Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Valente Catherynne M., Palimpsest

Autor:  [abominationasciturautumno.blogspot.com]

 

W dobie komputerów sztuka czytania rzeczywiście nie zanikła, a nawet w sporej mierze przeniosła się do Internetu, czego dowodem popularne od pewnego czasu zwiastuny książkowe. „Palimpsest” również szczyci się – mówiąc szumnie – swoją zapowiedzią. Tutaj podaję adres odnośnika, a czynię to, ponieważ o ile estetyczna wartość prezentacji pozostawia wiele do życzenia, tak atmosfera książki oddana została perfekcyjnie. Jej głównymi składnikami są bowiem: seks, poezja, aura tajemnicy, mitologia i wyobraźnia, dobrane proporcjonalnie, wstrząśnięte.

Czwórkę młodych, niezwiązanych ze sobą ludzi, połączyło miasto, Palimpsest. Metropolia cudów, osadzona między jawą a snem, wabiąca podróżnych niby ćmy stara żarówka. Niezbadana, magiczna, przez wielu uważana za świętą, dostępna wyłącznie dla naznaczonych. Wybrańcy noszą na ciele atramentowe piętno będące jednocześnie przepustką, paszportem i wirusem. Wirus rozmnaża się tylko jedną drogą – poprzez miłość fizyczną. To jedno z głównych praw rządzących Palimpsestem. Kolejne zasady nieszczęsne quarto poznawać będzie kawałek po kawałku, podobnie jak czytelnik, oszczędnie i regularnie. Czy wyśnione miasto to jedynie ułuda, czy świat alternatywny do naszego? Kim jest władczyni fabryki na rogu Szesnastej i Hieratycznej, matka robactwa, myszy i pręgowców, Casimira, przez którą tysiące walczyło i ginęło na wojnie, o której nikt nie chce teraz wspominać? Ile trzeba poświęcić, by móc zamieszkać w Palimpseście na stałe?

Catherynne M. Valente określa swoją twórczość jako mythic fiction i niewątpliwie jest to termin właściwy. Zainteresowanie mitologią czy klasyką literatury wyraźnie przekłada się na specyfikę „Palimpsestu” nawet pod względem struktury powieści. Dla przykładu ramy utworu to Frontyspis oraz Verso, zaś sam tytuł oznacza rękopis, z którego usunięto tekst i zastąpiono go nowym, analogicznie zresztą do samego miasta, które to zdaje się nadpisywać przestrzeń wcześniej już zapisaną. Nazwy rozdziałów nawiązują do mitologii, piśmiennictwa albo po prostu kultury. Nie inaczej jest z samą narracją, bowiem opowiadana historia to ze wszech miar bajeczność, żonglerka motywami, zabawa skojarzeniem. Często dostrzega się w niej nierealność na wzór japońskich legend, takich jak ta opowiadana przez matkę Sei.

– Wyobraź sobie książkę na dnie jeziora – powiedziała Usagi, podszczypując paluszki Sei przez tabi. – Ryby ją czytają. Wślizgują się między kartki i wyjadają słowa jak ziarenka ryżu. Ale rybka Sei, która była pulchniutka, niebieska i zupełnie inna od wszystkich rybek, nie mieściła się między stronicami i cały czas była głodna. Osiem razy opłynęła książkę dookoła, aż w końcu przypłynęła do mamy.
– Czemu płaczesz, córeczko? – zapytała rybka Usagi.
– Bo nie mogę przeczytać książki leżącej na dnie jeziora – odparła rybka Sei. – A inne rybki są nią zachwycone.
– Nie płacz, dziecko. Ja przeczytałam tę książkę i nakarmię cię wszystkim, co się w niej znajduje, żebyś już nie głodowała i nie wylewała łez do jeziora.


Język powieści można określić słowami takimi jak misterny, intrygujący, ulotny czy oniryczny. Nierzadko jedna metafora piętrzy się na drugiej, czasem też trzeciej i czwartej. Słowa płyną sennie niczym oddech baśniowej metropolii, raz piękne, innym razem brutalne. Opisy przemawiają mową albo liryczną, albo zaczerpniętą z wąskiej specjalizacji. Nawet kreacja narratora stawia przed czytelnikiem znak zapytania i aż do ostatnich stronic można zastanawiać się nad jego tożsamością. W „Palimpseście” nie sposób doszukać się rzeczowości ani prostoty. Pierwszych skrzypiec nie gra realizm czy wartka akcja. Co zatem, oprócz erotyki i poezji, uznać za właściwość książki? Nic innego jak baśniowość właśnie, oddziaływanie na uczucia, rodzaj poznania właściwy mitowi. Zwłaszcza mitowi współczesnemu, który to na uczuciach bazuje. Valente w kilku splątanych przenośniach oddaje niebywałą dawkę emocji i pozostawia przy tym jedynie dwie możliwości. Albo oczarowanie, albo znużenie.

Zawsze czuł jej lwią woń w łóżku – czuł ją w dalszym ciągu, mimo że ona od tygodni już w nim nie spała. Nie mógł się zmusić, żeby spać na jej miejscu; nie chciał zatrzeć niedostrzegalnego zarysu jej ciała, który z pewnością zdążył się już stać zaledwie gorączkową nadzieją i kłamstwem nieświeżej pościeli. Jej śmiech – ostry, okrutny, krótkotrwały – zawisł nad wąskimi, wysokimi oknami jak girlandy poczerniałych róż. Ludo prawie nie jadł, co najwyżej ogryzał kości zostawione przez nią na wyszczerbionym talerzu w kuchni. Przymierzał zęby do martwych rzeczy, które wcześniej objadła do czysta. (…)
Wbił paznokcie w leones, potem w ambulant, jakby chciał z nich wydobyć jej twarz, jej chód, jej długi złocisty ogon zacierający ślady łap na pylistym gruncie buszu.
Zawsze byli parą bestii, skulonych i powarkujących w swojej jaskini, nieustępliwych i zawistnych – to oczywiste, ale czyż nie zawarli umowy? Chimera i święty – czyż nie pożarli razem swojej młodości i nie przeobrazili tych pięciu pokojów we wspólne legowisko?


Uczucia i przeżywanie są jednym z najważniejszych zagadnień „Palimpsestu”, zaraz obok wizji tętniącego niezwykłością miasta. Czworo imigrantów, już we wcześniejszym życiu targanych dość osobliwymi namiętnościami, wkracza do świata, który opętuje i odmienia, każde poszukiwać swojej własnej utopii, nie bacząc na środki, nie bacząc na konsekwencje. Zmierzając ku mglistemu celowi, zatracają się oni w tęsknotach i obsesjach, robią rzeczy, o których niegdyś nawet by nie pomyśleli. Istotną przy tym rolę odgrywa seksualność, klucz do – by nie powiedzieć spełnienia – przeznaczenia wędrówki. Valente przedstawia ten temat z dużą pieczołowitością, poczynając od ukazania formalizacji aktu seksualnego jako narzędzia, po różne odmiany „prawdziwej, wiernej i wiecznej miłości”. Co konsekwencją powyższego, sceny seksu opisywane są często i wyraziście. Autorka nie uwzględnia też tabu, a orientacja psychoseksualna zdaje się nie mieć w jej świecie najmniejszego znaczenia.

„Palimpsest” to bez wątpienia powieść niezwykła, z ogromem walorów i płaszczyzn, ale przy tym wymagająca, by czytelnik potrafił (i chciał) docenić to, co się mu oferuje. A oferuje mu się sporo, ponieważ pomijając cechy takie jak oryginalność czy kunszt pisarski, książka potrafi (i chce) zaangażować odbiorcę. Jeśli te dwa podmioty dojdą do porozumienia, uczta wyobraźni okaże się naprawdę wyborna.

piątek, 04 maja 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka