Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Ćwiek Jakub, Kłamca

Autor recenzji: Agnieszka [krimifantamania.blogspot.de]

 

Cykl: Kłamca Tom: 1

Wydawca: Fabryka Słów

Data wydania: listopad 2005

Liczba stron: 272

Cena: 25,99 zł

 

W mojej niedawnej rozmowie ze znajomą pisarką, Inge Löhnig, całkiem przypadkiem wypłynęła kwestia debiutów. Autorka poddała w wątpliwość słuszność praktyk niektórych wydawnictw, które na fali sukcesu popularnego pisarza przypominają jego debiutanckie, wczesne dzieła, które wprawdzie podówczas się nie przebiły, ale są wydawane celem wyciągnięcia z kieszeni spragnionego nowości fana paru dodatkowych złociszy, tudzież centów. Dzieła te, jak to często z debiutami bywa, mają niekiedy jakość wątpliwą, jako że pisarz kretynem nie jest i zazwyczaj przechodzi duchowy i warsztatowy rozwój, co widać gołym okiem jak czerowny pryszcz na nosie. Stąd, mimo że aktualne powieści twórców takich jak - pozostańmy na poletku literatury popularnej - Jussi Adler-Olsen czy niemiecka autorka bestsellerów Nele Neuhaus, są świetne, to ich wczesne produkty są żenująco niedojrzałe i pełne błędów godnych żółtodzioba. Rozczarowanie czytelnika jest z góry zaprogramowane...

 

"Kłamca" Jakuba Ćwieka jest debiutem. Napisany już dobrych parę lat temu zbiorek powiązanych ze sobą miniatur, połączonych osobą głównego bohatera, nordyckiego boga kłamstw, iluzji i ułudy, wówczas odbierany był inaczej niż po latach, kiedy wyszła już czwarta i ostatnia część cyklu o Lokim. Trudno też zarzucić wydawnictwu wspomniane odgrzewanie staroci, bowiem pierwsze wydanie "Kłamcy" już dawno jest niedostępne. Wznowienie było tu jak najbardziej pożądane, bo jakże konsumować najnowszy tom "Kill'em all" bez możliwości zapoznania się z kamieniem węgielnym tej opowieści?

 

Lokiego reklamować nie trzeba - obroni się sam: czarujący drań, wyposażony w nadprzyrodzone umiejętności specjalista od zadań specjalnych, będący na usługach - uwaga - aniołów, i to nie byle jakich, bo samych archaniołów (działających niejako w zastępstwie chwilowo nieobecnego szefa). Loki, który brawurowo i bezczelnie, kierując się wyłącznie własnym interesem, a nie altruistycznymi pobudkami, rozprawia się z szubrawcami. A są nimi w tym wypadku demony piekielne, mitologiczne bóstwa egipsckie, hebrajskie, słowiańskie, nie mówiąc o nordyckich, ale i zwykli ludzie, którzy zboczyli ze ścieżki praworządności. Loki załatwi ich wszystkich, posyłany na - by użyć współczesnego żargonu - interwencje, za które opłacany jest anielskimi piórkami, jedyną niebiańską walutą, posiadającą wymierną wartość... To bardzo popowa postać, czerpiąca garściami z głębin kultury masowej, przekuwająca popularne konwencje na swoje potrzeby. I trzeba przyznać, że udała się ta postać Ćwiekowi, a Loki ma niewątpliwie zadatki na bohatera kultowego. Sarkazm, wpleciony w świetne dialogi, ironiczna kreska, dystans do zjawisk współczesnego świata to przebłyski błyskotliwości, zajawki geniuszu, i już tylko dla nich warto przeczytać tę książkę.

 

Trudno jednak dopatrywać się w tej książce głębokich treści czy epickiego rozmachu. Wyrywkowe sceny z jego kariery najemnika są migawkowe, pokazane przelotnie, zdawkowo, bez zagłębiania się szersze konteksty - impresje bardziej, by nie powiedzieć wprawki do formy bardziej zaawansowanej. Nie będę ukrywać, że mnie to poszatkowanie trochę irytowało. Zabrakło mi tu jakiejś głównej nici, spinającej poszczególne przygody, trzymającej w ryzach zbieraninę pojedynczych scen. Owszem, autor wspomina wydarzenia, stanowiące osnowę tej historii, rzuca światło na tło i pokazuje kulisy boskich zmagań, ale nie tworzą one suspensu, nie wzmagają dramaturgii, nie wciągają w fabularny wir. Trudno zresztą oczekiwać tego po zbiorku opowiadań, czym pierwotnie był "Kłamca". Za mało na pełnometrażową formę, wystarczająco na wstęp do wielotomowego cyklu. Po drugiej i dalszych częściach oczekuję jednak więcej.

 

Podsumuję tę książkę parafrazując mojego profesora matematyki z liceum, który wymaglowawszy przy tablicy nieszczęśnika, niegodnego w jego mniemaniu pełnowartościowej oceny, rzucał triumfalnie, obwieszczając z błyskiem obłędu w oku wyrok: "zadatek na trójkę!"... Fraza ta była niegdyś kultowa w naszym liceum, przetrwała generacje całe uczniaków i wydaje się odpowiednia dla omawianej tu kultowej postaci w zarodku. No, może jednak Loki zasługuje na więcej - zadatek na czwórkę...

 

Moja ocena: 4/5.

środa, 25 lipca 2012, felicja79
Tagi: Ćwiek Jakub

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka