Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Yu Charles, Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie

Autor:  [abominationasciturautumno.blogspot.com]

 

Podróże w czasie są możliwe; tak właśnie, całkiem znajomo, mogłoby brzmieć pierwsze zdanie opisujące powieściowy debiut Charlesa Yu. Autor posuwa się przy tym dalej niż przyzwyczaiły nas do tego treści z wehikułami czasu w rolach głównych. W jego uniwersum wędrówki poprzez czas stoją na porządku dziennym. Niech jednak nie zwiodą tytuł ani infantylna okładka, „Jak przeżyć” nie wlicza się do poradników, nawet tych żartobliwych. Książka ta, nominowana do nagrody Johna W. Campbella, to powieść, która oprócz akcji i humoru łączy w sobie filozofię, fizykę mocno kwantową, odrobinę psychologii i dramat.

W Time Warner Time, jednej z firm parającej się rzemiosłem futurystycznych podróży, pracuje Charles – nie zgadniecie – Yu. Mimo z pozoru perspektywicznego fachu, jego posada sprowadza się do rutynowego ratowania z opresji klientów. Ci bowiem nad wyraz często wracają do najgorszych chwil swojego życia i próbują jednej rzeczy, której próbować nie powinni: zmieniać przeszłości. Skądinąd tego ostatniego zrobić i tak się nie da. Nie zadziała też efekt motyla, niezależnie od mocy trzepotu skrzydełek. Jesteśmy zbyt drobni i zbyt mało ważni, by podobne akcje przyniosły oczekiwane rezultaty. Ludzie zaś, jak to ludzie, nie zważają na imperatywne prawa. W takich właśnie momentach na scenę wkracza Charles.

Głównego bohatera, i zarazem narratora, bardzo łatwo polubić. Pierwsze strony powieści pisane są lekko i z humorem, przywodząc na myśl narrację Douglasa Adamsa, i przedstawiają go jako autoironicznego technika sieciowego mającego słabość do swojego systemu operacyjnego. Sam system zresztą również wypada określić mianem sympatycznego. Pomimo skłonności depresyjnych, TAMMY potrafi być pomocna, a ponadto zdaje się działać kojąco na Charlesa.

Interfejs użytkownika komputera TM-31 ma dwie nakładki osobowościowe: TIMA i TAMMY. Wybrać można tylko raz, przy pierwszym uruchomieniu systemu. Później już nie da się tego odkręcić.
Nie będę kłamać. Wybrałem dziewczynę. Czy kształtne linie pikseli TAMMY są sexy? O tak. Czy ma kasztanowe włosy, ciemnobrązowe oczy skryte za wypikselowanymi okularami bibliotekarki i głos jak księżniczka z filmu animowanego? Tak, tak i tak. Czy kiedykolwiek, w trakcie całego czasu, jaki spędziłem w tym pudełku, robiłem, wiecie co, do zrzutu ekranu przedstawiającego wiecie kogo? Nie zamierzam odpowiadać. Wyznam jedynie, że w pewnym momencie traci się tu zdolność do wstydu. Jeszcze tak daleko nie dotarłem, ale jestem już blisko. Zobaczymy.


Nie cała powieść usiana jest żartem i paradoksem. Po pewnym czasie narracja zaczyna ulegać dziwnemu przeobrażeniu, komedii ubywa, a jej miejsce zajmują teraźniejsze tarapaty Charlesa przeplatane retrospekcją z dzieciństwa. Oba wątki są ze sobą nierozerwalnie związane i oddziałują na siebie. Dzieje się tak przede wszystkim za sprawą ojca głównego bohatera, obecnie zaginionego, którego relacja z synem jest motorem napędowym książki. Historia młodego chłopca to gorzka opowieść o dojrzewaniu, poszukiwaniach, o niespełnionych ambicjach i celach. Jest spojrzeniem na błędy i zrozumieniu ich w pełni dopiero przy obraniu innej perspektywy. Co trzeba oddać autorowi, motyw ten przedstawił dokładnie i z wyczuciem, nie przesadzając w dozowaniu dramatyzmem, a jednocześnie po brzegi napełniając go emocjami.

Z pierwiastków psychologicznych warto wspomnieć o problemach samotności, ucieczki czy zamykania się na świat zewnętrzny. Pomijając kwestię samego Charlesa z jego introwertyczną osobowością, ukazana wizja przyszłości sprzyja izolacji. Nawet seksboty czują się samotne, jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało. Na rynku dostępne są też produkty takie jak pętla czasowa. Wykupiwszy pakiet, można żyć w wybranej półgodzinie. Niekoniecznie realnie zaistniałej. Wciąż i wciąż od nowa.

Fundament opowieści, związany z teorią wieloświata, pociąga za sobą sporą ilość zagadnień. Większość z nich należy do dziedziny nauki ścisłej, ale „Jak przeżyć…” zawiera też bardziej filozoficzne refleksje, obrazy przemijania i trwania w przeszłości. Niestety to wszystko zagłusza niekiedy fantastycznonaukowy żargon. Autor bowiem zdaje się odpływać w monologach (niekiedy wpadających w lekki strumień świadomości) z porażającą ilością specjalistycznego nazewnictwa. Całe szczęście takie odloty nie zdarzają się często.

Konstrukcja książki jednocześnie ułatwia jak i utrudnia zorientowanie się w całości i odnalezienie sensów. Ułatwia, ponieważ podzielona została na pięć części-modułów oznaczonych literami alfabetu greckiego. Stosunkowo krótkie rozdziały zawierają dodatkowe rozdzielenia, pomocnicze tabelki, a raz nawet ilustrację koperty. Tak żeby każdy zyskał pewność: to właśnie jest koperta, taka jak wszystkie, oto ona. Utrudnia natomiast, gdyż istnieją również „pomoce”, które przez większość lektury nie tylko nie pomagają, ale wręcz dokładają nową porcję pytań. A zarazem dorzucają powód, by czytać jednym tchem i do końca. (Tak jakby inne powody zawodziły).

„Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie” to pozycja wyjątkowa i pod wieloma względami zaskakująca. Koncept złagodzenia zupełnie niezabawnej tematyki lekką narracją sprawdził się w niej wyjątkowo dobrze. Otrzymujemy utwór, który dostarcza przyjemności i rozrywki na równi z elementami poruszającymi, z przesłankami do zastanowienia. Największym zarzutem, jaki można postawić lekturze jest jej objętość. Zaledwie dwieście sześćdziesiąt stron pozostawia niedosyt. 

 

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Jak przeżyć w fantastycznonaukowym świecie
Autor: Charles Yu
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 271
Rok wydania: 2011
Cena: 28,00 PLN
Ocena recenzenta: 5/10
Praca Charlesa wydaje się interesująca, dopóki nie przyjrzymy się jej bliżej – każdego dnia nasz znajomy musi ratować użytkowników komercyjnych wehikułów czasu przed pętlami i paradoksami czasowymi, seksbotami czyhającymi na samotnych i zmienianiem przeszłości na własną rękę. Nie, nie robi tego sam – za towarzyszów ma popadający w depresję system operacyjny TAMMY i psa, który jest, ale go nie ma. Czego więcej chcieć od życia?

 

Pierwszy rzut oka na „Jak przeżyć…” może być mylący, bo sugeruje on, że do czynienia mamy z komediową science-fiction, w której pełno odwołań do dzisiejszej kultury (Luke Skywalker, Microsoft czy Apple), jednak im dalej w las, tym mocniej czytelnik widzi, że motyw międzyczasowego ratownika jest tylko pretekstem, by opowiedzieć historię dość smutną – historię samego Charlesa, który poniekąd będzie musiał przeżyć ją jeszcze raz.
Trzeba przyznać, że autor podszedł do zagadnienia podróży w czasie dość nietypowo, w swoim świecie czyniąc je nie tylko możliwe, ale także niebezpieczne - i to nie tylko z tego powodu, że przez przypadek można trafić w czasy, których wolelibyśmy unikać (jak chociażby miało to miejsce w „Wehikule czasu” Wellsa). Co ciekawe, same podróże w czasie nie służą użytkownikom wehikułów, by obserwować z bliska inne epoki w dziejach ludzkości, lecz często mają po prostu umożliwić zmianę przeszłości, na co Charles nie może właśnie pozwolić.
Niestety, lecz tylko niecodzienne podejście do tematu podróży w czasie jest dobrze skonstruowanym elementem – bohaterowie, pomimo swojej oryginalności są po prostu nudni i przewidywalni. Jest to szkoda tym większa, że Charles Yu miał w tej sferze ogromne pole do popisu – w końcu niecodziennie w literaturze fantastycznej spotyka się tak nietypowe połączenie głównych bohaterów.
Dość często irytuje język, jakim pisana jest powieść – w teorii jest to uzasadnione tłem fabularnym, jednak w praktyce czytelnik ma po prostu wrażenie, że kilka fragmentów „Jak przeżyć…” jest zwykłym bełkotem, który można było napisać dużo łatwiej, zamiast silić się na wyszukane słownictwo.
„Jak przeżyć…” to książka dość średnia, bo dobry pomysł został zniweczony przez nienajlepszej jakości wykonanie. Dostajemy tu ciekawe wypaczenie pomysłu Wellsa, jednakże spora część książki jest nudna – sceneria science-fiction w tym wypadku nie była zbyt dobrym pomysłem do osadzenia w niej historii, którą prędzej można by podporządkować do literatury obyczajowej. Wielki średniak – mogło być gorzej, ale także i lepiej.



piątek, 04 maja 2012, fosher
Tagi: Yu Charles

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka