Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Pratchett Terry, Prawda

Autor: Alannada [luincaerherbata.blogspot.com]

 

Dawno, dawno temu, bo w 2007 roku, wydawnictwo Prószyński i S-ka wydało w Polsce dwudziesty piąty tom z serii Świat Dysku pióra Terry'ego Pratchetta, która to seria stała się jednym ze znanych w świecie całym wspaniałych cyklów fantasy. A oto strona książki na stronie wydawnictwa: Prawda.
Czymże to w kolejnej książce zaskoczy mnie Pratchett? - pomyślałam sięgając po ten tom. Długi czas stroniłam od niego, przekonana - jakże mylnie! - że prasa jest nudna. Z opisu zaś zainteresowałam się tylko wampirem "na odwyku, żywiącym samobójczą fascynację fotografowaniem z lampą błyskową".
Naszym nowym znajomym w Ankh-Morpork stał się Wiliam de Worde, syn arystokratycznego rodu, który odciął się od rodziny żeby móc robić to, co lubił - układać słowa. Żył sobie spokojnie zarabiając na życie pisaniem i czytaniem na zamówienie oraz wysyłaniem do pewnych wpływowych osób listów z nowinami z miasta.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy to pewne krasnoludy chciały zmienić ołów w złoto, a pana de Worde stanął na drodze wolnej, czy raczej uwolnionej, prasy. I tak, raczej z przypadku niż z zamiaru, powstał "Puls Ankh-Morpork" i zaczął publikować nowiny. Nie minęło sporo czasu, a pojawiły się pierwsze warzywa o dziwnych kształtach. Ale Gildia Grawerów nie śpi, kilka dni po "Pulsie" ukazuje się inna gazeta...
W tym samym czasie, kiedy "Puls" zaczął podbijać rynek miasta w pałacu zaszły pewne zdarzenia... Otóż, zdawać by się mogło, Patrycjusz postradał zmysły i próbował zabić swojego sekretarza, a potem stał i mówił, że mu przykro, że go zabił. Dziwne, prawda? Było mu przykro?... De Worde, Sacharissa i Otto, wraz z krasnoludami, zaczęli doszukiwać się prawdy i prowadzić własne śledztwo.
Gdzieś w tym wielkim mieście mały terier, ukryty i przerażony, wiedział, co tak naprawdę stało się w gabinecie Patrycjusza tamtego dnia... Sęk w tym, że psy, jak wiadomo, nie mówią.
Prócz tego mamy okazję poznać Ankh-Morpork z nieco innej perspektywy. Dla starych fanów Dysku, a szczególnie tego miasta, da to możliwość uzupełnienia jego obrazu  o kolejne fragmenty.
Cała historia jest pełna radosnych zwrotów akcji, żartów słownych i sytuacji budzących przemożną chęć wybuchnięcia zdrowym śmiechem.
Jak zawsze zwróciłam uwagę na coś innego, niż powinnam. Tym, co mnie zaciekawiło i rozradowało na początku książki byli panowie Szpila i Tulipan, Nowa Firma, nieco przypominający mi inną Firmę...
Książka ukazuje, humorystyczną co prawda, historię powstania i rozwoju azet, codziennikarstwa i hodowli warzyw o zabawnych (w pewnych kręgach towarzyskich) kształtach. Pokazuje też, że, co prawda, kłamstwo obiegnie świat nim prawda wciągnie buty, ale nie wiadomo, co prawda może zrobić potem.
Ponadto podobało mi się wydanie książki w taki sposób, że różne kawałki z azet były wyróżnione, co sprawiało wrażenie wklejenia ich do tekstu powieści. Fajny, działający na wyobraźnię zabieg.
Ocena
Wciągliwość - 6
Wygoda czytania - 5
Jak bardzo mi się podobało - 5



piątek, 01 czerwca 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka