Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Martin Gail Z., Przywoływacz dusz

Autor recenzji: Polonisty [polonisty.blox.pl]

 

Kroniki Czrnoksiężnika I

Przywoływacz dusz to typowe, rasowe fantasy. I może mnie ktoś oświeci, bo wydaje mi się, że powstał film na motywach tej trylogii… Gdzieś się w sieci natknęłam na fragmencik z dziewczyną z malutkim smoczkiem na ramieniu, to to?

Pisząc rasowe fantasy, mam na myśli magię, dziwne stwory i walki na miecze. Tak jakoś się utarło, iż czasy średniowieczopodobne są przez autorów fantasy szczególnie lubiane. I jak zazwyczaj w przypadku tego gatunku bywa, mamy tu do czynienia z powieścią „w drodze”. Główny bohater - Tris ucieka przed niebezpieczeństwem – zmierza do królestwa wuja, który ma zapewnić mu pomoc. W trakcie podróży, Tris kształtuje swój charakter, szlifuje umiejętności magiczne, poznaje życie poza królewskim pałacem, poznaje miłość i strach. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że tego strachu jest trochę mało… Wiem, że to dopiero pierwszy tom, może niebezpieczeństwo dopiero się zintensyfikuje, groza nabierze mocy, może bohaterowie jeszcze nie są postawieni w podbramkowej sytuacji…? Biorąc jednak pod uwagę, iż Siedmiu Królestwom grozi straszliwe niebezpieczeństwo, że szalony i niebezpieczny książę, zabijając ojca, przejął tron i sieje terror wśród ludu, że groźne bestie atakują ludzi, to jakoś mało jest w książce poczucia strachu, grozy sytuacji, napięcia… Narracja skupia się na Trisie i jego przyjaciołach, rzadko narrator „przeskakuje” na kogoś innego – na Jareda, króla ojcobójcę, albo choćby na towarzyszy Trisa, którzy w ferworze walki odłączyli się od grupy i powędrowali oddzielnie… To urozmaiciłoby akcję, wzmocniło napięcie, dodało wątków. A tak, o losach dwóch członków wyprawy, którzy się odłączyli, dowiadujemy się na końcu tomu… wcześniej nie wiemy – zginęli czy przeżyli, a pozostali bohaterowie ni to się o nich martwili, ni to mieli nadzieję na ich ocalenie… Powieść jest bardzo barwna, klimatyczna, ale w sferze emocji ma braki. Przynajmniej z mojego punktu widzenia, bo ja na umiejętność wzbudzania w czytelniku empatii, jestem wyczulona.

Tris jest drugim synem króla Margolanu. Młody mężczyzna od dzieciństwa widuje duchy, a jego babką była legendarna czarodziejka Bava K’aa. Jared, przyrodni brat Trisa, zabija ojca, macochę i przyrodnią siostrę i przejmuje tron, próbuje zabić też młodszego brata, ale tego duchy ostrzegają przed niebezpieczeństwem. Jaredowi w niecnych planach pomaga mag wayash moru (wampir) Arontala, który więzi duchy zamkowe oraz dusze zamordowanych członków rodziny królewskiej w szklanej kuli, zwanej Łapaczem Dusz. Mag krwi chce uwolnić uwięzionego przed laty Obsydianowego Króla, który był najsilniejszym i najstraszniejszym magiem, jakiego znał lud Siedmiu Królestw. Księciu udaje się uciec i wraz z kapitanem gwardii Soteriusem, nadwornym mistrzem bardów Carroway`em oraz Harrtuckiem, królewskim gwardzistą, zmierzają do królestwa jego wuja. Przyłączają się do nich: najemnik, przemytnik i mistrz walk Jonmarc Vahanian, uzdrowicielka Catrina i jej brat bliźniak Cam oraz Kiara Sharsequin – wojownicza księżniczka sąsiedniego królestwa. W drodze duch babki wyjawia Trisowi, iż posiada on ogromną moc, dotąd w nim tłumioną, którą musi nauczyć się władać. Musi udać się do Biblioteki Zachodniej Marchii i od mieszkających tam akolitów Stowarzyszenia Sióstr nauczyć panować nad swą mocą. Jego misją jest zniszczenie Arontali, zanim ten uwolni Obsydianowego Króla…

Moc Trisa pozwala mu widzieć, przywoływać i mieć kontrolę nad duszami zmarłych. Mężczyzna może też pomagać w przejściu „na drugą stronę”. Nie jest dokładnie określone, na czym polega jego dar, ani skąd pochodzi.

Przeczytam następny tom, by przekonać się, czy autorka dopracowała narrację.

Mimo wszystko polecam.

 

 

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Przywoływacz dusz
Autor: Gail Z. Martin
Wydawnictwo: Dwójka bez sternika
Ilość stron: 571
Rok wydania: 2011
Cena: 39,00 PLN
Ocena recenzenta: 3/10

 

Z fantasy jest ten problem, że bardzo rzadko można w tym gatunku wyłuskać coś świeżego, nie będące kopiami innych książek w tym gatunku. Niektórzy autorzy starają się stworzyć coś nowego, inni idą po linii najmniejszego oporu, bezczelnie kopiując znane sobie elementy i przestawiając je tak, by stworzyć historię, którą chcą opowiedzieć. Właśnie do tej drugiej grupy zalicza się autorka „Przywoływacza dusz”.


Recenzja w serwisie Valkiria.net

niedziela, 17 czerwca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka