Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Howard Robert E., Conan i Pradawni Bogowie

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Conan i Pradawni Bogowie
Autor: Robert E. Howard
Wydawnictwo: REBIS
Ilość stron: 654
Rok wydania: 2011
Cena: 49,90 PLN
Ocena recenzenta: 9+/10

Można zaryzykować stwierdzenie, że nieznajomość Conana jest równoznaczna ze spędzeniem ostatniego stulecia w dżungli z dala od jakichkolwiek śladów cywilizacji. Dziś jednak ta postać pokryła się kurzem, zaś młody miłośnik fantastyki nie miał zapewne zbyt wielu szans na kontakt z „dzieckiem” Roberta E. Howarda. Stąd niezmiernie cieszy wydanie przez REBIS zbioru opowiadań, których głównym bohaterem jest właśnie Conan. Opowiadania to nie wszystko, co znajdziemy w tej książce.

Conan jest inny niż dzisiejsi protagoniści, wymuskani i idealni aż do szpiku kości. Cimmeryjczyk to porywczy wojownik, łatwo ulegający kobiecym wdziękom, przebiegły, a zarazem honorowy strateg. No i beznadziejny z niego dyplomata – lista śmiertelnych ofiar, które w przypływie samobójczego nastroju postanowiły mu się sprzeciwić, jest bardzo długa.
Książka rozpoczyna się krótką przedmową autorstwa Marka Schultza, ilustratora, oraz dłuższym i bardzo treściwym wstępem Patrice’a Louineta, w którym przedstawia on kulisy powstawania kolejnych utworów o Conanie, a także innych bohaterach Howarda, którzy złotymi zgłoskami wpisali się w literaturę fantasy. Dokonuje on zarazem sprawnej analizy Conana jako złożonej osobowości, nie zaś tępego barbarzyńcy, który na mroźnej północy nauczył się jedynie machać mieczem.
Pierwszy tekst autorstwa Howarda to nie opowiadanie, lecz… wiersz, w którym opowiada on o Cimmerii, dzikiej ojczyźnie barbarzyńcy. I można śmiało stwierdzić, że nawet osoby szczerze nielubiące poezji mogą być zaskoczone stylem, w jakim Howard przedstawia tereny z pozoru pozbawione cywilizacji.
Opowiadaniem otwierającym zbiór jest „Feniks na mieczu”, opisujący próbę obalenia Conana jako króla Aquiloni. Jego zakończenie z pewnością zaskoczy niejednego czytelnika. Podobnie jest zresztą we wszystkich historiach zawartych w zbiorze – Conan za każdym razem mierzy się z czymś mrocznym, potężnym, nadnaturalnym, wymykającym się ludzkiej wyobraźni. Co ciekawe, w książce znajdziemy także inną wersję „Feniksa na mieczu”, która ma z pierwszym „Feniksem…” wiele wspólnych cech, jednak zarazem może wydawać się całkowicie innym tekstem.
Większość opowiadań stanowi całkowicie odrębną całość, odcinającą się od pozostałych zarówno fabułą (prowadzoną przez Howarda w dość schematyczny sposób), jak i tłem. Na palcach jednej ręki można policzyć te, w których Conanowi nie towarzyszą piękne niewiasty, zwykle bezbronne i słabe, chociaż zdarzają się wyjątki. Za każdym razem barbarzyńca ma przy boku inną kobietę, nic nie wiemy ani o jej przeszłości, ani jak się znalazła w obecnym położeniu.
Podczas lektury widać, jak wiele elementów w świecie Hyborii zaczerpnięte zostało z mitologii nordyckiej,  egipskiej czy południowoindiańskiej. Jest to kolejny element, który stanowi o niepowtarzalności i unikalności każdego z opowiadań – nigdy nie można być pewnym natury przeciwnika, z jakim będzie musiał mierzyć swe siły Conan. Zwykli śmiertelnicy nie stanowią dla niego zagrożenia (nawet w przewadze kilkunastu na jednego), jednak w swojej dzikości Conan lęka się właśnie tego, co nieludzkie.
Na sam koniec w książce znajdziemy parę szkiców fabularnych (nawet bez tytułów) oraz spore i treściwe opracowanie na temat Hyborii, które także przybliży czytelnikowi krainy, które przemierzał Conan. Miły dodatek stanowią też ilustracje Marka Schultza, wykonane z dużą pieczołowitością oraz szczegółowością, mimo to kilka z nich wydaje się być stworzone w ostatniej chwili i bez większego pomysłu. Wyjątkowo marnie ilustratorowi wychodzą też palce przedstawionych na ilustracjach bohaterów, ale to drobny szczegół, który nie przeszkadza w lekturze.
„Conan i Pradawni Bogowie” to świetne przypomnienie czytelnikowi (zwłaszcza młodemu), że oprócz nie najlepszego ostatnimi czasy fantasy istnieje jeszcze gatunek „miecza i magii”, a wbrew pozorom dzieli je dość wyraźna granica. Historie z życia Conana są wzniosłe, dynamiczne i porywcze, nie pozwalając oderwać się od lektury. Czytelnik w końcu ma okazję zapoznać się z absolutną klasyką, nie zaś odgrzewanymi kotletami, jakie masowo produkują dzisiejsi autorzy. Na Croma!



 

 

Autor recenzji:  [world-by-szadyta.blogspot.com]

 

Robert Howard to amerykański pisarz żyjący w patach 1906 – 1936. W czasie swojego dość krótkiego życia napisał mnóstwo opowiadań i wykreował wielu barwnych bohaterów, m. in. Solomona Kane’a, Pikta Brana Mak Morna, Kulla z Atlantydy i… Conana Barbarzyńcy.

Ten ostatni jest znany chyba każdemu z nas. Jeśli nie czytało się żadnego opowiadania o nim, ani nie oglądało filmów (jak na przykład ja), to chociaż się o nim słyszało i najczęściej od razu kojarzyło z wcielonym w jego rolę Arnoldem Schwarzeneggerem. Ostatnio jednak wizerunek napakowanego barbarzyńcy zaczął powoli odchodzić w zapomnienie…

Na szczęście paru osobom przyszło do głowy, by przypomnieć ludziom o Conanie i opowiadaniach o nim napisanych. W naszym kraju za ponowne wydanie przygód Cimmeryjczyka odpowiada wydawnictwo Rebis. I trzeba przyznać, że pierwszy tom, Conan i Pradawni Bogowie, sprawia dobre pierwsze wrażenie. Już sama okładka przyciąga.

Na pierwszym planie widzimy olbrzymiego czarnego demona, uciekającego po schodach i trzymającego przerzuconą mu przez ramię półnagą czarnowłosą dziewczynę. Porwane dziewczę o dziwo nie wygląda na przerażone, tylko wręcz przeciwnie – jest podniecone, jakby wcale nie groziło jej śmiertelne niebezpieczeństwo. Na drugim planie widzimy umięśnionego, czarnowłosego mężczyznę z mieczem w dłoni – Conana. Już sam okładkowy wizerunek Cimmeryjczyka jest mało podobny do tego filmowego, prawda?

Zagłębiając się w lekturę można się jeszcze bardziej zdziwić, jeśli oczywiście wcześniej się tych historii nie czytało. W książce bowiem mamy do przeczytania trzynaście pierwszych opowiadań o Conanie (umieszczonych w takiej kolejności, w jakiej napisał je Howard) oraz wiersz Cimmeria, opisujący nam ojczyznę bohatera. Poza tym wydawcy zaszczycili nas niepublikowanymi nigdy wcześniej fragmentami różnych opowiadań, mapą świata oraz pierwszą wersją Feniksa na mieczu – historii, w której po raz pierwszy pojawił się Conan. Wszystko to zawiera równieżZadziwia również kolejność opowiadań. W pierwszym z nich, Feniksie na mieczu, poznajemy Conana jako króla Aquilonii, po to, by w następnej historii, Córce lodowego olbrzyma, zobaczyć go jako najemnika, a jeszcze potem, w Bogu w amforze, jako złodzieja. Takie przeskakiwanie do różnych okresów życia barbarzyńcy może wydawać się dziwne, jednak ma swój cel. Autor bowiem sam twierdził, że opisuje losy Conana tak, jakby Cimmeryjczyk sam mu je opowiadał, próbując wyłonić ze swojego życia jak najciekawsze epizody. Dzięki temu mamy szansę lepiej poznać naszego bohatera, zaobserwować zmiany, jakie zachodziły w nim w czasie trwania jego przygód. Widać, że Howard starał się jak najlepiej wykreować postać barbarzyńcy.

Nie tylko na to należy zwrócić uwagę. Wielkim plusem historii o Conanie są także opisy. Nie mówię tu tylko o opisach odwiedzanych przez Cimmeryjczyka miejsc, choć są one niewątpliwie magiczne, przepełnione złymi mocami. Moją uwagę zwróciły plastyczne opisy walk, które to bez najmniejszego problemu widziałam w swojej wyobraźni. A scen walk było sporo i pełne były krwi, latających wnętrzności, wylewających się mózgów i innych „uroczych” szczegółów. Fani tego typu masakr powinni być zadowoleni.

Męską część czytelników z całą pewnością zachwyci też ilość kobiet. Do tego najczęściej półnagich kobiet. Conan wyraźnie ma do takich słabość, co zresztą jest widoczne chociażby w Córce lodowego olbrzyma. Jego towarzyszki są jednak przedstawione różnie: od bojących się wszystkiego, potrzebujących takiego osiłka jak Cimmeryjczyk obrońcy, po niezależne, pragnące tylko, by je zaspokoił (choć tych drugich jest znacznie mniej).

Niestety, dla współczesnego czytelnika przygody Conana mogą wydać się oklepane. W końcu to wszystko już było, pojawiało się w literaturze i to niejednokrotnie. Naśladowcy Howarda aż za często podsuwali nam kolejnych napakowanych herosów, ratujących piękne kobiety i świat przed zagładą. Ma się jednak tą świadomość, że Conan był jednym z pierwszych tych herosów, a styl pisarza ma w sobie coś magicznego. Coś, co sprawia, że opowieści o Cimmeryjczyku czyta się z chęcią i nieraz nawet martwi się o jego los, mimo że to przecież oczywiste, że Conan przeżyje i jeszcze długo będzie pałętał się po swoim świecie. Trzeba przyznać, że te opowiadania (Na Croma!) przetrwały próbę czasu i cały czas są tak samo wciągające, jak zapewne były w latach dwudziestych ubiegłego wieku, kiedy to Conan po raz pierwszy pojawiał się w czasopiśmie „Weird Tales”.

Z czystym sumieniem mogę polecić Conana zarówno fanom filmów o barbarzyńcy, jak i tym, co już wcześniej czytali te opowiadania. Jest to również dobra pozycja dla fanów fantastyki (szczególnie dla mężczyzn) oraz dla takich osób jak ja, którzy z chęcią sięgają po klasykę gatunku.

 

Autor: Robert E. Howard
Tytuł: Conan i pradawni bogowie
Tytuł oryginału: The Coming of Conan the Cimmerian
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania: 2011
Tłumaczenie: Tomasz Nowak
niedziela, 08 lipca 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka