Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Cook Glen, Gry cienia

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Gry cienia (Księgi południa)
Autor: Glen Cook
Wydawnictwo: REBIS
Ilość stron: 861 (Księgi południa)
Rok wydania: 2010
Cena: 49,90 PLN
Ocena recenzenta: 7/10
„Gry cienia” to czwarta książka opowiadająca o losach legendarnej formacji najemników – Czarnej Kompanii. Wydarzenia opowiedziane w „Białej róży” doprowadziły jednak do upadku i prawie całkowitego zniszczenia najemników. Przy życiu ostało się kilkunastu żołnierzy, którzy od tamtej chwili mają jeden cel – powrócić do korzeni.

 

Nie potrafię jednoznacznie określić, czym spowodowana jest wyraźnie niższa ocena „Gier cienia”. Najprawdopodobniej podyktowane jest to przez fabułę, którą stworzył Glen Cook. Czarna Kompania w jakiś sposób znacznie straciła, odkąd została rozbita (wszak ta formacja powodowała wzloty i upadki królów!). Jednocześnie jednak ta strata równoważona jest przez podróż Konowała i Pani do miejsca, w którym narodziła się Kompania – do Khatovaru.
Nie ukrywam, że „Grom cienia” utrata głównej siły napędowej, jaką była kompania, po prostu zaszkodziła. Autor zaczyna koncentrować się bardziej na filozoficznej części powieści, batalistykę niejako odkładając na bok. Byśmy mieli jasność – ta także się pojawi, ale zdecydowanie brak jej tego uroku, jaki miały batalie Czarnej Kompanii – najemnicy walczyli o wszystko albo nic.
Kolejnym dość sporym mankamentem książki są główni bohaterowie – nie twierdzę, że nagle mi oni zbrzydli. Ale zdecydowanie uważam, że Konował i Pani to po prostu za mało. Zniknął gdzieś „urok”, który roztaczali swoją obecnością Jednooki i Goblin, przez co Konował z wojownika walczącego za słuszną sprawę, a jednak zdolnego się uśmiechnąć, stał się niejako ponurym zgredem, którego zmęczenie życiem osiągnęło apogeum. Chyba jedynie Pani nie straciła za wiele ze swojego charakteru – nadal potrafi być zarówno dobrą przyjaciółką, jak i zimną suką.
Jak do tej pory „Gry cienia” są najsłabszym tomem opowiadającym o losach Czarnej Kompanii. W tym przypadku „najsłabszy” nie oznacza jednak „najgorszego” – „Gry cienia” nadal przewyższają poziomem wiele innych książek fantasy, które nie dorastają swoim poziomem nawet tego, co Glen Cook osiągnął w spadku swojej formy literackiej. Narzekać mogę tym razem jedynie na dość mało wyrazistych bohaterów, słabo zarysowany świat książki i po prostu brak tytułowej Czarnej Kompanii. Mimo wszystko nadal warto sięgnąć po kultowy cykl fantasy!



środa, 11 lipca 2012, fosher
Tagi: Cook Glen

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka