Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Doctorow Cory, Mały brat

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Marcus to zwyczajny uczeń liceum. Nad wyraz ceni sobie gry ARG (sieciowy odpowiednik LARP, znanego skądinąd RPG-owcom). Wszystko jednak zmienia się w chwili, gdy terroryści atakują San Francisco, grzebiąc w odmętach zatoki kilka tysięcy osób. Idealna sytuacja, by wprowadzić całkowitą infiltrację obywateli, sam chłopak zostaje aresztowany, będąc podejrzanym o współudział w zamachu. Po wyjściu z więzienia postanawia rozpocząć walkę o przyjaciela, który pozostał na wyspie. Tak epicko, że aż głowa boli…
Po lekturze od razu rzuca się dość nieporadny styl autora, który naprawdę trudno zakwalifikować. Z jednej strony stara się pisać tak, by książka nadawała się dla dzieciaków zamiast wieczorynki, z drugiej próbuje nadać jej cechy „poważności”, co jakiś czas używając niezwykle wysublimowanych (to jest ironia, szanowni państwo…) przekleństw i scen seksu opisanych z taką szczegółowością, że zaczynacie rozglądać się uważnie, czy na łóżku obok nie leży aby jakaś przedstawicielka płci przeciwnej.
Sam tytuł pokazuje nam już, że książka opowiada o walce z systemem wszechobecnej infiltracji („Mały brat” jest nawiązaniem do legendarnego już Wielkiego Brata, który jest wszędzie i widzi wszystko). Wielka szkoda, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że otrzymam książkę przesyconą nowoczesnymi technologiami i infiltracją na miarę XXI wieku (jeśli ktoś kojarzy „Zderzenie czołowe”, to powinien wiedzieć, co chodzi mi po głowie). Tymczasem otrzymaliśmy coś, co w jakiejś części jest poradnikiem opisującym obecne nowinki techniczne. Żebyśmy się zrozumieli: te nowinki to informacje dość łatwe do przyswojenia. Uważam, że jeśli umiecie odróżnić monitor od PC, to musielibyście ostatnie kilka lat przespać snem sprawiedliwego, by nie znać pojęć obecnych w tekście. Co gorsza, autor momentami tłumaczy to z takim zapałem, że czytelnik gaśnie… Z nudów i zażenowania.
Nie psioczyłbym tak bardzo, gdyby przynajmniej fabuła trzymała się całości. Nie, nie trzyma się. Masę wątków pozostawiono niedokończoną, po prostu urwaną. Całokształt wygląda tak, jakby końcówka była pisana bez lektury całego tekstu.
Przyznam otwarcie, że po tej książce spodziewałem się zgoła czegoś innego. Miałem cichą nadzieję na łamanie zabezpieczeń kolejnych serwerów, wykradanie informacji itp. Otrzymałem lichą powiastkę o sieci na miarę dzisiejszego TOR-a. Zaś całym rdzeniem jest blog, na którym główny bohater próbuje wygrać z systemem. Jednym słowem? Kolejny tytuł od kolejnego dziennikarza z zachodu, jakich obecnie wielu. Czasami mam cichą prośbę, by sądy zaczęły w końcu zakazywać łączenia takich zawodów, bo obecny zalew takich pozycji sprawia, że polski czytelnik może tylko ciąć się tępym nożem z rozpaczy. A kończąc dygresję: trudno znaleźć mi powód, dla którego warto polecić tą książkę. Może kredowy papier, który w takich publikacjach spotyka się cholernie rzadko, a sprawia, że jakościowo „Mały brat” wygląda naprawdę ciekawie?).
Dziękuję Wydawnictwu Otwartemu za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji.



czwartek, 12 lipca 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka