartę przetargową i zmusić prawego drowa do odwołania wygnania Errtu*.
Potworny stwór postanowił zwabić nieszczęsnego drowa w pobliże swych szponów podtykając mu wieloznaczny i banalnie zrymowany wiersz. Nie przewidział jednak, bidulek, że mroczny elf zużyje większość Punktów Inteligencji do rozwiazania sudoku, przez co, owszem, poleci do wskazanego miejsca, ale na końcu będzie zaskoczony jak Sauron na wieść, że ktoś wrzucił jego Pierścień do wulkanu..
Styl Salvatore'a nie uległ jakiejś dramatycznej zmianie - wciąż oscyluje około słabej fantasy klasy B, a czasami nawet klasy C. Przy odrobinie dystansu powieść nabiera znamion komedii, przy czym pomagają epickie opisy i radosbe porównania. Oczywiście, kiedy już przyjdzie do jakiejś sensowenej walki jest całkiem fajnie, ale w sferze uczuć i emocji Drogę do świtu ciężko ustawić na tej samej półce co książki Le Guin czy Tolkiena. Po prostu się nie da, spada nawet przyklejona.
Polecam zatwardziałym fanom Forgotten Realms, drowów lub Drizzta. Okazjonalnie mogą po tę pozycję sięgnąć także zdesperowani fani fantasy. Chociaż nie - polecam wszystkim, od dawna tak się nie uśmiałam.
Ocena
Wciągliwość - 3
Wygoda czytania - 4
Jak bardzo mi się podobało? - 3
*Nie pytajcie, to Forgotten Realms.

Opinia na LubimyCzytać

 

niedziela, 06 maja 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka