Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Chattam Maxime, Przymierze trojga

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Przymierze trojga
Autor: Maxime Chattam
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 356
Rok wydania: 2011
Cena: 35,90 PLN
Ocena recenzenta: 2/10

 

Fantastyka to, niestety, gałąź literatury bardzo podatna na wszelkie wpływy marketingowe i medialne. Najpierw mieliśmy „Zmierzch”, dzięki któremu miłośnicy fantastyki zgrzytają zębami z rozpaczy, gdy widzą kolejne zapowiedzi rodzimych wydawnictw, a znalezienie wydawcy niemającego w ofercie czegokolwiek, co chociaż przypomina paranormala, graniczy z cudem.

Nie inaczej było z książką Kinga – zaczęło się od „Pod kopułą”, by później niejaki Michael Grant bezczelnie zerżnął pomysł Kinga, lekko zmodyfikował i podawał jako fantastykę młodzieżową. I ostatnimi czasy mamy właśnie wysyp książek GONEpodobnych. „Przymierze trojga” to także kopia, trochę zmodyfikowana względem oryginału, co wcale nie sprawia, że jest to zarazem książka dobra.

Początek jest standardowy – dorośli „znikają” w dziwnych okolicznościach. Jak się jednak dopiero później okazuje, oni wcale nie zniknęli – zmienili się tylko w ohydne i obleśne mutanty, które czyhają na życie niewinnych i bezbronnych nastolatków. Do dopełnienia efektu brakuje tylko kopuły, która zamknęłaby Manhattan raz na dobre.

Miałem nadzieję, że autor będzie starał się chociaż ograniczyć ilość absurdalnych pomysłów. Niestety, już od samego początku mami nas głupotami, które w pewnym momencie zaczynają sięgać zenitu. Jestem naprawdę zdziwiony, że Nowy Jork, ogromne, wielomilionowe i wyjątkowe miasto opisane zostało mniej więcej z taką szczegółowością jak małe szare polskie miasteczko – autor nawet przez chwilę nie potrafi oddać wielkości miasta, w którym rozgrywa się akcja. Ulice są nad wyraz mało ruchliwe, przechodnie pojawiają się w tle właściwie przez przypadek. Później jest już tylko gorzej. Gdy znikają wszyscy dorośli (przypominam, że dzieciaki i nastolatki pozostają w niezmienionej postaci), po ulicy szwenda się ocalałych kilkunastu na krzyż – w skali tego miasta powinienem się o nich potykać. Podobnie ma się sprawa z mutantami – jest ich kilkunastu, może kilkudziesięciu na krzyż. Wniosek nasuwa się prosty – ktoś perfidnie zmienił autorowi scenerię, który najwyraźniej opisywał jakąś małą, kameralną mieścinę. Bo to, co przedstawił w swojej książce Maxime Chattam NIE MOŻE być Nowym Jorkiem.

Trudno recenzować tę książkę bez wymieniania kolejnych wad. Fabuła jest nudna, schematyczna do bólu i po prostu infantylna. Mamy do czynienia z niezamierzoną parodią serii GONE (która jednak jakiś poziom trzyma), a autor najwyraźniej sam nie wiedział do końca, co chciał stworzyć. Można wybaczyć jeszcze kilka błędów, bo pisarze też są ludźmi.

„Przymierze trojga” jest pozycją wybitnie nieprzemyślaną, pisaną najwyraźniej podczas obstrukcji po wieczerzy. Poszczególne epizody wyglądają tak, jakby pisało je kilku różnych autorów na podstawie bardzo ogólnych wytycznych niezależnie od siebie, na dodatek bez pojęcia o wielkości miasta, jakim jest Nowy York. Zdecydowanie nie polecam – lepiej sięgnąć już po dużo lepiej dopracowaną serię „GONE”.

czwartek, 19 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka