Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Aguirre Ann, Enklawa

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Enklawa
Autor: Ann Aguirre
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 304
Rok wydania: 2011
Cena: 32,80 PLN 
Ocena recenzenta: 0/10
Radosny napis na okładce mówi nam, że „Enklawa” jest tym, co najlepsze w „Metrze 2033” i „Igrzyskach śmierci”. I tym samym wyobraźnia czytelnika wypełnia się brudnymi, skąpanymi w mroku tunelami metra z metalowymi, martwymi bryłami pociągów i niebezpieczeństwami czyhającymi na każdym kroku, chcącymi wbić swoje szczęki w czaszki śmiałków na tyle głupich, by zapuścić się w ciemność samemu, bez broni, bez nadziei…

Tak wygląda teoria – praktyka pokazuje jednak, że po raz kolejny dział marketingu najwyraźniej nawet nie miał książki w rękach, a hasła reklamowe pisał na podstawie zapewnień osób trzecich o jakości owej pozycji. Pomysł na „Enklawę” założenia miał bardzo podobne do debiutanckiej powieści Dymitra Głuchowskiego, Ann Aguirre pokazała jednak, że nawet kopiować trzeba umieć.

Nie oszukujmy się – powieść jest nijaka. Świat, który wykreowała autorka dosłownie nie ma historii – wiemy tylko tyle, że świat uległ zagładzie. I tu pojawia się już pierwsza wada – nic nie mówi czytelnikowi o tym, czy była to wojna jądrowa czy nowy typ broni biologicznej. Promieniowania na powierzchni nie ma, podobnie jak tajemniczego wirusa, który miałby dziesiątkować ocalałych. Są za to Dzicy (mutantami trudno je nazwać, geneza ich powstania także pozostaje nieznana), stanowiący chyba jedyne zagrożenie w tunelach, które także tunelami do końca nie są. Bo jeśli miały to być tunele metra (autorka sugeruje to m.in. starymi, porzuconymi wagonami), to owe metro musiało być bardzo wątpliwej jakości – nie ma mowy nawet o stacjach. Co gorsza, wyjść na powierzchnię jest podejrzanie mało, a jeśli już są, to jakimś sposobem gangi grasujące na powierzchni nie zdołały ich odnaleźć. No i w końcu: dlaczego w tunelach przeżyły tylko dzieci, zaś dorosłych po prostu nie ma? Jak powstały tytułowe enklawy? Zdecydowanie za dużo tu pytań, które nie powinny mieć miejsca.

Goryczy dopełniają zupełnie bezpłciowi protagoniści – Cień i Karo są tak nierealistyczni, że naprawdę trudno nie mieć wrażenia, iż autorka ma czytelnika za ćwierćinteligenta, który łyknie wszystko, co tylko owa napisze. Wskazuje na to wszystko – niedbałość o szczegóły pisarki, wyjątkowo głupie i dziwne decyzje starszyzny enklawy, w której żyją główni bohaterowie czy nawet Dzicy, którzy, chociaż mieli za zadanie budzić strach, wywołują co najwyżej śmiech. O braku broni palnej nawet nie wspomnę – wydawałoby się, że powinna być ona głównym narzędziem przetrwania, pozwalającym uniknąć ryzyka walki w zwarciu. Gdzie tam! Niemilców traktuje się za pomocą wszelkiego rodzaju broni siecznej i obuchowej, nie martwiąc się potencjalnymi obrażeniami i najzwyklejszą w świecie przewagą liczebną przeciwników.

„Enklawa” to idealny przykład na to, jak NIE powinno pisać się powieści osadzonych w post-apokaliptycznym świecie. Wyjątkowa niekonsekwentność i nieprzygotowanie autorki chce wydłubać oczy czytelnikowi, a kolejne epizody są pisane jakby na siłę, czasami nawet bez specjalnego odwoływania się do wydarzeń, które miały miejsce jakiś czas temu. Żenujący wątek romansowy to ostatni gwóźdź do trumny. Już dawno nie miałem do czynienia z książką tak naiwną i żenującą, jak owe „dzieło” Ann Aguirre. Trzymać się z daleka!



środa, 11 lipca 2012, fosher
Tagi: Aguirre Ann

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka