Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Glukhovsky Dmitry, Czas zmierzchu

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Czas zmierzchu
Autor: Dmitry Glukhovski
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 400
Rok wydania: 2011
Cena: 39,99 PLN
Ocena recenzenta: 8+/10
Dymitr Głuchowski zasłynął dzięki swojemu debiutanckiemu „Metro 2033”. Po marnej kontynuacji otrzymaliśmy kolejną książkę rosyjskiego pisarza – tym razem przeniósł nas z post-apokaliptycznych tuneli moskiewskiego metra do nadziemnej części tego mrocznego miasta, na dodatek w znajome czasy.
Główny bohater „Czasu zmierzchu” to nikt ważny – ot, przeciętny mieszkaniec Moskwy, zawodowy tłumacz, który ledwo wiąże koniec z końcem i ima się właściwie każdego zlecenia. Tak też dzieje się w momencie, gdy otrzymuje stary dziennik będący własnością jednego z konkwistadorów, którzy uczestniczyli w walkach z rdzennymi mieszkańcami Ameryki Południowej. Dziennik ten od samego początku owiany jest tajemnicą, a wraz z postępami w tłumaczeniu świat targany jest coraz to gwałtowniejszymi kataklizmami.
Mimo teoretycznej zmiany tła fabularnego, wyraźnie widać liczne podobieństwa, które autor przeniósł z wykreowanego przez siebie obrazu metra po apokalipsie do zwykłego, niepozornego mieszkania tłumacza – kilkadziesiąt metrów kwadratowych skrywa w sobie wiele tajemnic i również posiada swoje mroczne zakamarki, do których lepiej się nie zbliżać. Mroczne, ponure tło idealnie współgra z kolejnymi zagadkami, które Głuchowski wplata w swoją wersję współczesnej Moskwy – istoty z majańskiej mitologii dosłownie przenikają do rzeczywistości, a główny bohater z łowcy staje się zwierzyną. I nie może być pewny, co czeka go w drugim pokoju – być może te niepokojące odgłosy to tylko wiatr, a może jest to coś, co przyszło po niego pod osłoną nocy…
Głuchowski pokazał już przy okazji „Metra 2033”, że potrafi doskonale splatać ze sobą rzeczywistość i zjawiska paranormalne. Podobnie jest w przypadku „Czasu zmierzchu”, gdzie nieznane istoty i dziwne odgłosy nie tylko służą napędzaniu stracha czytelnikowi, lecz odgrywają sporą – jeśli nie kluczową – rolę w powieści. To samo tyczy się zresztą tajemniczego dziennika, który z niepozornego pliku starych dokumentów staje się nagle kartą przetargową w grze, w której główną stawką jest nasz świat. Ostateczna prawda okaże się zaś jeszcze bardziej intrygująca niż wszystko to, co autor przygotował do tej pory dla czytelnika. Dziwne zajścia, które miały miejsce w mieszkaniu tłumacza, były tylko wstępem do tego, co wydarzy się w finale.
„Czas zmierzchu” nie jest arcydziełem, jednakże nie można odmówić mu świetnego klimatu i wyraźnego prowadzenia przez autora jednego konkretnego wątku, bez rozbijania się na setki niepotrzebnych scen i wydarzeń. Trudno też porównywać skalę grozy, jaką oferuje najnowsza książka Głuchowskiego, np. do „Miasteczka Salem”. Mimo wszystko, warto docenić, że autor stawia czytelnika w obliczu Nieznanego, i robi to w sposób iście mistrzowski, zwłaszcza że majańska mitologia nie jest jeszcze czymś powszechnie znanym. Zdecydowanie polecam!



niedziela, 08 lipca 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka