Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Burtenshaw Jenna, Wintercraft

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Wintercraft
Autor: Jenna Burtenshaw
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 300
Rok wydania: 2011
Cena: 29,90 PLN
Ocena recenzenta: 2/10

 

Wiecie, za pierwszym razem motyw Tajemnej Księgi Zła Ukrytej Przed Wszystkimi może i był ciekawy, nawet drugie jego wykorzystanie przynosiło jeszcze jakiś powiew świeżości. Dziś przynosi tylko powiew rozkładającego się trupa, którego wykorzystuje się średnio w co drugiej książce fantasy. Oczywiście za każdym razem taka książeczka ma przynieść zagładę całej ludzkości… Ech. Gdzie te czasy, gdy do unicestwienia całego świata potrzebny był pierścionek, a nie opasłe, obite skórą tomisko z maciupkimi literkami napisanymi w pradawnym suahili, którego nikt, oprócz Wtajemniczonych, nie może odczytać?

Streszczanie fabuły jest tu już czystym absurdem, bo tak naprawdę wszystko to, co mogłem, opowiedziałem wam w pierwszym akapicie. Ale znajcie moje dobre, mroczne serce i wiedzcie, że główna bohaterka ma na imię Kate, jej tajemniczy przyjaciel to Edgar, a cholera wie, jaką rolę spełniający pół-trup to Silas. No i gdzieś tam przewija się jakiś księgarz imieniem Artemis. Nie, nie odgrywa on w fabule znaczącej roli.

Uwielbiam książki, których zakończenie jestem w stanie poznać po kilkudziesięciu stronach. Równie dobrze mogłem zakończyć lekturę na trzecim rozdziale (właściwie to rozdzialiku) i zabrać się za inne, bardziej opasłe i wymagające pozycję („Akacja” łypie na mnie złowieszczo z półki). A jedyne zwroty akcji zaobserwujemy tylko na samym początku i końcu. Przez 90% książki fabułę można porównać do treści żołądkowej smoka po nad wyraz obfitej wyprawie łupieżczej na jego terytorium. Tam leżą flaki jednego rycerza, z drugiej strony szczątki tarczy… Krótko mówiąc: nuuuda…

Ale już osobne słowa należą się za jakość wydania książki. Bo jest ono paskudne niczym oddech pijanego krasnoluda. Pierwsza próba lektury była nieudana z powodu kobylastej czcionki, wielkiej jak, nie przymierzając, zamkowe wrota. A dzieła dopełniają tutaj te śliczne fragmenty kręgów na początku każdego rozdziału, w których ABSOLUTNIE brakło komukolwiek inwencji twórczej… Nie dało się tego narysować z jakimiś zawijasami, które spowiłyby całość mrokiem? Jedyna rzecz, która trzyma tutaj poziom, to okładka, ale i tu mogło być mniej tego różu i niebieskiego. Krótko mówiąc – lepiej się bardziej wykosztować i kupić coś bardziej ambitnego.

wtorek, 10 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka