Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Hill Joe, Rogi

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Rogi
Autor: Joe Hill
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 371
Rok wydania: 2010
Cena: 39,00 PLN
Ocena recenzenta: 7+/10

 

Gdybym nie znał tożsamości syna Stephena Kinga, nawet nie podejrzewałbym, że autor ma z nim cokolwiek wspólnego. W końcu nic nie wskazuje na jakiekolwiek powiązania między nazwiskiem Hill a King.

Ig tej nocy zrobił coś strasznego. Rzecz tak straszną, że wyrosły mu rogi… A w każdym razie coś, co wygląda jak rogi. Diabelsko tajemnicza sprawa! Mężczyzna nie zwleka i kieruje się do lekarza. Tam odkrywa, że ludzie zaczynają być przed nim bardzo otwarci, zwierzając mu się z najskrytszych myśli i pragnień. Marzenie niejednego faceta okazuje się nie być takie trafne. Czasami zdziwilibyście się, co myślicie o kimkolwiek w głębi duszy.

Sam Ig nie jest zbytnio lubiany w swoim miasteczku. Za wytłumaczenie starczy fakt, że wszyscy podejrzewają go o brutalne morderstwo Merrin, jego byłej. Wszystko wskazuje na niego, i tylko dobry prawnik opłacony przez rodzinę pozwolił nie skończyć mu w więzieniu. Teraz jednak jego nowe możliwości dają mu możliwość wyciągnięcia na światło dzienne informacji, o których przedtem nie miał pojęcia. Problem w tym, że niektórych rzeczy wolelibyście po prostu nie wiedzieć. Nie ma rzeczy o sześćset sześćdziesięciu sześciu razy gorszej niż poznanie ukrytego zdania własnej matki na swój temat. Ig odkrywa też, kto jest prawdziwym zabójcą Merrin. Teraz pozostało mu tylko dopełnienie zemsty na osobie, którą niegdyś znał i ufał. Sam fakt, że przeistacza się w diabła, może mu tylko w tym pomóc. Prawdziwy rogacz wie, jak wykorzystać swoje atrybuty!

Książka sama w sobie stanowi wręcz ewenement. Bo do tej pory nie spotkałem się z powieścio-zbiorem opowiadań. Teoretycznie całość podzielona jest na kilka części, które stanowią jedną całość. Bo w praktyce może i są tam jakieś wspólne skrawki, dzięki którym można by pokusić się o stwierdzenie, że to nadal typowa powieść, jakich wiele. Jednak każda część stanowi oddzielne wydarzenia z życia Iga i opowiada inną historię, pozornie związaną z głównym wątkiem fabularnym. Wrażenie obcowania ze zbiorem jest jednak zbyt silne, by porzucić je od tak sobie.

Denerwuje także dosłowna sieczka tekstu. Kto wie, czy wydawca nie płacić autorowi nie za wierszówkę, a za ilość rozdziałów, których udało mu się wsadzić absurdalną ilość dla tej niewielkiej książki. Jest ich ponad dobre pięćdziesiąt, co jest momentami śmieszne… Osobiście uważam, że można było się bardziej rozpisać, albo sensownie łączyć je w jedną całość, by ograniczyć się do kilkunastu rozdziałów.

Jeśli jednak nie przeszkadzają nam powyższe „udogodnienia”, trzeba przyznać jedno – książkę czyta się naprawdę szybko i łatwo! Pochłonąłem ją w jeden wieczór, nawet nie wiedząc, kiedy to uczyniłem. To dowodzi, że mamy do czynienia z dobrym warsztatem pisarskim. Szkoda tylko, że korekta postanowiła zrobić sobie wolne, bo literówek tu więcej niż pcheł na Wookie…Żal okładki z tyłu książki, która wygląda jak te wyciągnięte żywcem z pisemek dla zbuntowanych nastolatek…

środa, 11 lipca 2012, felicja79
Tagi: Hill Joe

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka