Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Goodman Alison, Eona. Ostatni lord Smocze Oko

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Eona. Ostatni lord Smocze Oko

Autor: Alison Goodman
Wydawnictwo: TELBIT
Ilość stron: 655
Rok wydania: 2011
Cena: 46,00 PLN
Ocena recenzenta: 1/10
Czym był „Eon” dla mnie jako recenzenta? Powieścią, która porwała mnie swoim wschodnim klimatem (którego w fantastyce zazwyczaj nienawidzę). Był także książką ukazującą mi inne oblicze smoków – nie jako wielkich, podobnych do przerośniętej jaszczurki bestii ziejących ogniem. Czym jest zaś „Eona”? Idealnym zaprzeczeniem moich słów z recenzji poprzedniej części dylogii…

Wydarzenia rozgrywające się w „Eonie” są kontynuacją tych znanych z „Eona”. Krótko mówiąc, Sethon, fałszywy cesarz zdołał pogrążyć państwo w chaosie, a sam ma aspiracje, by rychło objąć tron po cesarzu, którego zresztą zamordował. Jednak jeden z lordów Smocze Oko (nie licząc samej Eony) zdołał przeżyć rzeź. Teraz od niego zależy, czy Eona zdoła nauczyć się panować nad swoją mocą. Dodatkowe utrudnienie stanowi dziesięć osieroconych smoków, które atakują ją, gdy tylko przywołuje swojego smoka.
Kim była Eona w poprzedniej części książki? Młodą, silnie doświadczoną przez los dziewczyną, której niestraszne były wszystkie jego przeciwności. W „Eonie” zaś nastąpiło jakieś nieporozumienie, w wyniku którego główna zainteresowana gdzieś po prostu zniknęła, a na jej miejsce autorka bezczelnie podstawiła dublerkę, którą z pierwowzorem łączy tylko wygląd. Obecna Eona jest, za przeproszeniem, głupią, rozchwianą emocjonalnie kretynką, która w pewnym momencie zaczyna kierować się zasadą „komu dać, żeby wszyscy na tym dobrze wyszli”… Nie jest to przypadłość, która dotknęła tylko Eonę – prawie wszyscy bohaterowie książki zachowują się jak, nie przymierzając, banda osłów, które nie potrafią obrać jednego toru dla podejmowanych decyzji.
Niestety, sama fabuła też powala, ale nie wysokim poziomem. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że jakieś siedemdziesiąt pięć procent książki opowiada o rozterkach miłosnych Eony, jej narzekaniach na okrutny świat i różnych słowach autorki, które mają nam sugerować, jaka to biedna jest główna bohaterka, bo kocha naraz trzech mężczyzn, nie wiedząc, którego wybrać. Nawet ważne (lecz nie dla autorki) wątki fabularne, które zostały rozpoczęte pod koniec pierwszej części, tu kontynuowane są od niechcenia, nierzadko będąc wspominanymi przez kilka momentów, co w ogóle nie odzwierciedla ich udziału w całej historii. Sam język także uległ znacznej degradacji – opisy są lakoniczne do bólu, nierzadko prawie nie rysując scenerii wydarzeń.
„Eona” była pozycją długo przeze mnie oczekiwaną. Autorka najwyraźniej z dobrego fantasy postanowiła zrobić beznadziejne, bezdennie głupie, ckliwe i naiwne romansidło, które poziomem nie potrafi przewyższyć nawet średniej, która panuje w tym gatunku. Piękny, wyrazisty świat fantasy stał się tu tylko piątym kołem u wozu, na tle którego rozgrywać mają się dialogi bohaterów wyciągniętych najwyraźniej z innej bajki. Myślę, że „Eona” ma bardzo duże szanse na zdobycie w moim prywatnym rankingu tytułu „Największej wtopy roku”. Najlepiej o tej książce zapomnieć, mając w pamięci świetnego „Eona”.



środa, 11 lipca 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka