Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Weis Margaret, Hickman Tracy, Smoki wiosennego świtu

Autor: Alannada [luincaerherbata.blogspot.com]

 

Po kilkuletniej przerwie spróbowałam dokończyć kroniki Smoczej Lancy, co prawdopodobnie przyjdzie mi z bólem, bo przyjdzie mi przedzierać się przez jęki i niepewności Tanisa. Ale nieśmiała nadzieja, która pojawila się po kronikach Raistlina, sprawiła że dokończę, com zaczęła, i podzielę się z wami moim zdaniem.
Trzeci tom kronik, Smoki wiosennego świtu, jest tomem zawierającym zakończenie wojny. W Polsce do kronik zalicza się także tom następny, Smoki letniego płomienia, ale jego akcja dzieje się z dwadzieścia lat po trzecim tomie.
Książkę wydało wydawnictwo Zysk i S-ka (strona książki: Smoki wiosennego świtu).
Pierwsze zetknięcie z fabułą książki jest dość bolesne. Wstępem dla całego tomu jest list Tanisa do Kitiary i myślę, że nikt normalny tak by nie pisał. W treści są także kwiatki typu "minotaur popatrzył bykiem".
Naszą podróż rozpoczynamy od małego wstępu opowiadajacego o mężczyźnie, który popełnil świętokradztwo i zabił siostrę. Potem przenosimy się do Flotsam, gdzie Tanis opuścił Kitiarę i dołączył do reszty gromadki, którą poznaliśmy przy okazji wcześniejszych tomów (Caramona, Raistlina, Tikę, Riverwinda i Goldmoon). Krasnolud i kender w owym czasie przebywali z elfką Lauraną w Palanthas.
Okazało się jednak, że byl śledzony, grupla przyjaciół opuściła port na pokładzie statku o wdzięcznej nazwie "Perechon" jak tylko było to możliwe i skierowała się na Krwawe Morze. Niestety, ścigały ich smoki, a wraz z nimi smoczy władca (Kitiara, ale Tanis nie powiedział o tym reszcie). Na statku owym pracował sternik imieniem Berem (nie mylić z Berenem!), którego poznaliśmy już wcześniej, kiedy to dokonywał świętokradztwa (z naciskiem na kradzenie). Za swój czyn został on pokarany zielonym kamieniem wrośniętym w pierś i wiecznym ożywaniem. Takhisis i jej sługi szukali go, gdyż stał się on kluczem do powrotu bogini na Krynn.
Aby uciec przed smokami przerażony Berem skierował statek w sam środek sztormu, co okazało się dość skuteczne, ale równie śmiertelne. Bowiem przed Kataklizmem w miejscu morza było miasto Istar, na które bogowie zrzucili wulkan, zrobiła się dziura i zlała ją woda tworząc morze. A w jego środku kręcił się wielki wir, w który "Perechonowi" udało się wpaść. Statek poszedł na dno, uciekł z niego tylko Raistlin, wykorzystując smoczą kulę i pozostawiając nawet brata na pastwę losu.
Laurana w tym czasie została generałem resztek wojsk solamnijskich, a potem całej armi dobra, Silvara z Gilthanas wrócili z dobrymi smokami i wszyscy zaczęli walczyć z armią Takhisis.
Nadeszła wiosna, a z nią zmiana. Bohaterowie muszą zmierzyć się najpierw z samymi sobą, a dopiero potem stawić czoła Mrocznej Królowej i jej smokom. Tanis nadal jest przykładem emo w fantastyce, zachowuje się jak idiota, ale mimo to nadal żyje. Za to powoli wykruszają mu się przyjaciele.
Książka jest po prostu słaba. Fragmenty, które mnie naprawdę wciągnęły... Nie, nie było takich. Nie wciągnęła mnie nawet jedna strona książki o 480 stronicach. Można ją przeczytać, pewnie znajdą się nawet jacyś fani, jednak ja się do nich nie zaliczam.
Ciężko mi polecić Smoki wiosennego świtu komuś innemu niż fanatykom Dragonlance.



 

piątek, 01 czerwca 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka