Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Flanagan John, Ziemia skuta lodem

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Ziemia skuta lodem
Autor: John Flanagan
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 331
Rok wydania: 2010
Cena: 29,90 PLN
Ocena recenzenta: 7/10

 

Will wraz z Evanlyn alias Cassandra zostali porwani przez Eraka, skandzkiego pirata. Porwanie to było niejakim aktem desperacji najemnego pirata, który chciał przywieźć do domu cokolwiek z wyprawy wojennej, która okazała się wielkim fiaskiem. Chcąc nie chcąc, Erak bierze ze sobą to, co nawinęło mu się pod rękę. Młodego ucznia zwiadowcy i królewską córkę, której pochodzenia nie jest świadomy. Teoretycznie wydaje się to dla niej plusem – w czasie podróży okazuje się jednak, że jarl Ragnar zaprzysiągł zamordować królewską rodzinę w odwecie za stratę swojego syna.

„Ziemia skuta lodem” jest wierną kontynuatorką „Płonącego mostu”, zaś wydarzenia opowiedziane w książce rozgrywają się niedługo po wygranej bitwie, w której Will wraz z towarzyszką stracił wolność. Jak wszyscy dobrze wiemy, Halt poprzysiągł uwolnić chłopca. Na drodze staje mu jednak przysięga, którą złożył królowi, co sprawia, że zwiadowca nie może tak po prostu opuścić podległych sobie ziem. Widocznie monarchę trzeba będzie zmusić pewnymi nietypowi metodami…

Nie ukrywam, że brakuje mi batalii obecnych w poprzedniej części. Kurde, ta książka została wręcz brutalnie z nich wykastrowana, bo kilku pojedynków (o ile te szybkie huknięcia mieczem i opisy zamykające się w pięciu słowach można nazwać pojedynkiem) nie da się nazwać nawet namiastką porządnej batalii. Ech, gdzież ten Horacy, który powinien wrazić swój miecz w przeciwnika aż jucha tryśnie? Bo na razie tylko nieśmiało uderza go pod pachą.

Niestety, obecnie mamy do czynienia raczej z opisem przygód łącznie czwórki bohaterów. O ile wątek Willa można było rozszyfrować bez problemu, tak w pewnym momencie zaczynałem się zastanawiać, w jakie jeszcze tarapaty wpadnie poczciwy Halt. Mam wrażenie, że teraz nie zdziwiłby mnie nawet pędzący na zwiadowcę meteoryt.

Tym razem odstąpię od odwiecznej tradycji psioczenia na książki Jaguara. Teraz rzeczywiście postarano się o dobrą jakość tekstu, bez kilkunastu błędów minimum, jakie towarzyszyły poprzednim częściom. Tu ograniczono się do jednego ogonka za dużo i jakiegoś dziwnego tworu, którym jest „mimo kuchcik”. Albo równie dobrze dostałem specjalnie poprawiony egzemplarz, żebym znowu nie narzekał na ilość błędów. Mimo wszystko polecam. Pod warunkiem, że nie chcecie tej książki mieć na dłużej. Bo czyta się ją cholernie za szybko!



wtorek, 10 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka