Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Flanagan John, Płonący most

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Płonący most
Autor: John Flanagan
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 301
Rok wydania: 2010
Cena: 29,90 PLN
Ocena recenzenta: 6+/10

 

„Płonący most” jest bezpośrednią kontynuacją „Ruin Gorlanu”. A nadchodzi wojna, a by ją wygrać, trzeba poczynić wszelkie przygotowania, by utrudnić przeciwnikowi jakiekolwiek manewry. Przechwycone rozkazy Margaratha mówią jasno, że uderzenie nastąpi w Wąwozie Trzech Kroków. Toteż nic dziwnego, że wszystkie siły królestwa koncentrują się w tamtym punkcie.

Will wraz z Gilanem i Horace’em wyruszają w misję dyplomatyczną, dzięki której mają pozyskać pomoc wojsk Celtów. Nikt nie wiedział jednak, że Celtowie zostali zaatakowani jakiś czas temu przez siły Margaratha, które zdołały przedostać się przez Rozpadlinę, a sami Celtowie wycofali się w głąb lądu, by umocnić swoje pozycje. Na miejscu jednak odkrywają coś, co nie było uwzględnione w planach wroga królestwa, a co znacząco zmienia przyszły wynik walki. Most.

No i muszę to napisać, chociaż bardzo nie chciałem: definicja sequela zachowana. Czyli jeszcze dobrze, ale do „Ruin Gorlanu” jednak już zaczyna trochę brakować. Bohaterowie ci sami, ale czuję, że utracili oni jakąś część swojego pierwiastka. Może to wina tej rozciągłości fabuły, jaką widziałem w poprzedniej części? Bo zmieścić jedną wojnę plus decydującą bitwę w jednej książce? Eee, coś mi tu nie gra.

Zaczynam mieć wrażenie, że gdyby puścić Willa samopas, to rozniósłby całą armię w pojedynkę i nawet nakopałby Sauronowi, gdyby ten akurat znalazł się gdzieś tam przez przypadek. Początkowo konwencja Zwiadowców jako ludzi przewyższających resztę pod względem umiejętności bardzo mi się podobała. Ale lubię takie pomysły do czasu, gdy ten ktoś nie staje się nagle herosem, którego spojrzenie kładzie wrogów trupem. A jak tak dalej z części na część będzie szło, to Will nie dość, że będzie armie w pojedynkę niszczył, to jeszcze zacznie smoki napastować. Stadami.

Nawet jakość wydania pogorszyła się znacząco. W poprzedniej części te dwa błędy (no, może trochę więcej, których nie dojrzałem) można było przeboleć. Ale tutaj na szybko znalazłem ich ponad dziesięć. W tym literówki i ciągi wyrazowe, za które powinno się wieszać. Ale i tak hitem miesiąca, jeśli nie całego roku, pozostają słowa: „który szemrał pośród pobliskich skał opodal”… Osobiście aż wstydziłbym się podpisywać się jako tłumacz swoim imieniem i nazwiskiem… A to nie pierwsze problemy z książkami Jaguara. Za każdym razem znajduję u nich jakieś byki, mniej lub bardziej poważne. Może lepiej przełożyć premiery książek o tydzień i przez ten czas przeszukać tekst i wyłapać takie byki? Ogółem „Płonący most” można uznać za pozycję udaną. Mam tylko nadzieję, że kolejne części cyklu będą trzymały w miarę równy poziom.

czwartek, 19 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka