Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Valente Catherynne M., Opowieści sieroty, tom 1

Autor:  [abominationasciturautumno.blogspot.com]

 

„Opowieści sieroty” czarują. Nie, nie mówię o magii i wierzeniach zawartych w fabule, nawet jeśli ich obfitość i piękno potrafią zapierać dech w piersiach najbardziej opornych. A potrafią. Nie odwołuję się również do mocy przekazów podprogowych, choć istnieją podstawy, by twierdzić, że takowych w książce dostatek. Powieść Catherynne M. Valente jest magiczna i oddziałuje magią z każdego najmniejszego szczegółu. To jedna z niewielu pozycji, przy których poradziłabym: nie czytaj tej recenzji. Po prostu sam się przekonaj.

W pałacowym ogrodzie, pod płachtą nieba i kołyszących się wierzb, zamieszkała niechciana przez nikogo ciemnooka dziewczynka. Miała ona cichą naturę i twarz przypominającą księżycową poświatę. Odznaczała się dziwną i zarazem cudowną skazą na powiekach oraz wokół oczu, i za jej sprawą uznana została za demona. Pewnego razu do ogrodu, z nudów albo ciekawości, zawitał książę. Tak rozpoczyna się opowieść, która w rzeczywistości nie jest jedną opowieścią, a mrowiem historii wplecionych jedna w drugą niby to nie posiadająca dna szkatułka.

Pewnego dnia do dziewczynki podszedł, aczkolwiek niezbyt blisko, chłopiec płochliwy niczym jelonek, gotów pierzchnąć w cienie. Jego twarz przypominała zimowe słońce, był szczupły jak nadrzeczna trzcina. Stanął przed dziewczynką, która miała na sobie obszarpaną jedwabną sukienkę i wyświechtany płaszcz, niegdyś biały, i dotknął jej powiek słodko pachnącym palcem. Ona, ku swemu zaskoczeniu, zniosła to lekkie dotknięcie, była bowiem samotna i zawsze pełna smutku.
– Naprawdę jesteś duchem? Bardzo złym duchem? Dlaczego masz takie ciemne oczy jak jezioro przed świtem? – Śliczny chłopiec przekrzywił głowę niczym ibis pośrodku strumienia.
Dziewczynka nie odpowiedziała.
– Nie boję się ciebie! – Chłopiec stał dzielnie w miejscu, lecz głos mu się załamał. Wierzby kołysały się na zachodnim wietrze. Gdy dziewczynka przemówiła, jej głos przypominał cichy szmer cykad na zasnutych mgłą wzgórzach.


Czytelnik wraz z księciem zanurzają się w baśniowym świecie czarownic, pałacowych intryg, ludzi przemienionych w zwierzęta albo zwierząt zamienionych w ludzi. W opowieściach osieroconej dziewczynki nic nie wydaje się niemożliwe. Gwiazdy spadają z nieboskłonu, a Papieżyce walczą o panowanie w mieście kilkunastu różnych wyznań. Najróżniejsze motywy czerpane z wielu kultur i religii składają się na pełną cudowności mozaikę, od której nie sposób oderwać wzroku. Valente nawiązuje do klasyki baśni, przekształca i odwraca właściwe jej elementy, a czyni to w tak niezwykły sposób, że aż chce się prosić o więcej. Spod jej pióra wyrastają wiedźmy spieszące na ratunek dziewicom tudzież obłupione ze skór, poszukujące miłości selkie. Wyobraźnia autorki zdaje się nie sięgać granic.

Baśniowość, czary i wierzenia splecione zostają niesamowicie wyrazistym językiem. Barwnym, lirycznym, pełnym porównań oraz metafor. Gawędy snute są przez różne postaci, inaczej wysławia się król, a inaczej potwór morski, lecz wszystkie one łączą wyjątkowa atmosfera i szczegółowość. Przy lekturze „Opowieści sieroty” czuje się smak wody morskiej na ustach, zapach cynamonu, kolendry i słodkich jabłek z pałacowych sadów. Przez kolejne kartki czytelnik niemalże przepływa. Nie tylko wiedziony chęcią, by poznać losy bohaterów, ale i dla samego trwania w opowieści.

Dziesiątki historii istot o odmiennych celach i poglądach zebrane zostały w dwie części: Księgę Stepu oraz Księgę Morza. Tej pierwszej bliżej do klasycznej baśni, jest bardziej stonowana i jednolita. W drugiej natomiast z pełną mocą odczuwa się zabawę stylami narracji, wymieszaniem wątków. Więcej w niej humoru i swobody w kreacji. Valente nie wybiega jednak za daleko. Mimo olbrzymiej dawki fantazji, niekiedy zakrawającej o postmodernistyczne ujęcie, struktura powieści nie zostaje zachwiana. Należy się za to uznanie dla autorki, że tak w warstwie fabularnej jak i językowej, zachowała smak i wyczucie.

W powieści nie znajdzie się erotyzmu ani problematyki seksualności charakterystycznych dla „Palimpsestu”. Gender wydaje się jednak stałym motywem utworów Valente, a „Opowieści sieroty” zyskały dzięki temu Nagrodę Jamesa Tiptree, Jr, zaraz zresztą obok Mythopoeic Award. Wbrew pozorom jednak lektura ta zawiera brutalne, często krwawe i dokładnie (choć wciąż ze smakiem) opisane sceny. Tak jak to bywa w przypadku baśni.

Gdy dziewczynka z ogrodu zamyka ostatnią historię Księgi Morza, czytelnik przekonuje się, że to wcale nie koniec. Wątki czekają na kontynuację, a spragniony dalszych bajań książę już marzy o kolejnych wypełnionych szeptem nocach. Nie pozostaje nic innego jak tylko zagłębić się w tom drugi. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że „Opowieści sieroty: W miastach monet i korzeni” sprostają oczekiwaniom.


piątek, 04 maja 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka