Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Simmons Dan, Upadek Hyperiona

Autor: Jareckr [jareckr.blox.pl]

 

Dan Simmons, mający w dorobku niemały zestaw powieści, najczęściej kojarzony jest z dwoma dylogiami – „Hyperionem” oraz „Endymionem”. Drugiej z wymienionych nie poznałem, natomiast po kilkuletniej przerwie zabrałem się za „Upadek Hyperiona” (w starszym wydaniu „Zagłada Hyperiona”), czyli kontynuację opowieści o pielgrzymach, Chyżwarze i wspaniałym uniwersum. Najkrócej rzecz ujmując: powieść, o innej niż część pierwsza konstrukcji (nie ma podziału fabuły na opowieści bohaterów), już tak nie zachwyca i nie zaskakuje. Ale i tak jest bardzo dobrze – „Upadek Hyperiona” to wysokiej klasy space opera (choć nie tylko), bez grama tandety.

W tym tomie pisarz wprowadził nową, wielce istotną, postać Josepha Severna – cybryda, posiadającego osobowość i wspomnienia angielskiego poety romantycznego, Johna Keatsa. Tytuły książek całego cyklu nawiązują do poematów Keatsa właśnie, a próbki jego twórczości stanowią urozmaicenie i ozdobnik „Upadku Hyperiona”. Severnowi, który ma za zadanie sportretować przewodniczącą Hegemonii, z niewiadomych przyczyn śnią się poczynania pielgrzymów. Pani przewodnicząca Gladstone staje się również postacią pierwszoplanową – to stanowcza kobieta i wielki polityk, który w obliczu galaktycznej wojny z Intruzami dźwiga na swych barkach ogromną odpowiedzialność, a w pewnym momencie musi podjąć kluczową dla ludzkości decyzję i wybrać mniejsze zło. Pozostałe, najważniejsze  persony już znamy: kierujący się prywatną zemstą, choć szlachetny konsul, honorowy, wręcz heroiczny żołnierz, zdeterminowana pani detektyw, cierpiący przez krzyżokształt (rodzaj pasożyta, zdolnego do wskrzeszenia swojego „żywiciela”) ksiądz czy kochający, pełen poświecenia ojciec-naukowiec.

W „Upadku” wątki znakomicie się zazębiają, jedyny minus to to, że niektóre z nich są nieco przeciągnięte. Na czytelnika czeka duża pula typowych dla science fiction motywów, zgrabnie modyfikowanych i gęsto uzupełnianych pomysłami pisarza. Simmons wszelkie koncepty własne zręcznie przelał na papier i w pełni je rozwinął, tworząc jeden z najbardziej absorbujących światów w całej literaturze fantastycznej. Wszechpotężne, podzielone na frakcje sztuczne inteligencje, które dążą do stworzenia własnego boga, mnogość planet zrzeszonych w Hegemonii (dziewicza, chroniona przez Templariuszy Boża Knieja czy Pacem z Watykanem), grożący unicestwieniem ludzkości konflikt z obcą rasą, polityka, dyplomacja, gwiezdne bitwy, przemieszczające się pod prąd czasu Grobowce i okrutny Władca Bólu zwany Chyżwarem – to z pewnością nie wszystkie elementy tej atrakcyjnej kompozycji. Dylogia hyperiońska obfituje w tajemnice i zagadki: czy Chyżwar to antychryst, monstrum z przyszłości, czy boska kara dla człowieka za zniszczenie wielu żywych istot podczas kolonizacji planet? Czy chorobę córki jednego z bohaterów, polegającą na „starzeniu się wstecz”, można w jakikolwiek sposób zatrzymać? Jakimi prawami rządzą się przedziwne budowle na Hyperionie?

Simmons – jako nie pierwszy i nie ostatni autor – wykorzystuje potencjał sf, ale też „sprzedaje” głębsze treści: zastanawia się nad znaczeniem empatii, poświecenia i cierpienia w życiu człowieka, bierze na warsztat biblijną przypowieść o ofierze Abrahama, przewiduje skutki zbytniego zawierzenia supernowoczesnym technologiom i wynikającego z wygodnictwa scedowania odpowiedzialności na innych (w tym przypadku na SI, które przerosły swoich stwórców). Choć do epilogu wkradły się odrobinę zbyt sielankowe nuty, dylogia jako całość błyszczy i promienieje na tle wielu pulpowych powieści fantastycznych. Jeśli więc lubicie ambitniejszą, nieoklepaną sf, a jedynie słyszeliście o książkach z Hyperionem w nazwie, to nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zachęcić do lektury. Hyperion (słowo ma kilka znaczeń) to uniwersum, do którego wielu czytelników, nawet tych sięgających po fantastykę od czasu do czasu, z przyjemnością powróci. Tym bardziej, że za ponad rok na horyzoncie ma pojawić się filmowa adaptacja.

Ostatnia uwaga: w nowym, eleganckim wydaniu (twarda oprawa, duży format książek i czcionka) „Hyperion” i „Upadek Hyperiona” kosztują łącznie ponad sto złotych. Na szczęście w księgarniach internetowych istnieje coś takiego jak promocja, więc po co przepłacać?  

_____________________________

AUTOR: Dan Simmons

TYTUŁ: Upadek Hyperiona

WYDAWNICTWO: MAG

MOJA OCENA: 5,5/6



czwartek, 03 maja 2012, felicja79
Tagi: Simmons Dan

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka