Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Cashore Kristin, Iskra

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Iskra
Autor: Kristin Cashore
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 496
Rok wydania: 2011
Cena: 36,90 PLN
Ocena recenzenta: 2/10
„Iskra” to prequel wydanych kilka miesięcy temu „Wybrańców” – powieści fantasy, w której główną rolę odgrywali ludzie ze źrenicami o dwóch różnych kolorach, oznaczającymi, że posiadają oni jakiś talent – od wyjątkowo głupich i nieprzydatnych, po pożądane przez samych królów. Jak zaś prezentuje się „Iskra”, drugie dzieło Kristin Cashore stworzone wokół pomysłu ludzi o różnokolorowych oczach?



Książkę otwiera krótki epizod mówiący o historii okrutnego króla panującego niegdyś w Dolinach – tajemniczej krainie, gdzie aby dostać się z jednego miasta do drugiego, trzeba poruszać się pod ziemią, bo na zewnątrz czają się Potwory (istoty, jakie znamy z rzeczywistości, jednakże inaczej ubarwione i wyjątkowo drapieżne). Iskra jest zaś kobietą bardzo podobną do bohaterki „Wybrańców”.

Nie da się ukryć, że świat stworzony przez Cashore w „Iskrze” jest tym razem dużo gorszy. Wszystko ocieka kiepską baśniowością i tajemniczością, które to autorka starała się za wszelką cenę wpleść w książkę. Trudno wytłumaczyć obecność Potworów (i trywialność tej nazwy) czymś innym niż brakiem sensownego pomysłu, a kolejna już odmiana opowieści o królewskim synu/córce z nieprawego łoża i jego przeznaczeniu zaczyna po prostu nużyć.

Bohaterowie wykreowani przez Cashore są wręcz przejaskrawieni – wyraziści aż do przesady. Każdy z nich odznacza się charakterystyczną dla siebie cechą, do której sprowadzają się praktycznie wszystkie jego działania. Sprawia to, że stosunki między protagonistami są dość mocno napięte i sztuczne – dialogi prowadzone są w takim tonie, jakby ktoś trzymał przy głowach rozmówców karabin maszynowy, lekko naciskając na spust.

„Iskra” jest bardzo schematyczna – na podstawie kilku fragmentów książki z dużą dozą prawdopodobieństwa można przewidywać zakończenie fabuły. Wszystko rozgrywa się dość podobnie jak w „Wybrańcach”, łącznie z kiepskim i nudnym wątkiem miłosnym. Sztampowość w fantasy to utrapienie dla czytelników, a Kristin Cashore postanowiła skopiować utarte założenia, od siebie dodając bardzo niewiele.

Nuda, szablonowość, sztuczność – to główne cechy „Iskry”. Nieciekawa okładka nie zachęca do lektury, a gdy już się do niej zabierzemy, styl, w jakim autorka prowadzi swoich bohaterów do celu, może tylko bardziej zniechęcić do jej przyszłych dzieł. W niniejszej książce nie znajdziemy niczego, czego nie wymyślili już inni, a zarazem dużo lepsi twórcy fantasy.



środa, 11 lipca 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka