Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Anderson Poul, Genesis/Olśnienie

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Genesis/Olśnienie
Autor: Poul Anderson
Wydawnictwo: Solaris
Ilość stron: 383
Rok wydania: 2010
Cena: 49,00 PLN
Ocena recenzenta: 7/10
Recenzowana pozycja to zbiorcze wydanie dwóch powieści Poula Andersona, autora już zapomnianego w Polsce. Ich zestawienie jest o tyle ciekawe, że pierwsza z nich powstała na krótko przed śmiercią autora (w 2000 roku), druga zaś wydana została kilkadziesiąt lat wcześniej, w 1954 roku. Ta różnica w czasie jest tutaj aż nazbyt widoczna, ale o tym później.

 

„Genesis” już od samego początku porusza problem, który wraz z upływem czasu staje się coraz bardziej aktualny – cyfryzacja ludzkości, i to nie w sensie ułatwienia im życia, a przeniesienia istoty ludzkiej do układów scalonych. W pewien sposób jest to walka z problemem starzenia się i śmierci – elektronika i serwomechanizmy nie poddają się destrukcji tak, jak ludzkie ciało. Anderson stawia jednak przed czytelnikiem tezę, że kolejne rzekome remedium na nasze kłopoty okaże się bombą z opóźnionym zapłonem – jak było już wiele razy w historii ludzkości. W efekcie los całej planety pozostawiony jest sztucznej inteligencji, od której trudno oczekiwać racjonalnych, ludzkich odruchów.
„Olśnienie” to najlepszy przykład na „gdybanie” autora w stylu „co by było, gdyby…”. Tym razem jednak zmiany, które zachodzą na naszej planecie, nie są czynnikiem zewnętrznym, tylko wręcz fundamentem całego życia. W mniej lub bardziej wiadomy sposób bariera ograniczająca rozwój inteligencji zniknęła, a IQ wszystkich żywych organizmów wzrosło około trzykrotnie w krótkim czasie. Wbrew pozorom nie oznacza to nowego ładu i porządku dla cywilizacji, która przez tysiące lat budowana była na innych zasadach i priorytetach.
W obu powieściach Anderson nie ogranicza się do modyfikacji rzeczywistości. Zmiany, które tworzy w swoich wizjach, są fundamentalne, co wymusza na nim budowanie od zera całych cywilizacji (chociaż fabuła obraca się dość hermetycznie wokół określonych osób i miejsc, co nie pozwala ocenić zbyt dobrze zasięgu zmian). W „Genesis” cywilizacja została cofnięta w rozwoju o kilkaset lat, zaś „Olśnienie” to obraz łudząco podobnego nam społeczeństwa, z zasadniczą zmianą. W ciągu jednej nocy wszyscy przenieśli się na nowy, wyższy tor myślenia, co – wbrew pozorom – było tylko pierwszą oznaką chaosu, jaki miał zapanować. Anderson zapomniał o „klasycznym” podziale na robotników i pracowników umysłowych – nagle wszyscy zaczęli zajmować się nowymi ideami, odkrywając, że ich dotychczasowe życie opiera się na jednym schemacie, co w wiadomy sposób zechcieli zmienić. „Olśnienie” niepokojąco przypomina obraz post-apokaliptyczny, z tą różnicą, że nie przyczyniły się do niego głowice jądrowe czy broń biologiczna, lecz skomplikowane procesy zachodzące gdzieś we wszechświecie.
Sposób prowadzenia narracji nieustannie każe sądzić, że obie powieści to tylko wyreżyserowana gra, kierowana bezpośrednio przez tajemniczy, niewidzialny byt. Widać to trochę zbyt mocno we wręcz liniowej fabule i oczywistych następstwach zjawisk zachodzących w obu tekstach – wszystkie wydarzenia prowadzone są jak po sznurku, a jeśli w narracji przewija się przypuszczenie na temat jakiegoś wydarzenia, to można być prawie pewnym, że Anderson zawarł je gdzieś kilkanaście stron dalej.
W ciekawy sposób powieści różnią się od siebie w sferze technologicznej. „Olśnienie” pokazuje tę sferę raczej po macoszemu (trzeba jednak pamiętać, że w chwili powstawania tego tekstu technologia dopiero zaczynała nabierać rozpędu). W dość ciekawy sposób autor stworzył też gwałtowne przyspieszenie rozwoju technologii – element ten czytelnik współczesny może docenić tym bardziej, że wizja Andersona w dość mocny sposób rozwija się z teraźniejszością. Tak jest chociażby z kolonizacją kosmosu – w powieści naprawdę niewiele brakuje, by ludzkość ruszyła do gwiazd, a jak ta kwestia wygląda dzisiaj, wiemy wszyscy.
W „Genesis” Anderson już dużo śmielej poczyna sobie z tezami i zdobyczami techniki, jakie osiągnęła ludzkość – nierzadko przekuwa je na swój własny sposób, tworząc futurologiczne wizje, które z rzeczywistością raczej zbyt wiele wspólnego nie mają, jednak nie bije z nich też sztuczność.
Największe różnice występują jednak w sferze literackiej – „Genesis” czyta się trudno przez toporną i po prostu nudną narrację. „Olśnienie” jest tekstem dużo łatwiejszym w odbiorze, nie potrzeba kilkukrotnej analizy jednego akapitu, by w pełni móc zrozumieć, co autor miał na myśli.
„Genesis” i „Olśnienie” to teksty nierówne pod względem jakości wykonania i tematyki. Pierwsza powieść ma raczej zasięg globalny (choć jest on podyktowany przez dążenia jednostki), drugi tekst zaś obraca się wokół ludzkiego życia, które drastycznie zmienia się w ciągu nocy. „Genesis” jest wyraźnie trudniejsze w odbiorze, czasami bywa wręcz zapętlone, w przeciwieństwie do prostego (jednak nie prostackiego!) i łatwego „Olśnienia”, które w oryginalny, ciekawy sposób porusza kwestię inteligencji jako wyższego bytu, jaki podlega manipulacjom w skali wszechświata. I chociaż pierwsza powieść genialna nie jest, warto zakupić „Genesis/Olśnienie” właśnie dla drugiej historii.
Książka udostępniona do recenzji przez księgarnię Gandalf.



środa, 11 lipca 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka