Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Hussey William, Łowca czarownic. Świt demonów

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Świt demonów
Autor: William Hussey
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 365
Rok wydania: 2011
Cena: 39,90 PLN
Ocena recenzenta: 3/10

 

Łowca czarownic – takie hasło wielu czytelnikom kojarzy się z odzianym w długi płaszczyk i charakterystyczny kapelusz Van Helsingiem, który w swoim filmowym wcieleniu zarabiał na życie przez polowanie na najróżniejsze dziwne stworzenia. I nawet wyjątkowo brzydka okładka nie pozbawia czytelnika tej ułudy, że „Świt demonów” to powieść tryskającą akcją na wszystkie strony, gdzie trup (a w szczególności demoni trup) ściele się gęsto, zaś okrzyki rannych nieustannie dobiegają z pola wiecznej bitwy.

Jednak wrażenie to mija już po lekturze krótkiego prologu – zapewne miało być strasznie i tajemniczo, a wyszło nudnie, a nawet zabawnie. Lektura kilku dalszych rozdziałów już całkowicie odziera niewinnego czytelnika z resztek złudzeń – główny bohater, maniak horroru w każdej postaci (czego wbrew pozorom w ogóle w książce nie widać – ot, dzieciak, który lubi czytać komiksy, czasem także naskrobie jakiś własny tekst) przez przypadek dostaje się w tryby odwiecznej wojny dobra ze złem. Przy czym owa wojna została przez autora tak skonstruowana, że szkliwo na zębach może zwyczajnie odpaść podczas lektury tego cudu prozy młodzieżowej…

Niestety – fabuła „Świtu demonów” wręcz stara się wydłubać czytelnikowi oczy, by ten nie widział, jak bardzo jest ona schematyczna i jak mocno, wręcz groteskowo kopiuje wszelkie utarte w fantasy schematy. Dwie tajemnicze organizacje – jedna za cel obrała sobie opanowanie świat za pomocą demonów, druga zaś próbuje ich przed tym powstrzymać wszelkimi możliwymi sposobami. Do tego celu wykorzystali nawet tajemniczą BROŃ. BROŃ, o której przez długi czas wiadomo, że jest tajemniczą BRONIĄ i nie wiadomo, czy zadziała. I jest to zarazem kolejny element, który zamiast namiastki tajemnicy przynosi tylko ponury uśmiech zażenowania na usta czytelnika.

Autor chciał oddać w swoim tekście dość sporą dawkę brutalności – jest to kolejny element, który zamiast tworzyć atmosferę grozy tylko nuży. Opisy kolejnych tortur, tudzież śmierci są tak szczegółowe, że aż nudne – nie ma tu miejsca dla wyobraźni czytelnika, gdy autor podaje mu dosłownie słowo po słowie, jak wygląda wgryzanie się demona w nogę jego ofiary, oraz jak mięśnie odchodzą od kości. Kolejny gwóźdź do trumny.

„Świt demonów” to dobra, a nawet bardzo dobra parodia horroru, jakim w założeniu książka miała być. Przed lekturą ostrzega już tył okładki, gdzie dowiadujemy się, jakoby wiedza wyniesiona z komiksów i książek miała głównemu bohaterowi ocalić życie przed tymi magicznymi istotami. Wyjątkowo brzydka okładka tylko zwiększa niechęć do lektury. Zaś hasło na okładce, jakim jest „Brytyjska odpowiedź na Stephena Kinga” najwyraźniej ma być ironicznym wytknięciem palcem na jakość horrorów pochodzących z Wysp Brytyjskich. Jedyny plus w „Świcie demonów” to dobra warstwa językowa. Książka może się podobać, ale nie czytelnikom, którzy gatunek już w jakimś stopniu znają i szukają czegoś oryginalnego, nie zaś kalki, i to marnej, tego, co już było.

środa, 11 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka