Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Twardoch Szczepan, Sternberg

Autor: Jareckr [jareckr.blox.pl]

 

Gdyby zacnych, współczesnych prozaików podzielić na płodzących grube, fabularnie rozbudowane tomy oraz tych, którzy skłaniają się ku krótszym, bardziej „skondensowanym” tekstom, Szczepan Twardoch bez wątpienia znalazłby się w drugiej grupie. Jego powieściowy debiut – „Sternberg” ma (zaledwie) trzysta stron i charakter osadzonej w końcu osiemnastego wieku fikcji historycznej. Założenie jest takie, że krwawa rewolucja nie wybuchła we Francji (w Paryżu miała miejsce rewolucja aksamitna), lecz na terenie Austro-Węgier, gdzie, po egzekucji cesarza i okresie terroru, do głosu ponownie dochodzi mocno przetrzebiona arystokracja.

Najważniejszymi postaciami są dwaj bliźniacy, hrabiowscy synowie – Carl i Alexander Sternbergowie. Pierwszy to człowiek ze wszelkimi talentami potrzebnymi do zrobienia kariery w polityce, rozumiejący potrzebę tymczasowych porozumień i ustępstw na drodze do odległego celu. Alexander jest niemal całkowitym przeciwieństwem brata – porywczy i bojowy nie uznaje kompromisów ani półśrodków. Poza więzami krwi łączy ich chęć zemsty na nowych władzach oraz pragnienie restauracji monarchii. Nic dziwnego, że przy tak rozbieżnych charakterach między młodzieńcami dochodzi do spięć, a z czasem – do wyboru diametralnie różnych, życiowych ścieżek. Carl wraz z przyjacielem starają się ugrać coś przez wejście w układ z bardziej umiarkowanym rewolucyjnym przywódcą. Po połączeniu sił dokonują zamachu stanu i powołują do życia drugą, mniej czerwoną Republikę. W nowym rządzie Carl zostaje kimś w rodzaju ministra wojny, Alexander natomiast wstępuje w szeregi górskich partyzantów pod wodzą charyzmatycznego pułkownika von Hessego.

Wydarzenia śledzimy z wielu perspektyw, pisarz nie raz zmienia rodzaj narracji. Prolog to opowieść Rudolfa Steinera, majordomusa domu Sternberg, który wspomina czasy przedrewolucyjne, gdy bliźniacy byli jeszcze nastolatkami. Narratorami (poza trzecioosobowym) w poszczególnych rozdziałach są także: szlachcic nazwiskiem von Rakotsch, sam Carl oraz pewien feldfebel – Polak w austro-węgierskiej armii. Rzeczywistość lat 1790-1795 tej alternatywnej historii poznajemy częściowo za sprawą listu matki Sternbergów, adresowanego do siostry mieszkającej w Prusach, zaś punkt widzenia Alexa – dzięki krótkim fragmentom z jego dziennika.

Forma powieści niewątpliwie ma swoje zalety i urok, trochę szkoda jednak, że autor nie pokusił się o jej rozpisanie, bo „materiału” spokojnie wystarczyłoby na książkę o dwa razy większej objętości. Twardoch ma wyczucie do ukazywaniu prawd o przewrotach i kole dziejów, a nade wszystko – do przedstawiania ludzkich losów, tragicznie wplecionych w krwawą historię. Polityka, przemoc, burzliwe zmiany (także obyczajowe), rodząca się idea państwa narodowego, wendetty, bezwzględne egzekucje oraz błyskawiczne awanse społeczne – tego w „Sternbergu”jest pod dostatkiem. W całym tym zamęcie nie można pominąć wojen z Rosją oraz buntujących się nacji słowiańskich, w tym oczywiście Polaków. Na kartach powieści dochodzi do przełomu w dziedzinie wojskowości; pojawienie się nowego typu karabinów raz na zawsze zmienia sposób prowadzenia bitew. Widać zamiłowanie pisarza do broni białej oraz palnej – rozeznanie w temacie zdecydowanie procentuje. Najważniejsze, że klimat epoki został oddany ze znawstwem i – pomimo brutalności – pewną elegancją, więc miłośnicy historii nie powinni narzekać.

Twardoch potrafi bawić się w pełni świadome żonglowanie faktami i postaciami autentycznymi. W „Sternbergu” na krótko pojawia się Ernst Röhm jako rewolucyjny herszt (homoseksualny, tak jak dowódca SA), zamordowany podczas zaplanowanej na szeroką skalę akcji, a jeden z bohaterów staje się w końcu Führerem (zgadnijcie kto). Mozart żyje i ma się dobrze – czego nie można powiedzieć o Salierim – choć prowadzi się nie najlepiej. Takich przykładów można by podać znacznie więcej. Aby całość smakowała lepiej, Twardoch gdzieniegdzie dorzucił odrobinę ironii w stylu Sapkowskiego (niekompetentny generał, republikańscy poborcy podatków).

Cóż więcej napisać? Po prostu zuch książka!

PS. Jeśli Twardoch wyda jeszcze dwie-trzy książki na poziomie „Wiecznego Grunwaldu” i zbioru „Tak jest dobrze”, chyba zacznę go tytułować Master. Już niedługo – „Morfina”.
____________________________

AUTOR: Szczepan Twardoch

TYTUŁ: Sternberg

WYDAWNICTWO: SuperNOWA

MOJA OCENA: 5/6



czwartek, 03 maja 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka