Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Szmidt Robert J., Apokalipsa według Pana Jana

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com]

 

Tytuł: Apokalipsa według Pana Jana
Autor: Robert J. Szmidt
Wydawnictwo: Ares 2/Fabryka Słów
Ilość stron: w zależności od wydania
Rok wydania: w zależności od wydania
Cena: w zależności od wydania
Ocena recenzenta: 8/10

 

Robert Szmidt stanowił dla mnie do tej pory prawdziwą „Terra Incognita”. Przez różne zdarzenia losowe nie miałem do tej pory styczności z tym autorem. I czuję, że każdy dzień bez „Apokalipsy według Pana Jana” był dniem straconym…
Państwa Dalekiego Wschodu w końcu przestały przejmować się zagrożeniem płynącym z użycia broni masowej zagłady. Konflikt jądrowy skupił oczy całego świata w innym miejscu, nikt zaś nie interesował się niepozornymi państwami Starego Świata, chociażby Polską. To wtedy w głowach najwyższych rangą urzędników powstał szatański plan, by przywrócić ojczyźnie świetność sprzed kilku wieków. Zadanie było proste – zaanektować Ukrainę. Oczywiście pomijając niuanse, takie jak np. oficjalne wypowiedzenie wojny.
Wywiad donosił, że Ukraina ma najwyżej kilka głowic jądrowych o niewielkiej sile. Straty ludzkie i materialne były wkalkulowane w ryzyko. Przewidywania szpiegów sprawdziły się tylko w niewielkim stopniu. Owszem, Ukraina miała kilka głowic, jednak o mocy dużo większej, niż można było podejrzewać. A kontratak miłośników barszczu ukraińskiego wyzwolił reakcję łańcuchową, która doprowadziła do zniszczenia Europy. Żołnierze zmobilizowani w tajnej bazie na Śląsku nie wiedzą, czy przeżył ktokolwiek oprócz nich.
Okazało się jednak, że kilka miast zdołało przetrwać wojnę. Jednym z takich przybytków jest Wrocław, rządzony przez tajemniczego Pana Jana. Nikt nie wie, kim on jest lub skąd się wziął. Wiadomo tylko tyle, że ma pod swoimi skrzydłami wszystkich ocalonych w mieście, a jego plany nie ograniczają się do granic miejskich.
Świat strawiony siłą atomu nie jest zbyt przyjaznym miejscem dla wszelkich wojsk. Nie dziwi też desperacka walka o jakiekolwiek zasoby o znaczeniu militarnym, które przetrwały apokalipsę. Co z tego, że Wrocław ma w swojej armii samoloty? Maszyny te nie polecą bez paliwa, obecnie cenniejszego niż złoto.
Język, jakim napisana jest książka jest wyjątkowo dobry. Łatwy, lekki i przyjemny styl autora sprawia, że naprawdę trudno odczuć jakąkolwiek potrzebę snu podczas lektury. Podoba się też osoba samego Pana Jana, który na pierwszy rzut oka jest ostatnim sukinsynem. Jak się jednak okazuje, pozory mylą, i to bardzo. Ten niepozorny dowódca posiada ogromną charyzmą, którą porywa za sobą tłumy. Książka stanowi właściwie niezbędną pozycję na półce każdego miłośnika fantastyki. Śmiem też twierdzić, że nawet osoby nie lubujące się w tym gatunku przeczytają ją z uśmiechem na twarzy. Bo naprawdę warto!



piątek, 04 maja 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka