Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Salvatore R. A., Mroczne oblężenie

Autor recenzji: Alannada [luincaerherbata.blogspot.com]

 

Kiedy parę lat temu czytałam Legendę Drizzta jakoś tak wyszło, że tego tomu nie przeczytałam, a potem jakoś do niego wróciłam. Dziś, specjalnie dla Was, zanurzyłam się w Mroczne oblężenie, czyli dziewiąty już tom przygód lawendowookiego spiczastego filozofa. Jak to zwykła mówić Grymas - Mroknesss.

Powieść wypuściło w 2008 roku Wydawnictwo ISA (strona książki: Mroczne oblężenie).

W tym tomie przygód Drizzta krasnoludy z Mithrilowej Hali zaczęły przygotowywać się do odparcia możliwego rychłego ataku drowów z Menzoberranzan na ich sadybę. W międzyczasie sam Drizzt zaczął zagapiać się na pewne części Catti-brie i żalić się Guen ze swoich sercowych rozterek. Momentami chciałam zajść go od tyłu i przygrzmocić czymś solidnie, co akurat zdarzało mi się coraz częściej w miarę brnięcia w serię.

Kiedy akcja zaczęła się nieco klarować, a przygotowania do oblężenia były w toku, nastąpiło przedziwne zdarzenie, nazwane mianem Trudnych Czasów, kiedy to magia konwencjonalna zawiodła, a awatary bóstw zeszły między wiernych.

We wstrząśniętej brakiem magii społeczności Menzoberranzan doszło do istotnych przetasowań, uzależnione od swoich czarów drowy z trudem oparły się pogrążeniu się w chaosie. Na powierzchni zaś Drizzt musiał stawić czoła podobnym problemom bo połączenie między Planem Materialnym i Astralnym zostało przerwane kiedy Guen wracała do domu i tylko szczęśliwy traf pozwolił ściągnąć panterę z powrotem.

Jak poradzą sobie zwaśnione obozy? Czy dojdzie do wojny między Menzoberranzan i Mithrilową Halą? Czy zdołasz przebrnąć przez książkę, czy wyrzucisz ją z konsternacją?

Od samego początku jesteśmy atakowani filozofowaniem drowa, któremu znacznie lepiej idzie machanie ostrzami niż nadwymyślanie bzdet. Niestety, Salvatore z uporem próbuje ukazać, jakie to głębokie przemyślenia snuje drow tropiciel w przerwach w walkach. Chyba jestem za stara na te książki. Sytuacje ratują jedynie wyżej wymienione walki, które opisane są plastycznie, szczegółowo i epicko. Aż chciałoby się zobaczyć ekranizację, tylko że skóra cierpnie, kiedy myśli się o tym, co byłoby w niej poza machaniem sejmitarami.

Spora część książki poświęcona została oblężeniu Mithrilowej Hali przez złe, niegodziwe drowy. Całkiem miło czyta się jak szala zwycięstwa chwieje się to w tą, to w tamtą stronę. 

Czy polecam? Właściwie nie, choć było kilka zacnych scen. Książka dla hardkorów FR i fanów Drizzta większych niż ja.

Ocena
Wciągliwość - 1
Wygoda czytania - 4
Jak bardzo mi się podobało? - 2

wtorek, 29 maja 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka